Tomasz Mateusiak

Ceny na zakopiańskich stacjach paliw pierwszy raz od lat nie wzrosły w wakacje!

Ceny paliw na zakopiańskich stacjach nie są już tak szokująco wysokie - twierdzą górale i turyści Fot. Tomasz Mateusiak Ceny paliw na zakopiańskich stacjach nie są już tak szokująco wysokie - twierdzą górale i turyści
Tomasz Mateusiak

Po raz pierwszy od ok. 10 lat ceny na stacjach benzynowych pod Tatrami są na normalnym poziomie Dotychczas w szczycie sezonu koncerny paliwowe podnosiły stawki o kilkadziesiąt groszy na litrze.

Zmotoryzowani turyści, którzy wybrali się w tym roku na urlop pod Tatry, mają powody do zadowolenia. Ceny paliw na stacjach pod Giewontem, po raz pierwszy od wielu lat, nie poszybowały w górę i nie przekraczają znacząco tych, które są np. w Krakowie.

Wczoraj olej napędowy na większości zakopiańskich stacji kosztował 4 zł i 37 groszy. Litr benzyny 95-oktanowej był wart 4 złote i 42 grosze.

- Pojechałem niedawno do Krakowa i z radością odkryłem, że tam benzyna jest maksymalnie o 25 groszy tańsza niż u nas, a za gaz płaciłem nawet drożej jak w górach - mówi Łukasz Filipowicz, zakopiański radny, od lat walczący o niższe ceny paliw w Zakopanem. - Nareszcie koncerny paliwowe wraz z najazdem turystów na region nie podniosły swoich cen. To wielki sukces całej akcji, jaką z „Krakowską” przeprowadziliśmy przeciwko temu procederowi.

Zarówno turyści, jak i górale przyznają zgodnie, że tegorocznym wielkim zaskoczeniem sezonu są ceny paliw pod Tatrami. Powód? Po raz pierwszy od wielu lat nie wzrosły po rozpoczęciu wakacji.

Dziś za litr benzyny czy oleju napędowego płacimy pod Giewontem od kilku do 25 groszy więcej niż np. w Krakowie. To mniejsza różnica niż w poprzednich latach.

Było drożej o 60 groszy

- To naprawdę świetna wiadomość - mówi Marek Pęksa, zakopiański taksówkarz. - Zawodowym kierowcom jestem od 15 lat i od kiedy pamiętam, gdy tylko na Podhalu rozpoczynał się sezon letni lub zimowy, ceny na wszystkich stacjach paliw w mieście rosły jednego dnia o 40, a nawet 60 groszy. Co więcej, działo się tak tylko u nas. W tym samym czasie ceny na stacjach w innych częściach Polski stały w miejscu - podkreśla.

Pojechałem niedawno do Krakowa i z radością odkryłem, że tam benzyna jest maksymalnie o 25 groszy tańsza niż u nas, a za gaz płaciłem nawet drożej jak w górach

Taksówkarz jest zaskoczony, bo on i jego koledzy po fachu w tym roku spodziewali się w wakacje identycznego zjawiska.

Drożej, ale znośnie

Wczoraj na stacjach paliw w Zakopanem (działa ich pięć) cena oleju napędowego (ON) wynosiła około 4,37 zł za litr, a benzyny 95 oktanowej (PB 95) - 4,42 groszy.

Dla porównania: w Krakowie, również wczoraj, za litr ON kierowcy płacili średnio 4,14 zł, a za PB 95 - 4.34.

W Zakopanem ceny były więc wyższe o 23 grosze w wypadku diesla i 8 groszy za benzynę. - Ja to uznaję za wielki sukces - mówi Łukasz Filipowicz, zakopiański radny, który od dwóch lat walczył o obniżenie cen paliw pod Giewontem. - Jeszcze tej zimy różnica pomiędzy ceną paliwa w Zakopanem a Krakowem wynosiła 70 groszy. Ten trend utrzymywał się od lat. Sprawdziłem w starszych publikacjach „Krakowskiej”. W 2011 roku opisywaliście, że w wakacje ceny na stacjach w Zakopanem były średnio o 50 groszy droższe niż w Krakowie - zaznacza.

Jak dodaje Filipowicz, działo się tak bez żadnego powodu, choć koncerny paliwowe tłumaczyły, że ceny w górach są większe, bo dłuższa jest trasa ich dowozu z rafinerii.

- To bzdura! Koszt dowozu litra benzyny o te dodatkowe 100 km, jakie dzieli Zakopane od Krakowa to góra 3-4 grosze - zauważa Andrzej Szczęśniak, ekspert od rynku paliw. - Przy zwiększonym popycie na paliwo, jaki powodowali w górach turyści, cena mogła być 20 groszy wyższa niż w Krakowie. Ale 50 gr więcej było złodziejstwem - podkreśla.

Kto jest ojcem sukcesu?

Podobnie uważało miasto Zakopane. Dlatego w latach 2015 i 2016, a także zimą obecnego roku, lokalni samorządowcy zaapelowali do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, żeby sprawdził, czy zakopiańskie stacje paliw nie stosują nielegalnej zmowy cenowej. UOKiK nigdy tego nie udowodnił.

- Dlatego kilkanaście miesięcy temu ogłosiłem, że chcę budować miejską stację paliw, na której ceny nie będą zawyżane - mówi Leszek Dorula, burmistrz Zakopanego. - Być może sama zapowiedź takiej inwestycji zrobiła swoje.

Do sukcesu mógł przyczynić się także nacisk posłów na państwowy Orlen, który ma stację w Zakopanem. - Zimą tego roku rozmawiałem z prezesem tej firmy, by jego stacja pod Giewontem nie podnosiła cen, tak jak robi to jej zakopiańska konkurencja - mówi Arkadiusz Mularczyk, poseł PiS. - Tak się stało, a tańsze ceny na jednej stacji spowodowała, że inne też ich nie podniosły, by być konkurencyjne.

O opinię zapytaliśmy same koncerny paliwowe. Magdalena Kandefer, rzecznik BP Polska cieszy się, że obecnie górale nie narzekają na koszty paliwa, ale dokładnego powodu zmiany polityki cenowej nie potrafi podać. Jej zdaniem, ma na to wpływ wiele czynników - np. koszty reklamy czy pracowników, które w górach ostatnio musiały spaść.

Tomasz Mateusiak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.