Czy polski pacjent musi cierpieć?

Czytaj dalej
Fot. Sławomir Kowalski
Marta Żbikowska

Czy polski pacjent musi cierpieć?

Marta Żbikowska

Najwyższa Izba Kontroli sprawdzała, czy szpitale zapewniają pacjentom dostęp do skutecznego leczenia przeciwbólowego. Skontrolowano osiem wielkopolskich placówek. Okazuje się, że szpitale nie posiadają lub nie przestrzegają procedur uśmierzania bólu, a w jednej trzeciej powiatów nie ma specjalistycznych poradni dla cierpiących pacjentów.

Wielkopolski oddział NFZ postanowił sprawdzić, czy procedury stosowane podczas znieczuleń do zabiegów w Szpitalu Klinicznym im. Jonschera w Poznaniu są stosowane w zgodzie z zawartymi z funduszem umowami. NFZ wszczął kontrolę po tym, gdy okazało się, że poznańska placówka jest jedną z siedmiu w Polsce, w której mali pacjenci nie otrzymują znieczulenia ogólnego w przypadku nakłuć lędźwiowych i biopsji szpiku. Inspektorzy NFZ weszli do szpitala w piątek.

Wcześniej, sprawą znieczulania małych pacjentów z białaczkami i innymi chorobami szpiku, zainteresowała się Rzecznik Praw Pacjenta, która poprosiła dyrekcję szpitala o wyjaśnienia w tej sprawie.

O rozgoryczeniu rodziców i cierpieniu dzieci pisaliśmy w „Głosie Wielkopolskim”. Zwrócili się do nas rodzice, których dzieci przeszły te bolesne zabiegi cierpiąc niesamowity ból. Na forum dla rodziców dzieci z białaczkami i chorobami szpiku opiekunowie poznańskich pacjentów dowiedzieli się, że w wielu szpitalach w Polsce znieczulenie ogólne w takich przypadkach jest standardem.

- Czuję ogromny żal do lekarzy, że narazili moje dziecko na taką traumę tylko dlatego, że szpital nie potrafi zorganizować właściwej opieki,

bo brakuje anestezjologów, czy miejsc na sali operacyjnej - mówiła Małgorzata Racek, mama Antosi.

Wielu lekarzy zdaje się nie dostrzegać problemu cierpienia pacjentów. Wychodzi z założenia, że nieodłącznym elementem choroby jest ból, do którego należy przywyknąć. Potwierdzają to wyniki kontroli, jaka NIK przeprowadziła w drugiej połowie 2016 roku w 32 szpitalach w Polsce. Kontrolą zostało objętych osiem placówek z Wielkopolski. Najwyższa Izba Kontroli sprawdzała, czy szpitale zapewniają pacjentom dostęp do skutecznego leczenia przeciwbólowego. Okazuje się, że

w większości placówek, wbrew obowiązującym przepisom, nie opracowano i nie wdrożono zasad leczenia i monitorowania skuteczności uśmierzania bólu wszystkich odczuwających go pacjentów.

Spośród szpitali skontrolowanych w Wielkopolsce, brak wymaganej procedury stwierdzono w lecznicach w Obornikach, w Lesznie, we Wrześni oraz w Szpitalu Wojewódzkim w Poznaniu, natomiast jej opracowanie jedynie dla pacjentów pooperacyjnych stwierdzono w szpitalu w Pleszewie oraz w w szpitalu MSW w Poznaniu. Jedynie w dwóch kontrolowanych wielkopolskich szpitalach wszyscy pacjenci zostali objęci odpowiednimi procedurami, był to Szpital im. Kazimierza Hołogi w Nowym Tomyślu oraz Szpital Kliniczny im. H. Święcickiego UM w Poznaniu.

To, że procedury zostały ustalone, nie oznacza, że ich przestrzegano.

W 32 placówkach w Polsce, w pełni stosowano się do zasad jedynie w dwóch szpitalach: w Szczecinie i Wałbrzychu.

Brak systematycznego mierzenia i odnotowywania pomiarów bólu stwierdzono m.in. w szpitalach na terenie Wielkopolski: w Obornikach, w Lesznie, we Wrześni oraz w Szpitalu Wojewódzkim w Poznaniu.

Według NIK, mieszkańcy naszego regionu mieli ograniczony dostęp do specjalistów leczenia bólu. Spośród 35 wielkopolskich powiatów, 13 poradniami leczenia bólu dysponowało jedynie osiem: koniński, kościański, nowotomyski, pilski, pleszewski, rawicki, Miasto Leszno i Miasto Poznań (gdzie działa pięć takich poradni).

- To pokłosie wielu lat zaniedbań i lekceważenia problemu

- uważa Ewa Ratomska-Apolinarska, anestezjolog w Poradni Leczenia Bólu WSWOP „Hospicjum Domowe”. - Kiedyś ktoś wymyślił, że ból dotyczy tylko pacjentów onkologicznych i tylko na ich leczenie były pieniądze. A co z chorobami zwyrodnieniowymi kręgosłupa, stawów, co z bólami głowy, neuralgiami? Obecnie trochę się pod tym względem zmieniło, ale ciągle limity wyznaczane przez NFZ na leczenie bólu są zbyt małe w stosunku do potrzeb.

Pacjenci muszą cierpieć również z powodu zbyt małej liczby anestezjologów. Wielu z nich wyjechało z Polski lub planuje wyjazd zaraz po zakończeniu studiów. A to lekarz tej specjalizacji odpowiedzialny jest zarówno za znieczulenia, jak i leczenie bólu.

- To jest absolutnie nierozwiązany problem - mówi Ewa Ratomska-Apolinarska.

- Jeśli nikt z tym nic nie zrobi, polscy pacjenci będą coraz bardziej cierpieć.

Marta Żbikowska

m.zbikowska@glos.com

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.