Doświadczyć siły żywiołu. Każda burza jest inna, czujemy ją wszystkimi zmysłami

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Matusik
Jolanta Tęcza- Ćwierz

Doświadczyć siły żywiołu. Każda burza jest inna, czujemy ją wszystkimi zmysłami

Jolanta Tęcza- Ćwierz

Rozmowa z łowcą burz z Krakowa Piotrem Szusterem ze stowarzyszenia Skywarn Polska.

Rozmowa z łowcą burz z Krakowa Piotrem Szusterem ze stowarzyszenia Skywarn Polska.

Co to jest burza?

Najprościej: wyładowania atmosferyczne. Aby była burza, muszą być kłębiaste chmury deszczowe - cumulonimbusy. Powstają one przez pionowe ruchy powietrza, w wyniku tzw. konwekcji. To samo zjawisko powoduje unoszenie się płomienia zapalniczki. Ciepłe gazy, które gromadzą się przy ziemi, wznoszą się, następnie para wodna skrapla się i oddaje temperaturę wznoszącemu się powietrzu, by mogło unosić się wyżej. Jeżeli chmury kłębiaste wypiętrzą się na tyle wysoko, aby większość chmury była zamarznięta, to dochodzi do burzy.

Jak bardzo muszą wypiętrzyć się cumulonimbusy?

W Polsce - na jakieś 10-12 kilometrów. W zimie mniej.

Czyli zimą burze także się zdarzają.

Tak. Pierwszą burzę w tym roku obserwowałem 1 stycznia.

Błyskawice i grzmoty nie zawsze oznaczają, że będzie burza?

Błyski mogą być widoczne z bardzo dużych odległości i nie warunkują tego, że burza z całą pewnością wystąpi. Kiedyś w Chrzanowie widziałem błyski burzy nad Łodzią.

Kim są łowcy burz?

To ludzie, których łączy wspólna pasja - burze. Nasze stowarzyszenie liczy 40 członków z całej Polski, ludzi, którzy wykonują na co dzień bardzo różne zawody. Mamy dietetyków, geografów i informatyków, ale też klimatologów.

Co robicie?

Obserwujemy i informujemy o rejonach występowania burz. Edukujemy, dokumentujemy, ostrzegamy.

Macie z tym dużo pracy?

To zależy od roku, czasami burz jest więcej, czasami mniej. W tym mamy wysyp słabych trąb powietrznych, było ich już kilkanaście.

Co pana pasjonuje w burzach?

Adrenalina. To jest najważniejsze. Jak jest niebezpieczeństwo, jest adrenalina i to przyciąga.

Adrenaliny można szukać w sportach ekstremalnych.

Nie każdy lubi uprawiać sport.

Można oglądać horrory.

Film wyświetlany na ekranie to coś płaskiego, nie otacza widza. A burza oddziałuje na wszystkie zmysły: burzę się słyszy, widzi i czuje, bo jak trzaśnie blisko, to można doświadczyć siły żywiołu. Burza jest nieprzewidywalna. Każda jest inna i potrafi czymś zaskoczyć.

I gdy wiadomo, że będzie w danym rejonie, rzucacie wszystko, aby ją złowić?

Część osób tak robi. Mamy prognozy, można wcześniej się przygotować, zabrać sprzęt i pojechać w potencjalnie burzowe miejsce.

A potem?

Trzeba czekać i obserwować.

Z waszej strony internetowej można się dowiedzieć, czy grozi nam burza. A czy zdarzają się burze, których nie można wytropić ani wyprognozować?

Tak. Zdarza się, że prognosta nie obejmie tego obszaru kraju, w którym akurat burze występują. Naszej pasji zawsze towarzyszy niepewność, mimo że mamy modelowanie numeryczne, komputery, dokładne mapy, prognozy, zdjęcia satelitarne i wiele źródeł informacji. Czasami wystąpi jakiś element, którego się nie przewidziało i to on ma decydujący wpływ. Wówczas burze np. zanikają. Wystarczy, że w Małopolsce zawieje halny i wysuszy powietrze.

