Cóż on w niej widzi, co ona w nim czuje...

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Maria Mazurek

Cóż on w niej widzi, co ona w nim czuje...

Maria Mazurek

Dlaczego ludzie różnie odczuwają zapachy; kiedy zmysł węchu słabnie lub się wyostrza; czy feromony naprawdę istnieją - wyjaśnia prof. Robert Stawarz z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie

Czuje Profesor zapach krojonej cytryny?

Nie.

A ja czuję. Od czego zależy to, że ktoś ma lepszy węch, a ktoś inny - gorszy?

Od tego, od czego zależy to, że ktoś ma lepszy słuch, a ktoś gorszy: od różnic osobniczych. Każdy z nas ma w jamie nosowej od 10 do 20 milionów komórek nerwowych odpowiedzialnych za odbieranie bodźców węchowych. Czym więcej tych komórek (nazywamy je węchowymi), tym lepszy węch. Przy czym generalnie u kobiet ten zmysł działa lepiej niż u mężczyzn.

U ludzi węch chyba nie jest dominującym zmysłem?

Ma pani rację. Pies ma 220 milionów komórek węchowych. W porównaniu z liczbą tych komórek u człowieka, nawet jeśli jest ich 20 milionów - to ogromna różnica. Ludzie, w przeciwieństwie do psów, nie używają węchu, żeby określić płeć. Wszystkie zmysły służą temu, by orientować się w środowisku i zwiększać w ten sposób szanse na przeżycie. W zależności od tego, w jakim środowisku żyje dany gatunek - taki zmysł będzie dominował. U nas - ludzi - dominującym zmysłem jest wzrok. Natomiast zmysł węchu pojawił się w rozwoju ewolucyjnym jako pierwszy. Pytanie, dlaczego?

Bo pewnie, paradoksalnie, jest najprostszy?

Właśnie. A nawet najbardziej proste organizmy o nieskomplikowanej budowie muszą komunikować się ze środowiskiem zewnętrznym. Weźmy pod uwagę na przykład gąbki - zwierzęta bezkręgowe, które nie wykształcają tkanek i narządów. Posiadają umieszczone na powierzchni ciała chemoreceptory, które są wrażliwe na różne substancje, na przykład acetylocholinę czy serotoninę. Połączenie tych substancji z receptorem gąbki sprawia, że zmieniają się funkcje ich komórek - np. zaczynają się one dzielić.

To oczywiście pewien prototyp zmysłu, który posiadają zwierzęta wyższe, bo jeśli mówimy o węchu sensu stricte, to musimy go kojarzyć już ze świadomością istnienia zapachów. My możemy stwierdzić, że coś pachnie jak wanilia, jak jaśmin albo jak gnijące jabłko - ale za tę świadomość odpowiada już kora mózgowa. Zmysł węchu mają wszystkie kręgowce - a więc ryby, płazy, gady, ptaki i ssaki. Posiadają go niektóre owady, czy zaskakująco inteligentne ośmiornice. Funkcjonowanie zmysłu węchu w skrócie polega na wygenerowaniu impulsu nerwowego po połączeniu się substancji chemicznej z receptorem, oraz jego przepływie odpowiednią drogą do mózgu, gdzie jest on interpretowany jako określony zapach. Kojarzymy zapach wyłącznie z nosem, ale w rzeczywistości za odczuwanie zapachu odpowiedzialny jest mózg; podobnie jak to mózg widzi, a nie oczy.

Powiedzmy sobie o drodze, jaką przebywa impuls nerwowy, który pojawia się, gdy cząsteczki zapachowe cytryny unoszące się w tym pomieszczeniu połączą się z receptorami.

