Fagi to nasi sojusznicy przeciwko bakteriom

Czytaj dalej
Fot. Marcin Makowka
prof. Ryszard Tadeusiewicz

Fagi to nasi sojusznicy przeciwko bakteriom

prof. Ryszard Tadeusiewicz

W zeszłym tygodniu opisałem groźną sytuację, do jakiej doprowadziła rosnąca z różnych przyczyn lekooporność bakterii. Wskazałem przy tym, że szansą na rozwiązanie już obecnych oraz nadchodzących problemów mogą być fagi. Dzisiaj, zgodnie z zapowiedzią, opiszę, czym są fagi i jak je można stosować.

Zacznę od stwierdzenia, że fagi są wirusami. Leczenie przy pomocy fagów polega więc w uproszczeniu na tym, że do organizmu chorego człowieka, atakowanego przez bakterie chorobotwórcze odporne na leki wpuszcza się dodatkowo właśnie takie wirusy.

Na pierwszy rzut oka przypomina to przysłowiowe „leczenie dżumy cholerą”! Jest to jednak terapia w pełni racjonalna i bezpieczna, bo fagi są wirusami, które atakują wyłącznie bakterie, natomiast komórek budujących nasze ciało - absolutnie nie. Co więcej - fagi atakują tylko niektóre bakterie (są w tym zakresie bardzo wybredne!), więc pożyteczne bakterie znajdujące się w naszym organizmie i pomagające nam między innymi w trawieniu są całkowicie bezpieczne. Jest to wielka różnica w stosunku do leczenia antybiotykiem, który zwykle tępi bez różnicy zarówno bakterie chorobotwórcze, jak i bakterie symbiotyczne, niezbędne nam do życia.

Przy leczeniu fagami powstaje zabawna sytuacja: ogromny (w stosunku do bakterii) człowiek ulega chorobie w wyniku ataku tych ostatnich. Ale zaraz potem bakterie zostają zaatakowane przez o wiele mniejsze od nich fagi - i giną. Człowiek zdrowieje, zaś niepotrzebne fagi są po prostu wydalane. Jest to tak, jakby wielki słoń napastowany przez mniejsze od niego, ale groźne wilki, bronił się, wypuszczając sforę myszy, atakujących i skutecznie zabijających wilki (dzięki przewadze liczebnej).

Paradoksalnie, terapia fagami jest tym skuteczniejsza, im więcej jest bakterii, czyli im groźniejsza jest infekcja. Wynika to ze sposobu działania faga. Gdy dopadnie on „smakującą mu” bakterię, przyczepia się do jej powierzchni specjalnymi haczykami, następnie przebija błonę komórkową i wstrzykuje do wnętrza swój materiał genetyczny. Od tej chwili komórka bakterii staję się „fabryką fagów”, które powielają się w niej w ogromnych ilościach, niszczą ją i wydostają się na zewnątrz, żeby atakować następne bakterie. Im więcej bakterii, tym więcej „fabryk” i tym więcej śmiercionośnych (dla bakterii) fagów. Gdy już wszystkie bakterie zostaną zabite - fagi opuszczają ciało człowieka (nie robiąc mu żadnej krzywdy), a człowiek zdrowieje.

Jest więc odwrotnie niż w bajkach - zamiast zwalczać wielkiego, złego potwora jeszcze większym potworem przyjaznym, udaje się sprytnie zniszczyć małe bakterie jeszcze mniejszymi fagami!

Terapia fagami dopiero się w Polsce zaczyna. Zainteresowani mogą odwiedzić Ośrodek Terapii Fagowej przy Instytucie Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu.

prof. Ryszard Tadeusiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.