20 lat temu na trybunach hali było jak na festiwalu w Rio!

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Andrzej Ćmiech

20 lat temu na trybunach hali było jak na festiwalu w Rio!

Andrzej Ćmiech

Trybuny nie mieściły miłośników basketu, którzy wiernie kibicowali naszym koszykarkom. Bilety na mecze rozchodziły się w mgnieniu oka. Te u ’’konika’’ kosztowały tyle, co roboczodniówka.

"Rzecz niezwykła, niespotykana i wyjątkowa. Małe miasteczko ma drużynę w piłce koszykowej kobiet - pisał o gorlickich koszykarkach "Przegląd Sportowy” w 1992 r. - Gra jak równy z równym z najlepszymi w kraju, wygrywa z najlepszymi. Owocują tradycje zaszczepione przez Stanisława Kierońskiego i nauczycieli wychowania fizycznego gorlickich szkół podstawowych i średnich. Na treningi przychodzi więcej małolatów niż w wielkomiejskich ośrodkach. Brawo! - czytamy dalej.

Szkolne początki

Wszystko zaczęło się w 1964 r. kiedy to były trener koszykarzy ,,Górnika” Gorlice Stanisław Kieroński i działacz sportowy Aleksander Maksymowicz zebrali grupę wysokich dziewcząt gorlickich szkół i rozpoczęli regularne treningi w Międzyszkolnym Klubie Sportowym ,,Iskra”. W roku następnym żeńska drużyna koszykówki została zgłoszona do rozgrywek w rzeszowskiej lidze wojewódzkiej. Grając tam przez ponad dwadzieścia lat, ze zmiennym szczęściem zajmowała miejsca w środku tabeli. Sukcesy przyszły pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy pojawił się w Gorlicach utalentowany rocznik nastolatek: Marii Szczerby, Joanny Stech, Emilii Świerz, Urszuli Firszt, Danuty Kamińskiej, Ewy Brudnik. Ich talent poparty ciężką pracą doprowadził gorlickie koszykarki po zwycięstwach nad Górnikiem Wieliczka w 1978 r. do awansu i występów w II lidze, jako najmłodszy jej zespół. Niestety brak doświadczenia i ogrania spowodował, że drużyna po rocznych występach została zdegradowana do III ligi.

2000 kibiców było na hali sportowej, gdy nasze dziewczyny grały o miejsce w I lidze

Powrót w szeregi drugoligowców nastąpił w 1980 r., niestety znów tylko na jeden sezon. Ale była to już inna drużyna. Okrzepła, doświadczona i dojrzała. Najlepszym tego dowodem było zdobycie przez dziewczęta GKS Glinik mistrzostwa Polski MKS-ów w turnieju rozgrywanym w Gorlicach. Sukces ten docenili też kibice i sympatycy koszykówki wybierając w 1980 r. po raz drugi Joannę Stech najlepszym sportowcem Gorlic. Wiosną 1983 r. koszykarki GKS ,Glinik znów awansowały do II ligi, ale tym razem walczyły z dużym powodzeniem, zajmując w końcowym rozrachunku 4. miejsce. Wskazywało to na duże możliwości drużyny, mimo sporych ubytków kadrowych, gdyż do krakowskiej Wisły odeszła Renata Wrona, do Stali Brzeh Alicja Hryńczak, a do AZS Kraków trafiła Joanna Stech.

Bilet za roboczodniówkę

Wielkie sukcesy gorlickich koszykarek zaczęły się od… wybudowania nowej hali zaprojektowanej przez słynnego niegdyś szermierza Wojciecha Zabłockiego. W niej żeński zespół koszykarek zauroczył gorliczan. Trybuny z trudem mieściły wszystkich sympatyków basketu, gdyż na mecze przychodziło po dwa tysiące osób. Trudno się dziwić, bo przed naszymi koszykarkami rysowała się nadzieja na grę w I lidze. O losach awansu miał przesądzić mecz Hutnikiem Kraków, z którym gorliczanki pierwszy mecz na wyjeździe przegrały.

"Już na kilka dni przed meczem zdobycie biletów w cenie 100 zł było niemożliwe - pisał redaktor Leśniak. - U koników bilety kupowano po... 500 zł, co było równowartością ówczesnej roboczodniówki.

Mecz był bardzo zacięty. Do przerwy prowadził Hutnik 31:30. Jednak po niesłychanie zaciętej walce Glinik zwyciężył rywalki z Krakowa 62:54.

Podsumowując ten mecz w ,,Dunajcu” wspomniany Jerzy Leśniak napisał: ,,Wszyscy są zgodni: zwycięstwo gorli-czanki zawdzięczają przede wszystkim oszałamiającemu dopingowi i atmosferze przypominającej karnawał w Rio’’. Później nasze koszykarki - niesione na fali zwycięstw - rozprawiły się na wyjeździe z wrocławską Odrą, Stal ze Stalowej Woli, pieczętując awans do I ligi zwycięstwem nad akademiczkami z Lublina.

