Co się dzieje z polską telewizją?

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Tadeusz Pieronek

Co się dzieje z polską telewizją?

Tadeusz Pieronek

Pierwsza polska telewizja publiczna pojawiła się w 1937 roku, a jej eksperymentalny program był nadawany dzięki antenie umieszczonej na warszawskim wieżowcu Prudential. Była to telewizja naziemna o zasięgu sygnału wizji zaledwie w promieniu 20 km.

Prace nad jej udoskonaleniem przerwała II wojna światowa, a po jej zakończeniu telewizję uruchomiono w 1952 roku, stopniowo poszerzając jej zasięg i dostępność. Dobrze pamiętam, że po raz pierwszy oglądałem jakiś program w 1958 roku w Bielsku-Białej u moich znajomych, którzy posiadali pierwszy telewizor lampowy polskiej produkcji o nazwie „Wisła”.

W okresie Polski Ludowej telewizja była tubą propagandową i wszyscy o tym wiedzieli. Informacji o Polsce i spoza jej granic dostarczały w języku polskim liczne zagraniczne rozgłośnie radiowe, zwłaszcza „Głos Ameryki” i „Wolna Europa”. Dopiero w styczniu 1990 roku dopuszczono oglądanie telewizji radzieckiej ORT 1 w Warszawie i włoskiej Rai Uno w niektórych rejonach Polski. I tak Warszawa otrzymała łączność z Moskwą, a Kraków z Rzymem.

To był prawdziwy zwiastun, że władze nie są już w stanie zablokować dostępu Polaków do wieści z Zachodu. Telewizja polska oferowała programy, zwłaszcza kulturalne, które warto było oglądać i miała też ten atut, że nie emitowała reklam. Znalazłem ostatnio list, wysłany do rodziny ze Stanów Zjednoczonych w 1961 roku, w którym pisałem, że telewizja w Stanach często przerywa normalne programy, emitując rozmaite reklamy, co mi się zupełnie nie podoba.

Telewizja po 1989 roku spełniła wielką rolę, niecała i nie we wszystkim, ale jednak wspierając wolnościowe aspiracje Polaków, mimo że ciągle była na usługach rządzących, przy czym szła zwykle w kierunku wspierania demokracji liberalnej, zgodnie z trendami Zachodu.

Można to było zrozumieć ze względu na politykę, zmierzającą do oderwania się od komunistycznych układów, a wspierającą otwarcie się na Zachód. Niestety, chyba ze względów komercyjnych polska telewizja coraz to głębiej sięgała do płatnych reklam, które mają zaspokoić jej potrzeby finansowe.

Nie byłoby w tym nic złego, gdyby ten kierunek dofinansowania drogiej telewizji mieścił się w granicach rozsądku. Niestety, dzisiaj te granice są przekraczane, a nawet można odnieść wrażenie, że telewizja publiczna skupia się przede wszystkim na zyskach z publikacji reklam, a odbiorcy jej programów są tylko tłem i okazją do zyskiwania pieniędzy. Czy to jest oskarżenie? Tak! Zdecydowanie tak! Od właścicieli telewizji prywatnych można sobie życzyć, by w tej sprawie zachowali umiar, ale od telewizji publicznej mamy prawo tego żądać, bo jest ona opłacana przez podatników, którzy - jak sądzę - nie chcą tracić czasu na wpatrywanie się godzinami w propozycje zakupów, w rodzaju „Kup pan cegłę!”.

Łatwo sprawdzić, jak to wygląda. Wystarczy o jakiejkolwiek godzinie sprawdzić dostępne kanały telewizji. Ręczę, że znajdziecie tam przede wszystkim aptekę z lekami na wszystkie choroby, kosmetyki zdolne przemienić potwora w cud natury, żywność, która zaspokaja najsubtelniejsze smaki, modne ubiory na wszystkie okazje, następnie różne przyjemności życia, jak korzystanie z renomowanych miejsc wypoczynku, a także z dobrej kuchni. Chcecie obejrzeć ciekawy film? Możecie, ale jesteście narażeni na piętnastominutowy ciąg reklam przed jego emisją. Kierowanie się wyłącznie motywami komercyjnymi jest kpiną i oszustwem odbiorców.

To tylko kilka spośród mnóstwa mankamentów polskiej telewizji publicznej. Promocja przemocy, zgniłego moralnie życia niektórych celebrytów sieje zamęt i sprowadza wartość życia ludzkiego do głupiej, nieodpowiedzialnej zabawy.

Tadeusz Pieronek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.