W jakich rejonach Polski występuje najwięcej burz?

W Małopolsce, na Podkarpaciu, na Śląsku i na Mazurach.

Czy zaskoczyła pana kiedyś taka superburza?

Nie przypominam sobie. Poza tym w mieście jest gdzie się schować.

A w górach?

Jak są burze, to się nie wychodzi w góry.

Tam pogoda się szybko zmienia.

Tak, ale są pewne przesłanki, że burza się pojawi. Wtedy należy szukać schronienia. Najważniejsze, by zejść poniżej grani lub - w miarę możliwości - schować się w schronisku.

Jak zachować się w czasie burzy?

Przede wszystkim - unikać otwartych przestrzeni. Jeśli już nie mamy gdzie uciec, należy przykucnąć tak, aby nogi były jak najbliżej siebie i osłonić głowę. Porażenie piorunem jest najczęściej skutkiem wytworzenia napięcia przez rozchodzący się po ziemi prąd z bliskiego wyładowania. W momencie przykucnięcia zmniejszamy prawdopodobieństwo wystąpienia różnicy potencjału między nami a chmurą burzową. Wyższe obiekty są bardziej narażone na uderzenie pioruna. Absolutnie nie należy stawać pod drzewami, pod wysokimi masztami lub pod budynkami o niepewnej konstrukcji. Jeżeli przebywamy w lesie, trzeba jak najszybciej z niego wyjść. Gdyby ta zasada była zachowana, być może udałoby się uniknąć tragedii z Suszek, gdzie zginęły dwie harcerki.

Co zrobić, kiedy w naszej obecności ktoś zostanie rażony piorunem?

Najważniejsze: zadbać o własne bezpieczeństwo. A potem ocenić stan poszkodowanego: sprawdzić przytomność, ocenić oddech, tętno. Jedyną bezpośrednią przyczyną śmierci z powodu rażenia piorunem jest zatrzymanie krążenia, dlatego trzeba od razu zacząć resuscytację krążeniowo--oddechową i jak najszybciej wezwać pogotowie. Inne skutki porażenia piorunem też są bardzo poważne; poparzenia, złamania, uszkodzenie układu nerwowego.

Czy to prawda, że telefony komórkowe przyciągają pioruny?

Nie, one nie są w stanie wpłynąć na trajektorię wyładowania atmosferycznego. Mało tego, telefon komórkowy może nam uratować życie, ponieważ jest to często jedyne narzędzie, które umożliwia wezwanie pomocy.

Jakie jeszcze nagłe zjawiska atmosferyczne występują w Polsce?

Trąby powietrzne. Praktycznie nic więcej w Polsce nam nie grozi.

Czy zna pan burzowe przesądy? Na przykład taki, że należy postawić gromnicę w oknie?

Jeżeli ktoś wierzy, to postawi, a jeśli nie wierzy, to nie będzie to dla niego wiążące. Wyników naukowych na ten temat nie ma. Nikt tego nie badał.

Moja babcia mówiła, że nie należy patrzeć na błyskawice, bo się oczy psują.

Okulisty trzeba by zapytać, czy jest to na tyle duże natężenie światła, aby spowodować zmiany w siatkówce. Nie sądzę, by było to niebezpieczne dla oczu. Taki impuls trwa za krótko i obserwujemy go z dużej odległości. Nie narzekam na wzrok z powodu wyładowań atmosferycznych. Psuje mi się raczej w wyniku długotrwałej ekspozycji na światło ekranu komputera albo smartfona.

Słyszałam też, że nie wolno robić przeciągu w czasie burzy, bo do mieszkania może wpaść piorun.

Piorun to przecież nie piłka, tylko ładunek elektryczny. Nigdzie nie wpadnie. Historie z kulistymi piorunami krążącymi po mieszkaniach to legendy. Ale okna lepiej zamykać, jak się ma na burzę. I wyłączyć sprzęt elektryczny, aby nie doszło do spięcia i pożaru.

Jolanta Tęcza- Ćwierz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.