Alleluja, no i do przodu!

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Bartosz Dybała

Alleluja, no i do przodu!

Bartosz Dybała

Ks. Tadeusz Piwowarski ma najlepszą parafię w Małopolsce. Jest skromny, jeździ starym golfem i nie zraża się żadnymi przeszkodami, które napotyka.

W plebiscycie „Dziennika Polskiego” na parafię roku drugi rok z rzędu zwyciężyła ta w Jurkowie, której jest ksiądz proboszczem. Dużo SMS-ów ksiądz wysłał?

Ani jednego, bo jestem chytry na pieniądze (śmiech). A mówiąc poważnie, to parafianie powinni zdecydować.

Musi być im tutaj bardzo dobrze. Za co tak księdza kochają?

Czy kochają, tego nie wiem. Jeśli miałbym powiedzieć, dlaczego ktoś może uznać parafię w Jurkowie za najlepszą w Małopolsce, wymieniłbym dwie rzeczy: dominiciantes i communicantes. Pierwszy wskaźnik dotyczy uczestnictwa w niedzielnej mszy świętej. W Jurkowie wynosi 80 proc. Taki procent wiernych systematycznie uczestniczy w nabożeństwie w niedzielę. Bardzo dużo osób przystępuje też do komunii świętej. Tego dotyczy drugi wskaźnik. Dla kapłana największa radość jest wtedy, gdy zaczyna się komunia i ławki pustoszeją. Tak jest w Jurkowie. To nie jest oczywiście moja zasługa.

Ks. Tadeusz Piwowarski kieruje najlepszą parafią w naszej archidiecezji. Jeździ starym golfem i żadnej pracy się nie boi. Lubi pomagać parafianom.
Andrzej Banaś Ks. Tadeusz Piwowarski już 10 lat pełni posługę w parafii w Jurkowie. Pracy nie brakuje, ale duchowny nie lubi się nudzić. Nie zraża się również przeszkodami, na jakie natrafia na swej drodze

Czyli przyszedł ksiądz na gotowe, a może jednak swoimi działaniami ożywił parafię?

Część praktyk religijnych zastałem i rozwijam. Ale wprowadziłem w życie kilka pomysłów. Co roku w tak małej parafii gdzieś na końcu świata udaje mi się zebrać ponad sto osób chętnych na wyjazd na Europejskie Spotkanie Młodych. Jak jedzie siedem autobusów z diecezji tarnowskiej, to dwa z Jurkowa.

Stwierdził ksiądz wcześniej: to nie moja zasługa. Kiedy rozmawiałem z parafianami i pytałem, jaki się ks. Piwowarski, to wszyscy zgodnie przyznawali: skromny.

W 1 Liście św. Piotra jest napisane: „ Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje”. Od dziecka prowadziłem skromny i prosty żywot. Urodziłem się w Okulicach. Pochodzę z biednej rodziny. W domu najważniejsza była praca, modlitwa i służba. Nigdy nie miałem dużych wymagań. To, co mam na sobie, to wszystko, czego mi trzeba. Oczywiście nie jestem skromny na pokaz. Po prostu taki mam styl bycia.Tak byłem nauczony od dziecka.

Opłaca się być skromnym?

Tylko ludzie pokorni potrafią służyć. A jako ksiądz właśnie do tego zostałem posłany, żeby służyć ludziom. Wiem, że dzisiaj słowo służba jest niemodne, ale ja od pierwszego dnia kapłaństwa założyłem sobie, że będę sługą i dawał świadectwo. Nie trzeba głosić wielkich filozofii czy zdobywać zaszczytnych tytułów. To nie jest istota kapłaństwa.

Czyli jednak jest ksiądz skromny. Ale chociaż lepszego samochodu nie chciałby sobie ksiądz kupić?

Mój dziesięcioletni volkswagen golf wystarcza. Jak są komuś potrzebne materiały budowlane, to ładuje je na przyczepkę i wiozę. Więc służy też innym.

Wśród kapłanów nie brakuje skromności?

Na swojej drodze zawsze spotykałem skromnych i wspaniałych kapłanów, jak np. nieżyjącego już księdza Stanisława Jemioło z Brzeska. Był bardzo skromny. Kiedy ktoś potrzebował pomocy, rzucał wszystko i pomagał. Zawsze dla każdego znalazł czas. I ja też się staram. Nie potrafię wyobrazić sobie proboszcza, który ciągle gdzieś wyjeżdża. Do mnie codziennie ktoś przychodzi. W różnych sprawach. Jednego dnia po poradę duchową, a innego z prośbą o pożyczenie pieniędzy.

