Gorzów: Auta wjeżdżają tu mimo zakazu. Mamy przez to niezły kocioł!

Czytaj dalej
Fot. Anna Rimke
Anna Rimke

Gorzów: Auta wjeżdżają tu mimo zakazu. Mamy przez to niezły kocioł!

Anna Rimke

- Codziennie kilkadziesiąt aut wjeżdża tu mimo zakazu - mówi pan Stefan z Podmiejskiej Bocznej w Gorzowie. Urzędnicy obiecują „GL”, że sprawdzą, jak temu zaradzić. Ale wyjazdu na rondo nie będzie.

- Jako mieszkaniec muszę jechać ponad kilometr bocznymi drogami, żeby dojechać do sklepu po drugiej stronie ronda. A inni nie patrzą na znaki i jeżdżą, jak chcą. Nawet wyjeżdżają stąd na rondo - opowiada Stefan Paluszek z ul. Podmiejskiej Bocznej.

Zaprosił „GL” na swoją ulicę, bo - jak twierdzi - urzędników nie może się doprosić, żeby zmienili organizację ruchu na tej drodze. W ul. Podmiejską Boczną wjeżdżamy z ronda Solidarności. Jest znak, że to droga jednokierunkowa, ale tylko w części na około 100 m. Za skrzyżowaniem z ul. Uskok auta mogą już jeździć w obie strony.

Podmiejska Boczna to głównie domki jednorodzinne (ta część ulicy od strony ronda Solidarności), dom pomocy społecznej i prywatny żłobek. Ulica jest dość stroma i choć niewąska, to dość trudno przejezdna. Bo przy drodze mieszkańcy stawiają swoje auta. A wtedy już trudno samochodom jadącym z naprzeciwka się wyminąć.

Pan Stefan zabiera reportera na przejażdżkę

Na początek pokazuje drogę, jaką musi przejechać, by zrobić zakupy na ul. Okólnej, czyli dosłownie po drugiej stronie ronda Solidarności. Z Podmiejskiej Bocznej skręcamy w wąziutką ul. Uskok wyłożoną betonową kostką. Tą krętą drogą między domkami dojeżdżamy do ul. Uroczej. Jest również wąziutka i wyłożona kostką. I musimy mocno zwolnić, bo kostka się tak pofalowała, że studzienki kanalizacyjne wystają po kilkanaście centymetrów ponad drogą!

- Już tu raz miską olejową zahaczyłem - mówi S. Paluszek. I dopiero tymi stromymi uliczkami wyjeżdżamy na Warszawską, by na rondzie Santockim wjechać w Podmiejską i znów znaleźć się na rondzie Solidarności, skąd możemy skręcić w ul. Okólną. - Przecież mogliby zrobić normalny wyjazd na rondo z naszej drogi. Wystarczyłby znak stop i bezpiecznie dałoby się wjechać - twierdzi gorzowianin. A że się da, to widział nie raz. - Przynajmniej po kilka aut dziennie łamie zakaz i zjeżdża w dół prosto na rondo - opowiada Stefan Paluszek.

Znak o zakazie wjazdu, nie jest jedynym, jaki na tej ulicy ignorują kierowcy.

Wybieramy się na górę uliczki. Za domem pomocy społecznej skręcamy w lewo i dojeżdżamy do miejsca, gdzie zaczynają się hurtownie i zakłady pracy. Teoretycznie tą drogą już nie możemy wrócić do domu pomocy społecznej, bo jest znak zakaz ruchu. Jest jednak pod nim tabliczka, że nie dotyczy mieszkańców oraz domu pomocy społecznej.

- Kiedyś policzyłem „obce” auta, które mimo zakazu wjeżdżają tutaj. Dziennie jest po kilkadziesiąt. A tu przecież ludzie na wózkach się poruszają! - denerwuje się pan Stefan. Mieszkańcy domu pomocy rzeczywiście są tu widoczni. I ci na wózkach jeżdżą ulicą, bo chodnik wiodący pod górę ma stopnie, jak schody. - My, mieszkańcy, jesteśmy przyzwyczajeni, więc czekamy spokojnie autem, aż inwalida sobie zjedzie. Ale inni jeżdżą tędy bardzo szybko - zauważa S. Paluszek.

Mogliby zrobić wyjazd na rondo z ul. Podmiejskiej Bocznej. Bo i tak mnóstwo samochodów ignoruje zakaz i tędy jeździ - tiwerdzi Stefan Paluszek, który
Anna Rimke Mogliby zrobić wyjazd na rondo z ul. Podmiejskiej Bocznej. Bo i tak mnóstwo samochodów ignoruje zakaz i tędy jeździ - tiwerdzi Stefan Paluszek, który zaprosił nas na swoją ulicę.

Zapytaliśmy miejskiego inżyniera ruchu, czy jest możliwość, żeby z ul. Podmiejskiej był wyjazd na rondo Solidarności. - Niestety, ale musielibyśmy przebudować całe to rondo. Teraz, ze względów bezpieczeństwa jest to nierealne - twierdzi Rafał Krajczyński. I dodaje, że mieszkańcy byli już u niego w tej sprawie. - I tłumaczyłem, że to niemożliwe. Ale wybierzemy się na tę ulicę, żeby sprawdzić, czy w inny sposób nie można tam poprawić organizacji ruchu - obiecuje R. Krajczyski.

Zaproście nas do siebie!

Chcecie, abyśmy opisali Waszą ulicę i okolicę, a przy okazji sprawdzili, czy miasto, gmina lub spółdzielnie szykują Wam jakieś zmiany? A może chcecie pochwalić się tym, jak wspaniale mieszka się w Waszej okolicy? Zaproście nas do siebie!

Czekamy na mieszkańców Gorzowa, Międzyrzecza, Skwierzyny, Słubic, Sulęcina, Drezdenka, Strzelec Kraj., Lubniewic i wielu innych mniejszych miejscowości. Wystarczy, że zadzwonicie: tel. 95 722 57 72 lub wyślecie email na adres: gorzow@gazetalubuska.pl

Anna Rimke

Dziennikarz "Gazety Lubuskiej" od 2005 roku, choć z dwiema przerwami. Prywatnie mieszkanka podgorzowskiej Kłodawy. Bliskie są mi szczególnie tematy społeczne, ale nie tylko. Lubię być tam, gdzie coś się dzieje, bo lubię ludzi. Lubię ich słuchać i z nimi rozmawiać. Dzięki temu, każdy dzień mojej pracy jest inny. 


Zajmuję się tematami związanymi z oświatą:



Lubię poznawać ciekawych ludzi:



A kiedy Ci ludzie mają coś wspólnego ze zwierzętami, to muszę ich poznać:



Ale nie tylko przyjemnymi sprawami się zajmuję. Jak trzeba, to jestem też w miejscu tragedii:



Portal Naszemiasto.pl


Na czele moich obowiązków jest też portal Gorzów Wielkopolski Naszemiasto.pl


Tu nie tylko piszę, ale też opiekuję się stroną.


 


Gdyby nie praca w redakcji, to...


Trudno powiedzieć... Od najmłodszych lat uwielbiałam pisać i chyba stąd ten pomysł na życie. Ale myślę, że mogłabym też zwyczajnie sobie zwiedzać świat. I tylko od czasu, do czasu napisać o ludziach, których spotkałam na swojej drodze.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.