Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Gdzie żyje się najlepiej? Kraków z wysoką jakością życia

Czytaj dalej
Fot. Aneta Żurek
Łukasz Winczura

Gdzie żyje się najlepiej? Kraków z wysoką jakością życia

Łukasz Winczura

Najlepiej żyje się w Sopocie, a jak ognia należy unikać mieszkania na Śląsku, szczególnie w Siemianowicach. Tak wynika z rankingu jakości życia przeprowadzonego przez naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej oraz tygodnik „Polityka”.

W zestawieniu ujęto 66 miast na prawach powiatu. Z Małopolski pod lupą badaczy znalazły się trzy ośrodki: Kraków, Tarnów i Nowy Sącz.

- Opieraliśmy się przede wszystkim na danych Głównego Urzędu Statystycznego. To badanie odzwierciedla panujące trendy. Wiarygodność naszego rankingu jest bardzo wysoka - twierdzi dr hab. Jacek Gądecki, kierownik Katedry Socjologii Ogólnej i Antropologii Społecznej Wydziału Humanistycznego Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Czytaj więcej:

  • Edukacja, samorząd, rekreacja - wysoko ocenione w Krakowie
  • Mieszkańcy nie do końca zgodni z opinią naukowców
Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Łukasz Winczura

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Zbigniew Rusek

Nie jest to prawdziwe. Po pierwsze, miasto Kraków jest ogólnie przerośnięte - zarówno pod względem liczby ludności, jak i powierzchni (stanowczo wschodnie peryferia powinny być poza miastem i Kraków powinno się na wschodzie "skrócić" o przynajmniej 3-4 km., a może najlepiej by się stało, gdyby Nowa Huta wreszcie została odrębnym miastem). Te przeklęte biurowce, które generują napływ ludności (w rezultacie przeludnienie) i wzrost liczby samochodów. Także debilne sygnalizacje świetlne, stawiane nieraz dla byle zebry (zamiast budowy przejść podziemnych) i działające tak, ze każdy autobus komunikacji miejskiej stale trafia na CZERWONE ŚWIATŁO. Dlaczego autobusom nie dają zielonej fali a dają ją tramwajom, chociaż to autobus dla oszczędności paliwa powinien mieć pierwszeństwo przejazdu (wyeliminowane zatrzymania niezwiązane z wymianą pasażerów) oraz jechać możliwie szybko (by automatyczna skrzynia włączyła najwyższy bieg), podczas gdy tramwaj najmniej prąd zużywa gdy jedzie 10 km/h i staje co krok (czyli to tramwaj powinien zapraszać pieszych na drugą stronę a autobus na widok pieszego na pasach huknąć puzonem "baczność"). Za dużo tramwajów (niekończące się sznury tramwajowe, z których co drugi skład jest prawie pusty, blokują przejazd autobusom komunikacji miejskiej - te ostatnie często stoją w korkach tramwajowych, gdyż wprowadzono pasy tramwajowo-autobusowe, skutkujące tym, że autobus staje się "niewolnikiem tramwaju"), natomiast za mało autobusów. Lepiej, by tramwaj kursował co pół godziny a autobus co 7,5 minuty. Wolałbym Kraków bez tylu tramwajów, z autostradami miejskimi dla autobusów (autobus jadąc 'setką" najmniej zużywa paliwa i najmniej emituje spalin), bez biurowców (albo zostawić symbolicznie tyle biurowców, ile można policzyć na palcach jednej ręki), z fabrykami (przemysł powinien wrócić) i mający nie więcej niż 600 tys. ludności (optymalna wielkość Krakowa to byłoby pół miliona). Przeludnienie to epidemie, smog, margines społeczny itd. Niestety, Kraków też jest zagłębiem alkoholowym.

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.