Busy w wakacje kursują, jak chcą, a nie według rozkładu

Czytaj dalej
Fot. Katarzyna Ponikowska
Katarzyna Ponikowska

Busy w wakacje kursują, jak chcą, a nie według rozkładu

Katarzyna Ponikowska

Pasażerowie narzekają, że w wakacje busiarze nie realizują części kursów, które są w rozkładzie. Niektórzy musieli czekać nawet kilka godzin, żeby po pracy móc wrócić do domu. Planują skargi.

- Rozumiem, że są wakacje i kierowcy mogą być na urlopach, a kursy są mniej rentowne niż w roku szkolnym, ale to, że jedzie jeden bus na cztery, jest nie do przyjęcia - denerwuje się Barbara Kania, która dojeżdża busami z Olkusza do pracy w Krakowie.

Kobieta przytacza kilka sytuacji, kiedy ona lub jej koleżanki musiały czekać na przystanku nawet po kilka godzin, ponieważ bus nie przyjechał. Mimo że widnieje na rozkładzie jazdy.

- Busy już wcześniej jeździły, jak chciały, ale w wakacje jest gorzej, niż było kiedykolwiek. Żeby wrócić bez problemu w dzień roboczy z Krakowa do domu po godz. 14, musi się zdarzyć cud. Czasem w ogóle nie zatrzymują się na przystankach - podkreśla Patrycja Kopczyńska z Olkusza.

Pasażerowie mogą zgłaszać skargi do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. Wtedy zostaną przeprowadzone kontrole i ewentualnie nałożone upomnienia lub kary.

Zgłosiło się do nas wielu Czytelników, którzy mają taki wakacyjny problem. Karolina Sadowska z Braciejówki w niedzielę 23 lipca poszła pod Super Sam na busa, który planowo ma odjazd przed godz. 11. Nie przyjechał. Na kolejny czekała do 12.30.

Najgorzej jest wieczorami, kiedy się czeka na ostatni autobus
Katarzyna Ponikowska Barbara Kania z Przegini spędza na przystankach długie godziny

- Nie miałam wyjścia, musiałam czekać. Przez co spóźniłam się do pracy. Zresztą, nie pierwszy raz - podkreśla kobieta. - To są kpiny - denerwuje się.

23 lipca miała też problem Barbara Kania, która dojeżdża do pracy przy Miasteczku Studenckim AGH w Krakowie z Przegini. Według rozkładu bus do Olkusza miał odjechać z krakowskiego dworca o godz. 14.30. Pani Barbara już o 14.34 była na przystanku przy Miasteczku, gdzie pojazd miał dotrzeć jakieś 15 minut później. Czekała do 15.50.

- Był straszny upał. Płakać mi się chciało - wspomina. - Ja rozumiem, że kursy w wakacje są mniej rentowne niż w roku szkolnym, ale tak nie może być, żeby pasażer musiał czekać dwie godziny, bo może bus przyjedzie, może nie. Należy nam się przynajmniej jakaś informacja - denerwuje się kobieta.

To skandal, że trzeba czekać na busa nawet kilka godzin - denerwują się pasażerowie

We wtorek 4 lipca jechała do pracy do Krakowa dopiero wieczorem. O godz. 19 bus miał być na przystanku w Przegini.

- Czekałam pół godziny i nic. Dobrze, że mąż nie pojechał do pracy, to wzięłam auto. Inaczej musiałabym wziąć urlop na żądanie - mówi. Patrycja Kopczyńska z Olkusza, która pracuje razem z panią Barbarą, w sobotę 15 lipca skończyła zmianę o godz. 20. Zaraz potem miała mieć busa. Czekała pod Miasteczkiem AGH 40 minut. Zwątpiła i pojechała autobusem na Rondo Ofiar Katynia, skąd odjeżdża do Olkusza więcej linii. Tam czekała kolejne 1,5 godziny. - W końcu sama załatwiłam sobie transport. Zadzwoniłam do Olkusza, żeby ktoś po mnie przyjechał - podkreśla pani Patrycja.

Tak samo musiała zrobić pani Barbara, kiedy kończyła pracę przed 22. - Teraz poprosiłam, żeby nie dawali mi wieczornych zmian, bo po prostu nie mam jak wrócić do domu - mówi.

Pasażerowie planują złożyć skargi na busiarzy. To nie jest jednak łatwe, bo nie wiedzą, na jakiego przewoźnika. - Na rozkładach są tylko godziny odjazdów, a nie nazwy firm - zauważa pani Barbara.

Pasażerowie stoją na przystankach po kilka godzin, gdyż busy nie przyjeżdżają

Jednak jak się dowiedzieliśmy w urzędzie marszałkowskim, można do nich zgłaszać skargę podając datę i godzinę odjazdu busa. Mimo to, od ponad roku nie wpłynęło żadne zażalenie od pasażerów dotyczące kursów na linii Kraków - Olkusz.

W biurze prasowym UMWM zapewniają, że przeprowadzają regularne kontrole. Ostatnia miała miejsce w drugiej połowie czerwca. Nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości.

- W każdym przypadku otrzymania skargi na przedsiębiorcę, któremu marszałek województwa wydał zezwolenie, podejmowane są przez upoważnionych pracowników kontrole, bądź prowadzone są postępowania wyjaśniające - zapewniają w biurze prasowym urzędu marszałkowskiego.

Katarzyna Ponikowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.