Magda Hejda

Alba, czyli historia życia suczki, która znalazła miłość, ale szuka domu

Alba jest dosłownie wpatrzona w swoją opiekunkę, ale musi poszukać nowego domu Alba jest dosłownie wpatrzona w swoją opiekunkę, ale musi poszukać nowego domu
Magda Hejda

Była trzymana tylko do produkcji szczeniaków. Potem hodowca ją porzucił, bo uznał, że jest wyeksploatowana

Przez kilka lat Alba była robotem do produkcji szczeniaków. Wyeksploatowana do granic możliwości staje się odpadem hodowlanym. Przestaje rodzić, nie zarabia, a kto by tam karmił darmozjada. „Wspaniałomyślny” hodowca wydaje ośmioletnią sukę bezdomnym, którzy wcześniej mieli dwa chuderlawe psy.

Mieszkają na dziko w suterenie. Zabiedzone zwierzęta dokarmiają sąsiedzi z bloku. Potem kloszardzi przenoszą się do pustostanu. Psy znikają, na ich miejscu pojawia się Alba, niemłody, ale piękny owczarek niemiecki.

Nowi właściciele doprowadzają sukę do całkowitego wyniszczenia, jest na granicy śmierci głodowej. Postanawiają więc pozbyć się kłopotu. Telefonują do sąsiadki z bloku. Mówią, że Alba jest bardzo chora. Już jej nie chcą.

Szkielet na sznurku

- Idziemy ze znajomą pod wskazany adres i odkrywamy szkielet przywiązany półmetrowym sznurkiem do kaloryfera - mówi Aleksandra Bortowska.

- Pytam, dlaczego pies nie ma nawet miski z wodą.

- Bo jak będzie pić, to będzie sikać - brzmi odpowiedź.

Alba posłusznie idzie z obcymi kobietami, jest tak słaba, że nie może o własnych siłach zejść ze schodów. Zagłodzenie to niejedyny problem Alby. Oprócz dysplazji i grzybicy na sutku ma guz wielkości ośmiu centymetrów.

Z powodu skrajnego wyniszczenia lekarze nie mogą jej operować. Aleksandra zabiera chudzielca do siebie, choć zdaje sobie sprawę, że ze względu na swoje zdrowie i obecność dziewięciorga mruczących domowników w mieszkaniu nie może zatrzymać Alby na zawsze.

Telefonuje do znajomej, której niedawno odeszły dwa psy. Kasia Pachla przyjeżdża na drugi dzień. Urzekają ją niesamowicie smutne oczy suki, powala ogrom cierpienia.

W domu tymczasowym Alba pomału odzyskuje siły, po miesiącu jest odkarmiona i znacznie silniejsza. Dopiero wtedy lekarze decydują się na operację. Usuwają guza, sterylizują. W samą porę.

U Aleksandry Alba mieszka dwa miesiące. Garnie się do życia, mieszka zgodnie pod jednym dachem z dziewięcioma kotami. Kasia, mimo że mieszka pod Krakowem, pomaga od początku. Kiedy opiekunka choruje, Kasia nocuje w Krakowie, wyprowadza suczkę na spacery.

Zanim Alba zamieszka u Kasi, kilka razy przyjeżdża do niej z Aleksandrą. Są wspólne spacery, czas na poznanie członków nowej rodziny - trzech kotów.

Od września 2016 roku Alba mieszka u Kasi. Dochodzi do pełni zdrowia po operacji. Zwierzaki żyją zgodnie, niemłoda suka mozolnie uczy się dobrych manier.

Psia depresja

To, co przeszła, zniszczyło ją nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Pierwsze tygodnie to wyciąganie psa z głębokiej depresji. Suka słabo reaguje na bodźce, właściwie nie okazuje radości, zainteresowania otoczeniem. Przejawia zachowania kompulsywne, czyli gonienie i gryzienie własnego ogona, wygryzanie łap, pazurów. Nie zna podstawowych komend, nie potrafi chodzić na smyczy. Nikt niczego jej nie uczył, przecież była tylko maszynką do rodzenia szczeniaków.