A ojciec Tadeusz Rydzyk? To dla księdza autorytet? Różnie u niego z tą skromnością bywa.

To wielki autorytet. Jest człowiekiem, który stworzył najwspanialsze radio. W międzyczasie różne autorytety się załamały, a on trwa. Ci, którzy coś mu zarzucają, robią to ze złośliwości. Ma wielu wrogów, bo wiele jest ludzi złośliwych.

Podobno ksiądz nigdy nie odmawia nikomu pomocy. To prawda?

Staram się. Oczywiście trzeba to robić roztropnie, np. w przypadku pieniędzy. Nie zawsze jest to najlepsze rozwiązanie. Zamiast pomóc, można w ten sposób człowiekowi wyrządzić krzywdę.

- W domu najważniejsza była praca, modlitwa i służba - dodaje ksiądz

Załóżmy, że przychodzi do księdza kobieta, która dokonała aborcji. Też ksiądz ją wesprze, doradzi?

Spotykałem się z takimi sytuacjami. Absolutnie nie potępiam takiej kobiety. To dla niej wielka trauma, którą uświadamia sobie dopiero po usunięciu ciąży. Trzeba jej pomóc. Zawsze powtarzam, że tylko dwie osoby na świecie wiedzą, czym jest aborcja. Kobieta, która jej dokonała, i ksiądz, który ją spowiada.

Jest jeszcze lekarz, który przeprowadził aborcję.

Owszem, ale jeśli to zrobił, to znaczy, że coś jest z nim nie w porządku. Gdyby faktycznie był człowiekiem sumienia, nie usunąłby ciąży. Lekarz ma leczyć, a szpital to nie mordownia. No bo jak inaczej nazwać miejsce, w którym dokonuje się aborcji?

Lekarz, podobnie jak kapłan, ma służyć ludziom. Kiedy ksiądz stwierdził, że właśnie jako duchowny chce pomagać innym?

Powołanie pojawiło się bardzo wcześnie, bo już w piątej klasie szkoły podstawowej. Z kolei w szkole średniej już byłem pewny, że chce zostać księdzem.

Skąd wiadomo, że to powołanie?

Wiadomo, że Bóg nie objawi się komuś i nie powie: bracie, będziesz księdzem. Człowiek dostaje proste znaki. W moim przypadku było to umiłowanie modlitwy. Od dziecka chętnie uczęszczałem na nabożeństwa. A do kościoła miałem kawałek, bo pięć kilometrów. Ponadto od zawsze chciałem służyć drugiemu człowiekowi. Nie żałuję, że zostałem księdzem. Gdybym miał tysiąc okazji, żeby wybrać życiową drogę, to za każdym razem postawiłbym na kapłaństwo.

Jako dziecko nie miał ksiądz innych marzeń?

Wiadomo, że jak każdy chłopak chciałem zostać piłkarzem. Trenowałem. Byłem nawet w reprezentacji Polski księży w piłce halowej.

Na jakiej pozycji?

Wszyscy graliśmy na Tomasza Hajtę. Teraz już nie gram w piłkę. Poświęciłem się całkowicie kapłaństwu.

Trudno jest być dzisiaj księdzem?

Tak. Czasy nie sprzyjają ani powołaniom, ani kapłaństwu. Obecnie trwa nagonka na księży. Pewnie wielu młodych ludzi m.in. właśnie dlatego nie chce sprawować posługi kapłańskiej. Nie chcą być całe życie krytykowani, lekceważeni i ośmieszani. Mi nigdy nikt na szczęście posługi księdza nie utrudniał. Oczywiście, pojawiają się różne trudności. Ale ja się nimi nie zrażam. Jestem optymistą. Jak mówi ojciec Rydzyk: alleluja i do przodu.

Bartosz Dybała

Dziennikarz "Gazety Krakowskiej" i "Dziennika Polskiego". Laureat konkursu Nagrody Dziennikarzy Małopolski w kategorii dziennikarstwo interwencyjne. Zajmuję się tematyką kryminalną, czasami medyczną oraz kwestiami związanymi z zabudową Krakowa.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.