Odoranty - a więc lotne cząsteczki związku chemicznego, które nazywamy powszechnie zapachem - docierają do jamy nosowej i rozpuszczają się w śluzie pokrywającym błonę węchową. Tam często ta substancja jest również zagęszczana. Powierzchnia nabłonka węchowego u człowieka wynosi zaledwie 5 cm kw. (u psa 150 cm kw.!), choć faktycznie jest nieco większa, bo te komórki posiadają na części swojej powierzchni liczne włoski czuciowe. Impuls nerwowy, zainicjowany w jamie nosowej, dzięki wypustkom komórek węchowych opuszcza ją. Poprzez otworki w kości czaszki (dlatego, że jest ich dużo, kość ta nazywana jest sitową) wypustki docierają do mózgu: najpierw do komórek opuszki nerwowej, w której znajdują się kłębuszki nerwowe i dalej do komórek tworzących korę mózgową, ściślej nazywanych korą węchową. Tam powstaje wrażenie węchu. Ale to nie daje nam jeszcze odpowiedzi na pytanie, dlaczego czujemy różne zapachy.

Bo są różne receptory węchowe?

Tak, jest ich tysiąc różnych rodzajów. Czyli to daje nam - dzielimy teraz 20 milionów komórek na powierzchni nabłonka nerwowego przez tysiąc - 20 tysięcy komórek z jednym rodzajem receptora. Receptory łączą się z określonym odorantem, tak jak określone klucze pasują do określonych zamków.

Możemy jednak rozpoznać więcej niż tysiąc rodzajów zapachów?

Tak, bo określone cząsteczki lotne łączą się na ogół z więcej niż jednym rodzajem receptora. Czyli, przykładowo, zapach jaśminowy może pasować do receptorów, które nazwiemy A, B, C i D, a jeśli pasuje tylko do receptorów A, B i C, to może być już na przykład zapach pomarańczy. Zapach jest bowiem kodowany i dlatego, choć mamy tylko tysiąc rodzajów receptorów, odczuwamy znacznie więcej zapachów.

Feromony mogą ostrzegać nas: to dla ciebie zły partner, wasze geny do siebie nie pasują,a dzieci mogą być chore

I ten zapach jaśminowy Pan może odczuwać w nieco inny sposób niż ja?

Tak, ale i ja, i pani zawsze nazwiemy go jaśminowym. Tak samo jak pewnie pani inaczej niż ja widzi kolor czerwony - ale jesteśmy zgodni, że to jest czerwony. To kwestia umowna. Inna sprawa, że te zapachy zawsze będą w nas generować emocje - przyjemne lub nieprzyjemne.

Węch jest najbardziej „emocjonalnym” zmysłem.

Zgadza się. To dlatego, że węchomózgowie jest ewolucyjnie dość starą częścią kory, będącą częścią układu limbicznego mózgu, który odpowiada za emocje. Więc zapachy generują wstręt i rozkosz, odrzucają i intrygują znacznie silniej niż obrazy czy dźwięki. Z drugiej strony węch jest najłatwiej adaptującym się zmysłem - jak wstrętny zapach by nie był, po chwili przestajemy go czuć. To dlatego, że receptory węchowe szybko „męczą się” i przestają wysyłać impulsy nerwowe, kora nie jest więc już pobudzana. Zmysł węchu jest silnie skojarzony z układem nagrody i kary. Mózg nagradza nas, często „w awansie”, za jakąś czynność pożyteczną dla organizmu - stosunek seksualny, zdrowe odżywianie się, wysiłek fizyczny. Wtedy wydziela się dopamina, dzięki której odczuwamy przyjemność. Zapachy wydzielane przez świeży pokarm czy związane z pożytecznymi czynnościami - będą nagradzane przez nasz mózg. A jak ktoś będzie próbował zjeść zepsute mięso - to mózg ukarze go torsjami.

Mózg nagradza i karze, zdaje się, na dwóch płaszczyznach: jednej ewolucyjnej, bo mamy w genach zapisane ostrzeżenie przed zepsutym mięsem. Ale też pamięta nasze osobiste skojarzenia z zapachami - Ania z Zielonego Wzgórza przez wiele lat nie mogła znieść zapachu narcyzów, bo trzymała je w ręce, gdy umierał Mateusz.

