Dziś firmy ceny windują

Czytaj dalej
Fot. Marek Mansfeld i Andrzej Nowak
Edyta Hanszke

Dziś firmy ceny windują

Edyta Hanszke

Opolskie samorządy muszą coraz więcej przetargów unieważniać albo dokładać pieniądze. Oferty często przekraczają bowiem kosztorysy inwestorów albo ... nie zgłasza się żaden wykonawca.

Ostatnie przetargi w powiecie kluczborskim okazały się wyzwaniem dla starostwa. Autobusy, które miały kosztować 10 mln zł, mają być droższe o 540 tys. zł.

Za budowę ścieżki pieszo-rowerowej, oszacowanej na 400 tys. zł, firma zażądała 594 tys. zł. Oferty na kolejne zadanie (postępowanie trwa) sięgają od 2,6 mln zł do 5,4 mln zł, podczas gdy wyceniono je na 3 mln zł. Tylko w jednym przypadku kosztorys powiatu był zbliżony do sumy, którą proponował potencjalny wykonawca.

- Zarząd zdecydował się dołożyć pieniądze do zakupu autobusów, bo dostaliśmy na to dofinansowanie unijne, projekt realizujemy z partnerami i musimy osiągnąć efekt ekologiczny - wyjaśnia Adam Radom, sekretarz powiatu. - Unieważnienie przetargu było zbyt ryzykowne. Koszt ma być rozłożony na dwa lata.

Firmy wykonawcze tłumaczą, że rosną ceny materiałów budowlanych i koszty pracy

Perypetie kluczborskich samorządowców to nie jest odosobniony przypadek. W Opolu oferty na przebudowę placu przed wieżą Zamku Górnego oraz postawienie automatycznego szaletu w centrum też przekraczały założony kosztorys.

Kazimierz Bedryj, zastępca burmistrza Głubczyc, mówi, że dziś oferty składane do gminy mieszczą się w okolicach lub przekraczają kosztorys, podczas gdy kilka lat wstecz sięgały maksymalnie 80 procent jego wartości.

Adam Radom z powiatu klucz­borskiego pamięta skrajne przypadki, kiedy wykonawca chciał nawet o 60 proc. mniej od kosztów, które skalkulował powiat.

Powodów obecnej sytuacji jest kilka. Firmy wykonawcze tłumaczą m.in., że rosną ceny materiałów budowlanych, a jeszcze bardziej - koszty pracy, po podniesieniu najniższej pensji i wprowadzeniu minimalnych stawek także na umowy-zlecenia (13 zł brutto za godzinę w 2017 r.).

Bartłomiej Kostrzewa, wiceburmistrz Brzegu, zauważa, że wysokie stawki w przetargach to jeden problem, drugim jest brak ofert. Dlatego gmina m.in. przełożyła na kolejny rok budowę przyłącza wodno-kanalizacyjnego do schroniska dla zwierząt. Według wiceburmistrza Brzegu firmy mogą przebierać w przetargach, bo na rynku jest sporo pieniędzy z różnych programów unijnych. Stąd tak wysokie ceny ofert lub ich zupełny brak.

W Strzelcach Opolskich nie udało się np. znaleźć chętnych na budowę parkingu w pobliżu dworców autobusowego i kolejowego.

- Być może dlatego, że inwestycja wymaga udziału dwóch firm: brukarskiej i elektrycznej - zastanawia się Henryk Waloszek, odpowiedzialny za przetargi w ratuszu.

Edyta Hanszke

Zajmuję się tematyką gospodarki, przedsiębiorczości, rynku pracy, ubezpieczeń i społeczną. Piszę o szeroko rozumianych pieniądzach: tych, które zarabiamy, wydajemy, ale także np. pochodzących z programów unijnych.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.