Endecja chce być trzecią siłą polityczną w regionie

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Łukasz Winczura

Endecja chce być trzecią siłą polityczną w regionie

Łukasz Winczura

Damy kandydatów do wszystkich szczebli w samorządzie. To będą sprawdzone osoby - mówi szef struktur Czesław Kwaśniak.

Endecja to najmłodszy twór na rodzimej scenie politycznej.

Zgadza się. Działalność rozpoczęliśmy w grudniu ubiegłego roku od kongresu, który odbył się w Sali Kolumnowej, w parlamencie. Później zostali wyznaczeni w poszczególnych okręgach pełnomocnicy.

Działacie pół roku. Z jakim efektem?

Mamy struktury w całym okręgu i we wszystkich powiatach.

Ile osób złożyło deklaracje?

Kilkadziesiąt. W działalność angażują się przede wszystkim osoby o poglądach narodowych, patriotycznych.

No to pora ruszyć w teren.

Ale my już pracujemy w terenie! Kiedy zostałem wybrany szefem okręgu, powiedziałem jedno: Pora zakasać rękawy i brać się ostro do pracy. W zjeździe wzięło udział 50 osób. Ale zaznaczam jedno. Prawo wyboru zarządu mieli tylko ci działacze, którzy mają na bieżąco opłacone składki.

Jak wysokie macie składki?

To raptem dziesięć złotych miesięcznie. Ale mnie chodziło o coś innego. Chciałem pokazać, że nie robimy fikcji, nie pompujemy kół, nie ma „słupów”. Idziemy na jakość, nie na ilość.

Srogi pan jest.

Ale dyscyplina musi być! Jak na początku ustalimy jasne zasady gry, później będziemy mieć wszystko poukładane. To także przejaw naszej uczciwości wobec liderów i Pawła Kukiza. W endecji nie ma przywożenia autokarami, jak to jest w przypadku niektórych partii. Działamy przy otwartej kurtynie.

Dobrze, porozmawiajmy o programie. Na czym się skupiacie?

Po pierwsze, na obronie polskiego przemysłu, polskich marek i produktów i polskiej godności robotnika. Często słychać o łamaniu praw polskiego pracownika przez obcy kapitał i traktowania nas wyłącznie jako tanią siłę roboczą. Chcemy powiedzieć temu nasze głośne „nie”. Podatki i zyski powinny zostać w naszym kraju, a nie być transferowane za granicę. Chodzi o uczciwą konkurencję.

Porozmawiajmy o regionie.

Na razie do końca maja chcemy ukonstytuować w ramach zarządu. W zarządzie będą osoby ze wszystkich powiatów naszego okręgu.

Poza Dąbrową Tarnowską.

Tam wyznaczymy pełnomocnika. Generalnie już zaczynamy przygotowywać się do wyborów samorządowych. Będą pełnomocnicy do spraw wyborów, pracujący niezależnie od zarządu. To będą ludzie od bardzo ciężkiej pracy, od poszukiwań kandydatów na listy począwszy.

Czas na głębokie zmiany w Brzesku. Miasto się zwija - twierdzą działacze Endecji

Planujecie start do wszystkich szczebli samorządu?

Tak.

W jakiej grupie pójdziecie do wyborów?

Pójdziemy pod szyldem Kukiz 15. To mocny szyld, w którym jest już Stowarzyszenie na rzecz Nowej Konstytucji, nasze stowarzyszenie, Stowarzyszenie na Rzecz Rolników i Konsumentów. Ale chcemy zaprosić też inne stowarzyszenia patriotyczne, sportowe, stowarzyszenia przedsiębiorców. Ale zaprosimy też kandydatów z komitetów wyborczych wyborców. To wielu wartościowych ludzi, którzy uzyskali duże poparcie, ale nie przeszła lista. Warto te osoby zagospodarować.

Ale póki co nie znamy ordynacji.

Owszem, ale nie ukrywam, że jestem niezadowolony z tego, że nie przeszła dwukadencyjność już od tych wyborów.

Pański brat musiałby wówczas pożegnać się z posadą wójta Borzęcina.