Tu znów kłania się „emocjonalność” tego zmysłu. Może ona przyczyniać się np. do powstawania niektórych dewiacji seksualnych. Jeśli podczas czynności seksualnej - która zawsze jest mocno nagradzana przez mózg - pojawi się odrażający zapach, to może się zdarzyć, że później człowieka już sam brzydki zapach będzie podniecał.

Zmysł węchu może nam się w życiu wyostrzać lub osłabiać?

Tak. Z różnych powodów. Po pierwsze, ciekawa rzecz: wiadomo, że w układzie nerwowym nowe neurony nie powstają, nie dzielą się, ale właśnie nabłonek węchowy jest miejscem, gdzie one się odtwarzają. Podlegają wymianie średnio co 70 dni. A więc za dwa miesiące w błonie śluzowej nosa będzie pani miała już inny zestaw komórek niż dzisiaj. Zmysł węchu inaczej zachowuje się podczas ciąży - bo wtedy prawdopodobnie zachodzą intensywne zmiany w ilości komórek i na ogół kobiety odczuwają zapachy inaczej, intensywniej. Kolejną częstą sytuacją, w której człowiekowi zmienia się węch - tyle że w drugą stronę - jest terapia przeciwnowotworowa. Pewne leki onkologiczne uniemożliwiają podziały komórek - nowotworowych, ale też innych. I kiedy, zgodnie z naturalną koleją rzeczy, neurony węchowe powinny się dzięki podziałom odnowić, lek uniemożliwia przebieg tego procesu - i taki pacjent może przestać czuć zapachy. Nazywa się to anosmią.

Ponoć ludzie cierpiący na tę przypadłość rozróżniają tylko pięć smaków jedzenia. Podczas kataru - zdarza się, że prawie nie czujemy smaku. Dlaczego węch słabiej działa, gdy mamy takie infekcje?

Dwa zmysły chemiczne - węchu i smaku - są do siebie podobne. Podczas kataru nabłonek węchowy pokrywa gruba warstwa śluzu - który dodatkowo jest zmieniony, zawiera bakterie i wirusy - więc odorantowi ciężko się przez nią przedostać do receptorów. Czujemy wtedy w zasadzie sam smak, który bez wrażeń węchowych wydaje się bardzo ubogi. To dowód na to, jak bardzo zmysły smaku i węchu uzupełniają się.

Jest też sytuacja odwrotna - ludzie czasem czują zapachy, których nie ma. Słyszałam, że to może być objaw schizofrenii?

Przyczyn może być wiele, mogą być związane z rozwojem psychozy lub być efektem użycia narkotyków. Rozwój choroby, czy substancje psychoaktywne, mogą zmieniać aktywność kory węchowej bez zmiany aktywności receptorów. Czyli, mówiąc obrazowo, rzecz dzieje się w mózgu, nie w nosie. Z zaburzeniami węchu da się jednak żyć, bo u ludzi - stworzeń prowadzących dzienny tryb życia - dominującym zmysłem ewolucja uczyniła wzrok. Ewolucja działa w ten sposób, że faworyzuje osobniki mające takie cechy, które w danym środowisku są potrzebne, bo umożliwiają przeżycie, a osobniki nieposiadające takich cech, mówiąc ogólnie - eliminuje. Zmysłu węchu nie mają np. walenie, ssaki wodne; mają one jednak genialny słuch, który był w stanie zastąpić węch, bo w środowisku ich życia okazał się bardziej przydatny.

To dlaczego i ludzi ewolucja nie pozbawiła węchu? Skoro mamy tyle bardziej rozwiniętych, precyzyjnych zmysłów, to po co jeszcze czujemy zapachy?

Zmysł węchu często sygnalizuje niebezpieczeństwo - ostrzegając na przykład przed wydobywającym się trującym siarkowodorem. Zapach ostrzega nas, że żywność jest nieświeża, zepsuta. Zmysł węchu nie jest więc jednak aż tak niepotrzebny. Wraz ze zmysłem smaku służy do oceny jakości pożywienia. Poza tym wydaje się, że węch ma pewne znaczenie w dobieraniu się ludzi w pary…

Feromony - zapachy, których nie czujemy?