Przemiana

Kasia pracuje w domu, dzięki temu poświęca Albie każdą wolną chwilę. Dokonuje cudu.

Dziś suczka znakomicie reaguje na komendy, pięknie chodzi na smyczy, jak każdy owczarek niemiecki lubi się uczyć. Po zachowaniu kompulsywnym nie ma już prawie śladu, czasem jeszcze, jak jest sama w ogrodzie i bardzo się nudzi, biega za swoim ogonem. Pilnuje domu, jest inteligentna, bystra, ciekawska i wesoła. Po kilku miesiącach wreszcie czuje się panią na włościach i to jest początek katastrofy.

Niebezpieczna dla kotów

Alba jest wpatrzona w Kasię. Nie musi już walczyć o przetrwanie, zaczęła walczyć o wyłączność. Jej powrót do zdrowia i pełni sił miał i taki skutek, że zaczęła atakować koty. Przez pierwsze miesiące żyła z nimi w wielkiej przyjaźni, wszystkie zwierzaki wylegiwały się na kanapie. Koty lgnęły do nowego domownika.

Pierwszy incydent zdarzył się przy misce z jedzeniem. Kotka Mija podeszła zbyt blisko. Alba capnęła ją zębami. Na szczęście skończyło się na strachu.

Od tej pory koty trzeba pilnować, bo Alba atakuje bez ostrzeżenia i powodu. Kasia jest załamana. Dla Alby jest światem, całym życiem, ale zdaje sobie sprawę, że suka stała się zagrożeniem dla przygarniętych wcześniej kotów. Nie można ratować jednego zwierzaka kosztem życia innych.

Kto pokocha Albę?

Jedynym rozwiązaniem jest znalezienie nowych opiekunów dla Alby. Nie będzie to łatwe - suczka ma dziewięć lat, ze względu na dysplazję kuleje na lewą łapę, a najgorsze jest to, że na pewno ciężko przeżyje rozstanie z opiekunką.

Kasia chciałaby to zrobić w bardzo łagodny sposób. Osoba, która zdecyduje się dać Albie szansę, powinna dać jej też czas. Nieocenione będą wizyty w domu Kasi i kilka wspólnych wypadów do nowego domu.

Potencjalny opiekun musi mieć świadomość, że Alba musi pozostać pod opieką lekarza weterynarii. Pojawiły się dwa kolejne guzy sutka po prawej stronie, ale są pod stałą kontrolą i na razie nie rosną.

Suczka dostaje weterynaryjne środki na dysplazję oraz specjalistyczne leki przeciwbólowe. Kasia jest gotowa finansować zakup lekarstw.

Alba nie może chodzić po schodach, dlatego musi mieszkać na parterze albo w domu z windą. Ze względu na chore stawy i powracające stany zapalne trzeba jej zapewnić ciepłe lokum, buda lub zewnętrzny kojec są wykluczone. Jest spokojnym, czułym, inteligentnym i posłusznym psem, ale musi być jedynym zwierzakiem w domu. Jest zachłanna na miłość, której nigdy wcześniej nie doświadczyła, chce być jedną, jedyną, najważniejszą.

- Szukam dla niej kochających ludzi. Bo kochać ją warto. To cudowny piesek - mówi Kasia. Ocalona od śmierci głodowej, przy Kasi odkryła dobre emocje, dzięki jej wielkiej pracy wróciła do żywych, zachłysnęła się szczęśliwym psim życiem. Teraz miałaby to stracić?

Mam nadzieję, że Kasia ma gdzieś swojego mentalnego bliźniaka, który zabierze Albę ze sobą i pokocha taką, jaka jest. A jest wspaniała. Tel. 693 415 215.

Magda Hejda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.