Trudno, choć rzeczywiście mojemu bratu zrobiono by krzywdę, bo jest bardzo dobrym wójtem. Zdania jednak nie zmieniam. Generalnie dobrzy wójtowie, by sobie poradzili na przykład w sejmiku czy parlamencie. Ale są samorządowcy-lenie. Ci by sobie nie poradzili. A przy okazji udałoby się rozbić rozmaite kliki, nepotyzm, układy zamknięte. Stworzylibyśmy szanse i perspektywy dla ludzi młodych, przewietrzylibyśmy samorządy, które źle pracują. A tak, co? Została zabita wiara i nadzieja w młodych ludziach, którym podcięto skrzydła. I jak ten młody człowiek ma walczyć z taką kastą łączącą lokalny biznes, polityków, urzędników?!

Trwa też dyskusja, czy ma być tylko jedna tura w wyborach na wójtów, burmistrzów i prezydentów.

To dobry pomysł. Przynajmniej nie byłoby kuglowania przez przegranych i ustawiania się w zamian za poparcie jakimiś stanowiskami czy korytkami.

Niewykluczone, że w wyborach będą mogły startować wyłącznie partie.

Zakładamy i taki scenariusz i Paweł Kukiz na pewno przedstawi wyjście z sytuacji.

No dobrze, ale nie macie gwarancji, że komitety wyborcze wyborców nie przytulą się na przykład do PiS, który jest na fali.

Ale to nie zmienia faktu, że mamy odpuścić i o te lokalne komitety nie walczyć.

Co należy zmienić w Brzesku?

Zmiany w Brzesku są konieczne. Miasto się zwija i jest zaniedbane. Zdegradowanie niemal pod każdym względem. Na przykład sportowym. A jeszcze niedawno „Okocimski”, gdzie byłem prezesem rywalizował z „Sandecją”, która dziś awansowała do ekstraklasy. A my? Plątamy się w okręgówce i pan sobie wyobrazi, ostatnio przegraliśmy z Mokrzyskami. Szkoda gadać. Dalej, nie powstała strefa gospodarcza, a niech pan pojedzie do Bochni. Tam działają dwie strefy. Burmistrz nie potrafił nawet drogi zbudować i przygotować dokumentacji. Pytam wprost. Jak samorząd może być aż tak nieudolny?! Kiedy byłem radnym sejmiku, a marszałkiem był nieżyjący już niestety Marek Nawara udało się zbudować halę sportową, zespół szkół, obwodnicę, most.

Tak długo mógłbym wyliczać. Porażający jest brak skuteczności, brak lobbingu, przejadanie pieniędzy. I trzymanie się, byle tylko przetrwać.

Zły jest burmistrz czy rada miasta?

I burmistrz i rada jest do wymiany. Przecież oni wspierają Grzegorza Wawrykę, głosują, jak on chce. Radni biorą tylko dietę. To są tacy radni - bezradni.

To kogo zaproponujecie na burmistrza?

Powtórzę raz jeszcze. Czekamy na ordynację.

To może jakaś koalicja? Z PiS-em na przykład?

Ale kiedy będą mogły startować komitety wyborcze wyborców, koalicja nam niepotrzebna. Powstaje komitet Kukiz 15 i idziemy sami. Dajemy listy i kandydatów na burmistrza Brzeska i prezydenta Tarnowa.

No dobrze, a jak będą dwie tury?

To wtedy będziemy się zastanawiali. Załóżmy, że wprowadzamy w Brzesku kilku swoich radnych. Nasz kandydat uzyskuje dwucyfrowy wynik, to wtedy jesteśmy solidnym partnerem do rozmów koalicyjnych. Wyobraźmy sobie taką sytuację. PawełKukiz ma 10 procent w skali kraju, a my w Brzesku mamy 15, to jesteśmy liczącym się partnerem. I mamy sukces.

Dobrze, ale na wybory samorządowe musi pan znaleźć 500 osób, do parlamentu wystarczy 16.

Rzeczywiście. Inne są wybory samorządowe, inne do sejmu. Dlatego już szukamy kandydatów. Na pewno nasi kandydaci nie będą wyłaniani z książki telefonicznej i z łapanki.

Łukasz Winczura

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.