Zastrzeżenie - istnienie drogi feromonalnej zostało udowodnione u owadów i niektórych ssaków, ale u człowieka - jeszcze nie. Prawdopodobnie jednak i u nas ona istnieje. Klasyczna droga węchowa rozpoczyna się w neuronach węchowych jamy nosowej, a kończy w korze mózgowej. Droga feromonalna zaczyna się u zwierząt kręgowych w komórkach narządu Jacobsona i kończy się w miejscu układu limbicznego nazywanym opuszką węchową dodatkową. Narządu Jacobsona u człowieka nie ma. Jednak w tej części jamy nosowej, w której powinien on być, są pewnego rodzaju komórki receptorowe, które prawdopodobnie mają możliwość interakcji z feromonami.

A jeśli tak, to taki impuls węchowy nie dociera do kory mózgowej - a więc nie możemy wykryć go jako zapach - ale jednak działa na nasze emocje. Czasem nie wiemy, dlaczego określona osoba wzbudza w nas takie, a nie inne emocje. A prawdopodobnie sprawcą są właśnie feromony. Czyli, że dobór partnera może być determinowany nie tylko przez bodźce wzrokowe (które u nas, ludzi, dominują), ale i przez bodźce feromonalne.

Czasem osoby obiektywnie ładne wcale nie wzbudzają w nas pozytywnych emocji. Bywa, że patrząc na pary, pytamy: co ona w nim widzi? Albo: co on w niej widzi? A powinniśmy raczej zapytać: co on w niej czuje? Bo prawdopodobnie czuje jej feromony. Albo inny przykład: przyjaciółkom, które mieszkają razem i się lubią, synchronizuje się na ogół cykl miesiączkowy. To prawdopodobnie również zasługa feromonów.

A gdzie te feromony są?

Cząsteczki feromonalne u ssaków naczelnych znajdują się prawdopodobnie w moczu. A więc zapach dróg rodnych, wynikających z kontaktu z moczem, jest sygnałem seksualnym.

To by znaczyło, że idąc na randkę niezbyt dobrze jest się myć?

Polecałbym jednak zachować higienę. Feromony mają taką właściwość, że działają w bardzo małych stężeniach i prawdopodobnie mydło czy perfumy nie są w stanie przytłumić ich działania.

Co jeszcze ci naukowcy z „frakcji feromonalnej” mówią o tych niewyczuwalnych zapachach?

Mówią na przykład, że feromony informują nas: to dla ciebie dobry partner, bo jego geny „pasują” do twoich, u waszego potomstwa nie powstanie żaden niekorzystny układ genów. Mogą też sygnalizować niebezpieczeństwo: nie wybieraj tego partnera, ponieważ ma nieprawidłowy ten sam gen, co ty - wasze potomstwo może być chore.

Ciekawe. A jeszcze ciekawsze, że nauka dalej tego nie wyjaśniła.

Droga węchowa jest dość świeżym odkryciem - amerykańscy naukowcy (Richard Axel i Linda Brown Buck) za jej opisanie dostali Nagrodę Nobla zaledwie 12 lat temu. Może na drogę feromonalną również przyjdzie kolej. Nauka jeszcze nie zdołała do końca poznać Matki Natury.

Maria Mazurek

Jestem dziennikarzem i redaktorem Gazety Krakowskiej; odpowiadam za piątkowe, magazynowe wydanie Gazety Krakowskiej. Moją ulubioną formą jest wywiad, a tematyką: nauka, medycyna, życie społeczne. Jestem współautorką siedmiu książek, w tym czterech napisanych wspólnie z neurobiologiem, prof. Jerzym Vetulanim (m.in. "Neuroertyka" i "Sen Alicji"), kolejne powstały z informatykiem, prof. Ryszardem Tadeusiewiczem i psychiatrą, prof. Dominiką Dudek. Moją pasją jest łucznictwo konne, jestem właścicielką najfajniejszego konia na świecie.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.