Gdzie szukać pomocy dla chorych dzikich zwierząt?

Czytaj dalej
Fot. Magda Hejda
Magda Hejda

Gdzie szukać pomocy dla chorych dzikich zwierząt?

Magda Hejda

Z jerzykami jest problem w czasie letnich upałów, a z nietoperzami jesienią - mówią lekarze weterynarii.

W tym roku Wydział Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta Krakowa podpisał umowy z dwoma firmami, które działają na zasadzie pogotowia całodobowego. Zwierzętom chronionym, na terenie Krakowa, pomagają lekarze z gabinetu weterynaryjnego „Agama”, natomiast zwierzętami łownymi takimi jak lisy, sarny, dziki, kuny, kaczki krzyżówki zajmuje się firma KABAN, która współpracuje z ośrodkiem rehabilitacji zwierząt w Racławicach.

Krakowianie mogą zgłaszać interwencje za pośrednictwem straży miejskiej (tel. 986), policji (tel. 997), straży pożarnej (tel. 998), Centrum Zarządzania Kryzysowego Miasta Krakowa (tel. 12-616-59-99), albo Wydziału Kształtowania Środowiska UMK (tel. 12-616-88-89 w godzinach pracy).

Jerzyki, kawki i sikorki

- W przypadku zwierząt chronionych większość interwencji dotyczy ptaków. To przede wszystkim gołębie, jerzyki, zdarzają się gawrony, kawki, sójki, wróble, sikorki. Mamy dla nich dwie woliery pod Krakowem - mówi Marcin Pałys lekarz weterynarii z „Agamy”. -Po otrzymaniu zgłoszenia jedziemy na miejsce, odbieramy zwierzę, które najpierw trafia do gabinetu weterynaryjnego.

Rodzaj interwencji związany jest zwykle z porą roku.

Wiosną mieszkańcy zgłaszają mnóstwo podlotów. Często to są fałszywe alarmy. Ludzie widzą młodego ptaka, który bezradnie siedzi na ziemi i żądają by go natychmiast zabrać, bo wypadł z gniazda. Nie zdają sobie sprawy z tego, że rodzice najczęściej są w pobliżu i czuwają.

Podloty nie są już pisklętami, opuszczają gniazdo, ale nie potrafią jeszcze dobrze latać. Są karmione przez rodziców poza gniazdem. Osoba zgłaszająca niecierpliwi się: ja tu już bardzo długo stoję i żaden ptak nie przyfrunął, nie nakarmił potomka...

- Wtedy uświadamiamy jej, że rodzice nie przyfruną skoro tuż przy podlocie jest człowiek - mówi Marcin Pałys.

Z jerzykami są problemy w czasie upałów. Te maleńkie ptaki mają gniazda między cegłami kamienic i jeśli młodym jest za gorąco, próbują zaczerpnąć powietrza na zewnątrz; wtedy często wypadają.

- Takie młode zabieramy i odkarmiamy. Muszą dostawać jedzenie co trzy godziny, trzeba je tak długo odchowywać, aż im wyrosną sterówki - tłumaczy lekarz i dodaje, że oprócz jerzyków z powodzeniem udaje się odkarmiać sikorki i wróble.

Dorosłe jerzyki najczęściej potrzebują pomocy po zderzeniu z szybą, choć bywa i tak, że jerzyk ptak ląduje na ziemi, z której nie potrafi wystartować. - One mają krótkie nóżki i długie skrzydła - wyjaśnia lekarz. - Zdarza się, że przyjeżdżamy na wezwanie, okazuje się, że z jerzykiem jest wszystko w porządku, a my tylko pomagamy mu wzbić się w powietrze... Wtedy jest wielkie: „wow!” - śmieje się Marcin Pałys.

- Teraz w naszym ośrodku rehabilitacji mamy grubodzioba, jeszcze trochę z nami pobędzie, któremu kot wyrwał wszystkie pióra z ogona, czekamy aż odrosną. Z drapieżnych ptaków trafiają do nas młode pustułki. Większość zgłaszających jest przekonana, że to sokoły - zauważa lekarz. I przypomina: - Jeśli ptak jest opierzony, trzeba mieć trochę cierpliwości, bo jest duża szansa, że opiekują się nim rodzice i nie potrzebuje naszej pomocy.

Niestety, do gabinetu trafiają podloty ze złamanymi skrzydłami, okaleczone przez psy i koty, w dodatku chude, wygłodzone - często mimo podania leków nie dożywają następnego dnia.

- Udało nam się zwrócić wolność ośmiu młodym pustułkom, które odkarmiliśmy - cieszy się Marcin Pałys. - Oprócz ptaków przywozimy jeże, najczęściej z urazami po wypadkach komunikacyjnych.

Jeden wpadł pod kosiarkę, miał kolce ścięte ze skórą, niestety nie udało się go uratować, ale większość po okresie rekonwalescencji wraca do natury.

- Wiewiórki mieliśmy młode, najczęściej odebrane przez właściciela z pyska kotu albo psu. Dwie były tak okaleczone, że nie udało się nam ich uratować, pozostałe wypuściliśmy po wyleczeniu i odkarmieniu mlekiem tam gdzie były znalezione - mówi lekarz.

Wśród podopiecznych „Agamy” są też nietoperze.

- W tym przypadku nasza pomoc zwykle polega na uwolnieniu zwierzaka. Przeważnie dostajemy zgłoszenie, że komuś do domu wleciał nietoperz. Zabieramy nieproszonego gościa z mieszkania i jeśli to jest lato to po zmierzchu go wypuszczamy. Problem narasta jesienią kiedy noce zaczynają robić się chłodne i nietoperze szukają ciepła, wtedy częściej wlatują przez otwarte okna do mieszkań. W sprawie zwierząt chronionych, które potrzebują pomocy można dzwonić wprost na nasz dyżurny telefon 518 571 303 - mówi Marcin Pałys, ale radzi, żeby w pierwszej kolejności zawiadomić straż miejską, bo wtedy funkcjonariusze jadą na miejsce i potwierdzają zasadność interwencji. - Zdarza się, że dostajemy informację o poszkodowanym zwierzaku, który leży na trawniku, jedziemy z drugiego końca Krakowa i wtedy okazuje się, że ptaka nie ma, bo… odfrunął - mówi lekarz.

Magda Hejda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.