Robert Gąsiorek

Archiwum X wskaże, kto zabił Marka?

Zofia Kapel cały czas przeżywa to, co spotkało jej syna. Nie wierzy już miejscowym policjantom, ani prokuratorom. Ma do nich ogromny żal, że nie potrafili Zofia Kapel cały czas przeżywa to, co spotkało jej syna. Nie wierzy już miejscowym policjantom, ani prokuratorom. Ma do nich ogromny żal, że nie potrafili wyjaśnić okoliczności śmierci 30-latka
Robert Gąsiorek

Śledczy z Powiśla uznali, że śmierć 30-latka była skutkiem wypadku. Rodzina w to nie wierzy. Trzy lata po tragedii w grę włącza się policyjna grupa, zajmująca się tajemniczymi zbrodniami.

Bliscy Marka Kapela mają nadzieję, że w końcu zagadka śmierci 30-latka doczeka się rozwikłania. Od kilku tygodni sprawę badają funkcjonariusze z Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie - wybitni specjaliści od wyjaśniania zagmatwanych zagadek kryminalnych. To dzięki nim do aresztu trafiły osoby zamieszane w zabójstwo Iwony Cygan z pobliskiego Szczucina. Czy śmierć mieszkańca Lubasza może coś łączyć z tamtą makabryczną zbrodnią?

- Okoliczności śmierci Marka Kapela są wręcz niewiarygodne. Dlatego też przyjrzymy się temu bardzo dokładnie - przyznaje jeden z funkcjonariuszy Archiwum X.

Tajemnicze zdarzenie rozegrało się w nocy z 23 na 24 sierpnia 2014 r. W sobotni wieczór Marek Kapel postanowił wybrać się do baru w pobliskim Szczucinie. Wiadomo, że przebywał tam do godz. 23. Według zeznań kelnerki miał wypić dwa lub trzy piwa i wyjść. O godz. 23.10 na ul. Piłsudskiego zarejestrowała go kamera monitoringu. Szedł w kierunku domu. Od celu dzieliło go jakieś dwa kilometry, jednak nigdy tam nie dotarł.

Rankiem ciało 30-latka zauważył przypadkowy przechodzień. Zwłoki tkwiły między dwoma ciężkimi, betonowymi elementami ogrodzenia hurtowni budowlanej. Nikt nie potrafił logicznie wytłumaczyć, jakim cudem się tam znalazł. - Od razu wiedzieliśmy, że sam nie mógł się dostać między przęsła ważące co najmniej 50 kilogramów. Sam nie dałby rady ich unieść- mówi nam osoba, która jako jedna z pierwszych widziała miejsce zdarzenia. Chce pozostać anonimowa.

W przypadkową śmierć nie wierzyła też rodzina zmarłego.

- Mieliśmy nadzieję, że śledztwo wyjaśni kto stoi za tą zbrodnią - przyznaje Zofia Kapel, matka Marka.

Stało się jednak inaczej. 28 maja 2015 r. prokuratura umorzyła śledztwo. - Nie znaleźliśmy dowodów, które mogłyby sugerować, że to było zabójstwo - tłumaczył decyzję prok. Witold Swadźba, rzecznik prasowy Prokuratury Rejonowej w Dąbrowie Tarnowskiej. Śledczy przyjęli, że Marek Kapel - będąc pod wpływem alkoholu - sam wpadł na ogrodzenie i wypchnął jego środkowe przęsło, a wówczas dwa kolejne zsunęły się na jego szyję i go udusiły. Po zażaleniu rodziny postępowanie zostało wznowione. Śledczy po krótkim czasie po raz drugi je umorzyli.

Kilka tygodni temu sprawą zainteresowali się policjanci z Archiwum X. - Przeprowadzaliśmy akurat w Szczucinie eksperyment procesowy w sprawie zabójstwa Iwony Cygan. Wtedy okoliczni mieszkańcy opowiedzieli nam o Marku Kapelu. Od razu stwierdziliśmy, że jego śmierci nie można zakwalifikować do kategorii nieszczęśliwych wypadków czy samobójstw - przyznaje pracownik tej komórki KWP.

Policjanci biorą pod uwagę kilka okoliczności zbrodni. Jeden z wątków mówi o tym, że mężczyzna dwa miesiące przed śmiercią został potrącony przez samochód i miał złamane żebra. Rodzinie nie chciał o tym opowiadać. Archiwum X nie wyklucza także powiązań ze sprawą zabójstwa Iwony Cygan. - Miejsce znalezienia zwłok Marka znajduje się 15-20 metrów od miejsca, gdzie zaczęło się zabójstwo Iwony. Wszystko będziemy teraz analizować - mówi oficer.

W samym Szczucinie i okolicy od dawna mówi się, że Marek został zamordowany. - I to jest najbardziej przerażające, że wszyscy widzą, że coś jest nie tak, oprócz miejscowych organów ścigania - zaznacza funkcjonariusz Archiwum X.

Zofia Kapel, która do dziś nie otrząsnęła się po śmierci syna wierzy, że pozna w końcu całą prawdę.a ą

Splamiony mundur

Wiele lat na wyjaśnienie musiała czekać też sprawa zabójstwa Iwony Cygan. Okazuje się, że wpływ na to mogli mieć policjanci ze Szczucina, podejrzani o utrudnianie śledztwa i krycie sprawców.

Na przełomie roku za kratki trafili trzej byli funkcjonariusze policji z komisariatu w Szczucinie. Leszek W., Grzegorz J. i Jerzy S. usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz utrudnianie śledztwa. Pierwszy z nich dobrowolnie poddał się karze. Usłyszał wyrok 11 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Pozostali przebywają w areszcie. W połowie marca dołączyli do nich Bogdan P., Paweł W. i Andrzej K. Pierwsi dwaj są emerytowanymi policjantami KPP w Dąbrowie Tarnowskiej. Andrzej K. był jeszcze czynnym funkcjonariuszem.

Robert Gąsiorek

Pracuje w redakcji Gazety Krakowskiej w Tarnowie. Piszę o tematach związanych z miastem Tarnowem oraz powiatami: tarnowskim oraz dąbrowskim. Zajmuje się sprawami kryminalnymi oraz przygotowuję teksty dotyczące ludzkich problemów. Wykonuję również fotogalerie z ciekawych imprez, które odbywają się w regionie. Prywatnie interesuje się sportem w szczególności piłką nożną.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.