Autodestrukcja. Potrzeba nam przyjacielskiego towarzyszenia, by już nie chcieć „brać do ręki” niszczenia, zwłaszcza siebie samego

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polska Press
Ks. Jacek Siepsiak SJ

Autodestrukcja. Potrzeba nam przyjacielskiego towarzyszenia, by już nie chcieć „brać do ręki” niszczenia, zwłaszcza siebie samego

Ks. Jacek Siepsiak SJ

Wobec potrzebujących często reagujemy myśleniem: są inni bardziej kompetentni ode mnie. I rzeczywiście, jest sporo organizacji pomocowych. Wiedzą, jak pomagać, mają do tego instrumenty. Jest jednak sporo ludzi, którzy nie korzystają z ich pomocy, choć jej potrzebują. Niektórych widać na ulicy. Inni ukrywają się za ścianami.

Gdy trafiamy na takich potrzebujących (nie tylko ubogich), to bywa, że ich krytykujemy: Dlaczego nie idzie do fachowców po pomoc? Istnieją domy opieki, ośrodki odwykowe, jadłodajnie, noclegownie… Ja nie mam warunków i umiejętności, by pomóc. A jak dam pieniądze, to pewnie „przepiją”.

Jest to racjonalne myślenie. Zwłaszcza gdy boimy się, że nie zaradzimy. I wtedy najczęściej „mijamy” (jak kapłan lub lewita). To „mijanie” bywa związane z niechęcią do brzydoty, z obawą, że się czymś zakazimy lub znajomi będą nas kojarzyć z nie wiadomo jakimi nieudacznikami.

Pozostało jeszcze 67% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Ks. Jacek Siepsiak SJ

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.