Choroba zaatakowała znienacka. Przemek marzy o zwykłym życiu

Czytaj dalej
Fot. ARCHIWUM RODZINNE PAŃSTWA OBAL
Tomasz Rabjasz

Choroba zaatakowała znienacka. Przemek marzy o zwykłym życiu

Tomasz Rabjasz

Przemek stracił sprawność oraz mowę. Nie jest już w stanie sam o siebie zadbać. Wszystko przez zawał mózgu, którego doznał w czerwcu. Potrzebna mu pomoc.

Do niedawna zupełnie zdrowy i energiczny od pół roku jest więźniem własnego ciała. Już nie potrafi samodzielnie przygotować sobie kanapki czy zagotować wody na herbatę. Chociaż reaguje na niektóre słowa, nie jest w stanie odróżnić podstawowych domowych sprzętów, więc lodówka myli mu się ze stołem czy kuchenką. Miewa problemy z utrzymaniem równowagi, w każdej chwili może się przewrócić i nabawić poważnych obrażeń.

W pobliżu Przemka zawsze musi się znajdować ktoś, kto go asekuruje. Ma niesprawną prawą rękę, którą jest w stanie wykonywać jedynie minimalne ruchy. Do tego dochodzą problemy z mówieniem. 26-latek nie jest zazwyczaj w stanie wydobyć z siebie ani jednego słowa.

Jak grom z jasnego nieba

Choroba dopadła go niespodziewanie. Jeszcze pół roku temu nic mu nie dolegało. Miał wiele marzeń, chciał w przyszłości założyć szczęśliwą i kochającą rodzinę oraz kupić sobie sportowy samochód. Dużo pracował, by te plany zrealizować. Był budowlańcem i całkiem dobrze mu się powodziło.

Dramat rozegrał się w ostatnią niedzielę czerwca. O poranku normalnie wstał, zrobił sobie kawę, wymienił kilka słów z mamą oraz siostrą i poszedł do swojego pokoju, aby jeszcze chwilę wypocząć. Do kuchni miał zejść na obiad.

Kiedy posiłek był już gotowy, nie pojawiał się jednak. Nie reagował również na wołanie. Kiedy bliscy otworzyli drzwi jego pokoju, przeżyli szok. Przemek leżał bowiem półprzytomny na swoim łóżku. Próbował coś mówić, ale jego słów nie dało się zrozumieć.

Bardzo ciężki przypadek

- Byłam okropnie przerażona. Nie wiedziałam, co się dzieje. Czułam tylko ogromny strach o mojego syna i bezradność. Jedyne co mogłam zrobić, to zadzwonić po karetkę - wspomina ze łzami w oczach Jolanta Obal, mama Przemka.

Ratownicy medyczni zabrali 26-latka do Szpitala Wojewódzkiego św. Łukasza w Tarnowie. Przeszedł tam badanie tomograficzne głowy, która wykazała, że u mężczyzny doszło do zawału mózgu.

- Lekarze powiedzieli, że to bardzo ciężki przypadek. Kazali mi się pożegnać z Przemkiem. Od razu wróciły do mnie tragiczne wspomnienia z tego miejsca. Kilka lat temu w tym szpitalu zmarł mój mąż - mówi wzruszona kobieta.

Po kilku dniach hospitalizacji tarnowscy lekarze postanowili o przetransportowaniu pacjenta do lecznicy w Rzeszowie, która zajmie się nim w sposób bardziej kompleksowy.

- W Rzeszowie chciano wykonać Przemkowi operację. Niestety przez to, że w Tarnowie zwlekano z decyzjami, było na to już za późno. Mój syn był więc jedynie cały czas monitorowany, podawano mu kroplówki na wzmocnienie - opowiada mieszkanka Tarnowca.

W szpitalach Przemek spędził w sumie prawie trzy miesiące. Po tym czasie został wypisany do domu.

Uczy się od nowa

Mężczyzna jest teraz zupełnie innym człowiekiem, niż przed chorobą. Musi uczyć się dosłownie wszystkiego od nowa. Pomaga mu w tym jego mama oraz 24-letnia siostra Kinga, która, aby móc się opiekować bratem, zwolniła się z pracy.

Sama obecność bliskich osób jednak nie wystarczy. Potrzebna jest też profesjonalna rehabilitacja.

Pod okiem fizjoterapeutki Przemek ćwiczy przynajmniej kilka godzin w ciągu tygodnia. Dodatkowo ma zajęcia z logopedą, który od nowa uczy go mówić. Zażywa również bardzo dużo leków, które mają sprawić, że jego mózg zostanie pobudzony do pracy i zacznie funkcjonować jak przed zawałem.

Marzenie o dobrej terapii

Wszystkie te zabiegi, chociaż są bardzo mozolne, powoli przynoszą rezultaty. Przemek rozstał się z kulami i wózkiem inwalidzkim i potrafi poruszać się o własnych siłach. Rehabilitacja jest jednak bardzo kosztowna. - Robimy wszystko, co w naszej mocy, ale jest bardzo ciężko - przyznaje Jolanta Obal.

Rodzina liczy na wsparcie od ludzi dobrej woli. W niedalekiej przyszłości chciałaby wysłać Przemka do specjalistycznego ośrodka, który zajmuje się osobami po zawale mózgu.

- Bardzo chcę pomóc mojemu synowi wrócić do normalności. Koszt pobytu w ośrodku to jednak około 12 tysięcy złotych miesięcznie - wzdycha pani Jolanta.

Tomasz Rabjasz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.