Magda Huzarska-Szumiec

Czy sztuka w Krakowie będzie niezależna?

Magda Huzarska-Szumiec

Życie artysty nie jest łatwe, a może być wręcz niebezpieczne. Przekonał się o tym niedawno Bartosz Szydłowski, dzielnie wspinając się na szczyt budynku Teatru im. J. Słowackiego, by wygłosić artystyczny manifest. Szef Teatru Łaźnia Nowa miał ku temu powód, bowiem od kilku miesięcy razem z dyrektorem naczelnym Krzysztofem Głuchowskim prowadzi zasłużoną scenę przy placu św. Ducha.

Jednak nie tyle wysokość, z jakiej Szydłowski przemawiał do zgromadzonych widzów, zrobiła na mnie wrażenie, co spektakularna deklaracja ideowa w postaci zasłonięcia jednego słowa zdobiącego fronton zabytkowego budynku. Fraza „Kraków Narodowej Sztuce” zmieniła się w „Kraków Niezależnej Sztuce”, co nadało nowego kontekstu nie tylko całości wieczoru zapowiadającego nową dyrekcję w „Słowackim”, ale i akcentowało jej bezkompromisowość, jak rozumiem - również polityczną.

Zresztą znalazło to wyraz w dalszej części wędrówki teatralnej, na którą zaproszono publiczność. Znakomity reżyser Krystian Lupa, od dłuższego czasu dosadnie wyrażający swoje poglądy na temat niszczenia środowiska artystycznego przez partię rządzącą, dał temu ponownie wyraz w rozmowie z Bartoszem Szydłowskim i Piotrem Augustyniakiem.

Została ona wyświetlona na suficie teatru, a wniosek z niej płynął taki, że tylko tak osobny twórca jak Wyspiański może nas wyzwolić. I właśnie temu artyście poświęcone będą najbliższe działania przy pl. św. Ducha. A przypomnijmy, że właśnie tu wystawił po raz pierwszy swoje „Wesele”, którego zarówno towarzyska otoczka, jak też awangardowa forma wywołały nielichy skandal wśród krakowskich mieszczan.

Bo „Słowacki” już od początku swojego istnienia starał się zerwać z konwencjonalnym aktorstwem, sztampową scenografią… Przypomniano o tym w ciekawej, teatralnej formie, kiedy publiczności udało się dotrzeć na widownię. Aktorzy, wspomagając się m.in. wycinkami prasowymi, wspominali Irenę Solską, która jako pierwsza polska aktorka wyszła na scenę naga. Opowiadali o tym, jak zareagował kler, gdy wystawiano sztukę o aborcji Marceliny Grabowskiej i do jakich antysemickich protestów doszło podczas spektaklu „Nowego getta”, kiedy to na widowni pojawiły się bojówki ONR-u.

Czy coś Wam to przypomina? Ja miałam wrażenie, że historia jakoś dziwnie się powtarza. Ale idzie też nowe, o czym świadczył kolejny prezentowany tego wieczoru projekt, złożony z tekstów Wyspiańskiego, które zabrzmiały na tle free-jazzowej muzyki, zwieńczonej folkową wokalizą.

Bo Głuchowski z Szydłowskim postanowili dać widzom wyraźnie do zrozumienia, że w mury szacownego „Słowaka” wkracza nowe. Czy dyrektorom wystarczy odwagi, żeby w kraju, gdzie władza chce ingerować w sztukę, owo nowe było równie niezależne, jak deklarowali ze szczytu teatralnego budynku, a przede wszystkim mądre jak premierowy wieczór? Przekonamy się niebawem.

Magda Huzarska-Szumiec

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.