Ten pierwszy duży sukces gorlickiej koszykówki kibice świętowali do późnych godzin nocnych na ulicach miasta, a najcenniejszą pamiątką tych wydarzeń był afisz ostatniego meczu. Warto przy tej okazji podkreślić rzecz bez precedensu. Awans do I ligi wywalczony został własnymi siłami, bo z wyjątkiem Jolanty Górnickiej i Barbary Nowak wszystkie zawodniczki były gorliczan-kami. Należały do nich: Maria Szczerba, Emilia Świerz, Urszula Zimowska, Iwona Przybyło, Irena Lepa oraz cztery Basie - Tabor, Banel, Niemiec i Jamińska.

Powiew wielkiego świata

Jesienią 1985 r. koszykarki Glinika Gorlice rozpoczęły boje w pierwszej lidze koszykówki wzmocnione przez dwie czarnoskóre zawodniczki z USA: Tracey Pridgen i Pat Mason. Była to w owym czasie nie lada sensacja w lidze polskiej, która ściągała nie tylko w Gorlicach na trybuny licznych sympatyków żeńskiej koszykówki. Jak twierdzili niektórzy, był to powiew wielkiego świata w gminnym miasteczku.

Glinik, jak na beniaminka grał bardzo dobrze, zajmując w sezonie 1985/86 10. miejsce w ekstraklasie z 5 odniesionymi zwycięstwami, dającymi prawo gry w turnieju barażowym w hali Stilonu Gorzów Wielkopolski. W turnieju tym oprócz naszych zawodniczek brały udział koszykarki Włókniarza Białystok, AZS Wrocław i AZS Koszalin. Był to dla gorliczanek turniej szczęśliwy, gdyż decydujący celny rzut, który przedłużył pierwszoligowy byt Glinika, oddała amerykanka Tracey Pridgen na kilka sekund przed końcem meczu z AZS Wrocław. Niestety następny sezon 1986/87 nie był już tak szczęśliwy. Koszykarki odniosły tylko dwa zwycięstwa i zajęły 12. miejsce w I lidze. Tym samym, spadając do II . Na kolejny awans do ekstraklasy przyszło czekać sympatykom żeńskiej koszykówki cztery lata do 1991 r. Trzon zespołu pozostał taki sam. Jedynie amerykanki zastąpiły zawodniczki z zespołu Gorstoj Lwów: Swietłana Kowalowa i Walentyna Protas, o których ,,Gazeta Gorlicka” pisała: ,,Przy solidnym warsztacie koszykarskim reprezentują one nieco odmienną mentalność boiskową niż nasze zawodniczki. Walczą do końca od pierwszej minuty. Stylem przypominają koszykówkę męską szybką i wybieganą”.

Walory lwowskich koszykarek nie pomogły gorliczankom na dłuższy pobyt w I lidze. W sezonie 1991/92 zajęły ostatnie miejsce w lidze z 6 zwycięstwami. Mimo to Gorlice budziły w Polsce podziw, a w mieście sobotnie-niedzielne koszykarskie spektakle były odskocznią od szarej codzienności.

Wzloty i upadki

Po raz trzeci koszykarki Glinika wywalczyły awans do I ligi w 1993 r. Wtedy drużyna występowała w składzie: Joanna Stech, Małgorzata Podsadowska, Mariola Wędrychowicz, Maria Szczerba, Beata Piecuch, Emilia Glińska, Barbara Nowak, Małgorzata Berek, Barbara Wszołek, Agnieszka Szura oraz Ukrainka Anna Tororoszczenko. Trenerem zespołu był Zdzisław Kassyk, a kierownikiem drużyny Dariusz Bohatkiewicz - obecny dziennikarz TVP. Drużyna w rozgrywkach 1993/94 zajęła 13. miejsce, wyprzedzając w rywalizacji AZS Hestia Poznań, Stal Brzeg oraz AZS Rokita Wrocław. Niestety przegrała baraże o utrzymanie się w ekstraklasie i spadła do II ligi.

Podsumowując występy koszykarek w I lidze "Gazeta Gorlicka” pisała: ,,Aby nawiązać skuteczną rywalizację I ligową, trzeba wzmocnień. Plan minimum - jedna wysoka klasowa zawodniczka, plan niżej optymalnego - 3, 4 wartościowe koszykarki z zaciągu. I liga, to z tymi sugestiami - pieniądze. Już duże, wraz z zakupami 2-3 mld zł. Czy klub będzie stać? Na takie wydatki, składki do kapelusza małych sponsorów są niewystarczające, oni mogą wspierać. Musi się znaleźć sponsor wiodący”.

Sponsor taki nie znalazł się, mimo że w sezonie 1996/97 grały ponownie w I lidze. Niestety były jedne z ostatnich spektakli koszykarskich, bo drużyna grała słabo, zajmując ostatnie 12. miejsce w rozgrywkach. Od tych wydarzeń minęło 20 lat.

Andrzej Ćmiech

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.