Anna Kosecka zrezygnowała z walki o koronę miss dla pracy w chmurach

Czytaj dalej
Katarzyna Gajdosz-Krzak

Anna Kosecka zrezygnowała z walki o koronę miss dla pracy w chmurach

Katarzyna Gajdosz-Krzak

W trakcie przygotowań do wyborów Miss Ziemi Sądeckiej LOT zaprosił ją na szkolenia do siebie. Wolała zawalczyć o miano stewardessy niż o koronę najpiękniejszej. Teraz będzie podróżować.

W marcu zakwalifikowała się do wyborów Miss Ziemi Sądeckiej, ale mimo rozpoczętych przygotowań nie wystąpiła w finale konkursu. Anna Kosecka, 23-latka z Tęgoborzy, zamiast o koronę najpiękniejszej walczyła o pracę w Polskich Liniach Lotniczych. Dziś jej marzenie o podróżach zaczyna się spełniać.

- Wszystkim rządzi przypadek - mówi Anna Kosecka. - Nie planowałam ani startu w wyborach miss, ani że zostanę stewardessą. Po prostu taka moja natura, że nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu i zawsze coś muszę robić. Coś się musi wokół dziać, bym czuła, że żyję - śmieje się.

Na udział w castingu do wyborów Miss Ziemi Sądeckiej namówiła ją koleżanka, która również zakwalifikowała się do finału konkursu.

- Akurat byłam wtedy w Tęgoborzy. Nie miałam większych planów na najbliższe miesiące, więc poszłam z koleżanką na casting - opowiada Anna Kosecka.

Wybrała LOT

W trakcie prób do finału Miss Ziemi Sądeckiej otrzymała informację, że Polskie Linie Lotnicze LOT zapraszają ją na szkolenie rekrutacyjne na stewardessę. Nie przypuszczała, że na CV, które złożyła przez internet do LOT, otrzyma odpowiedź. - Wysłałam podanie w listopadzie ubiegłego roku, więc minęło dobrych kilka miesięcy - podkreśla Anna Kosecka.

Musiała zdecydować: albo wybory miss, albo szansa na loty marzeń. - Właściwie trudno mówić o wyborze. Było oczywiste, że jadę do Warszawy - śmieje się.

Przyznaje jednak, że troszeczkę było jej żal, bo przygotowaniom do wyborów poświęciła już sporo czasu. Cotygodniowe zajęcia, jak stwierdzały same kandydatki, do lekkich nie należały.

Anna Kosecka: Chyba odezwały się we mnie geny. Mój tata lata modelami szybowców

- Ale w porównaniu z intensywnym kursem, jaki przeszłam w Locie, to była rozrywka. W Warszawie czekała na mnie ciężka praca, opanowanie wielu procedur, aby zapewnić bezpieczeństwo na pokładzie - nie kryje Anna Kosecka. - Niech mi ktoś powie, że stewardessa to kelnerka a osobiście przyniosę mu do przeczytania tysiącstro-nicowy podręcznik, który każdy, kto chce latać, musi opanować - śmieje się.

Anna Kosecka o lataniu nigdy nie marzyła, za to chciała coraz więcej podróżować. Ukończyła Iberystykę na Uniwersytecie Warszawskim z myślą raczej o swojej pasji, niż przyszłym zawodzie. Szczerze przyznaje, że idąc na studia nie miała konkretnego pomysłu na swoje przyszłe życie.

Biuro w chmurach

- Wiedziałam, że nie będę tłumaczem, ani też, że nie chcę uczyć hiszpańskiego. Praca w biurze, w korporacji też nie jest dla mnie, bo jak już wspominałam, długo w jednym miejscu nie usiedzę. Chciałam po prostu dobrze poznać język - opowiada Anna Kosecka.

Dodaje, że skoro się go już nauczyła, wykorzysta, latając po świecie. Ma jednak świadomość, że zanim będzie mogła podróżować do hiszpańskojęzycznych krajów Ameryki Południowej, musi nabrać pokory i doświadczenia na europejskich trasach. Nie może doczekać się pierwszego lotu w nowej pracy.

- Jeszcze nie wiem, gdzie mnie wyślą, ale stanie się to lada dzień - mówi Anna Kosecka.

Wylicza, że do tej pory udało się jej zwiedzić Hiszpanię, gdzie nawet przez jakiś czas pracowała i ma tam wielu przyjaciół, Włochy, Francję, Holandię, Wielką Brytanię, Litwę. Była też w Berlinie, Pradze i wielu innych, ale, jak podkreśla, tylko europejskich miastach. - LOT daje możliwość podróżowania po całym świecie i mam nadzieję, że w pracy zwiedzę niemal każdy zakątek Ziemi. Choć może nie od razu - uśmiecha się Anna Kosecka i na chwilę zawiesza głos. - Tak sobie myślę, że chyba jednak odezwały się we mnie geny - dodaje.

Jej tata Tomasz Kosecki jest bowiem miłośnikiem lotnictwa. Był prezesem Aeroklubu Podhalańskiego, lata modelami szybowców i prezesuje Sądeckiemu Towarzystwu Lotniczemu „Orlik”.

- Mnie jednak nigdy nie ciągnęło za stery samolotu. A jednak, jak tata, będę latać i będę mieć „biuro” z najpiękniejszym widokiem. Na chmury - cieszy się Anna Kosecka.

Katarzyna Gajdosz-Krzak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.