Gwiazdą żużla nie zostałem, ale może spełnię się teraz w filmie?

Czytaj dalej
Fot. Paulina Marcinek
Paulina Marcinek-Kozioł

Gwiazdą żużla nie zostałem, ale może spełnię się teraz w filmie?

Paulina Marcinek-Kozioł

Byłego juniora tarnowskich „Jaskółek” Tadeusza Kostro zobaczymy na dużym ekranie. Gra w tej chwili w nowej kinowej produkcji Doroty Kędzierzawskiej

Gdy Tadeusz Kostro stanął na torze w Mościcach po paru latach przerwy, jak w kalejdoskopie przemknęły mu przed oczami wspomnienia z czasów, gdy reprezentował tarnowską Unię. - Spędziłem tutaj jedne z najlepszych lat mojego życia. Tutaj zaczęła się moja przygoda z żużlem. Mam w mieście wielu przyjaciół - mówi, nie ukrywając podekscytowania.

Powrót zawdzięcza przede wszystkim reżyserce Dorocie Kędzierzawskiej, która właśnie kręci swój najnowszy film „Żużel”. 26-latek dostał rolę żużlowca i najlepszego przyjaciela głównego bohatera.

- W Tarnowie pracuje mi się najlepiej, ludzie są bardzo przyjaźni i cały czas chcą nam pomagać. Wyraźnie czuć tutaj klimat żużla tego sprzed lat - opowiada Kostro.

Szansę na aktorstwo otrzymał przez przypadek. Do wybrania się na na casting zorganizowany w Lesznie namówił go kibic z komisu samochodowego i własna dziewczyna.

- Nie wiedziałem, że to się tak potoczy i dostanę tę rolę - przyznaje skromnie.

Czarny sport jak magnes

Pierwszy motocykl otrzymał w prezencie od taty, gdy miał ledwie cztery i pół roku. Była to niewielka crossówka, na której zaliczył swoją pierwszą przejażdżkę w Białymstoku, gdzie wtedy mieszkali. Wszystko oczywiście pod czujnym okiem taty. Wtedy malec nie bardzo wiedział jeszcze co to żużel.

W Tarnowie pracuje mi się najlepiej. Ludzie tu są bardzo przyjaźni i chcą pomagać

- Bardziej interesował mnie taniec cross breakdance. Do dzisiaj potrafię zrobić szpagat - uśmiecha się szeroko.

Przygodę z „czarnym sportem” rozpoczął, kiedy skończył 11 lat. Tata, który wówczas pracował już w Mielcu, postanowił zabrać Tadzia do Tarnowa na trening żużlowy. Nastolatek trafił pod skrzydła trenera Mariana Wardzały, który szybko dostrzegł w nim olbrzymi potencjał. - Do dzisiaj pamiętam, jak mówił, że na pewno coś ze mnie będzie - podkreśla.

Szkoleniowiec również mile wspomina Tadka. - Traktowałem go jak syna. On zawsze mnie słuchał i dokładnie wykonywał polecenia. Miał talent do jazdy i dużo chęci. Nigdy nie tracił siły i wiary w to, że zostanie żużlowcem. Dopiął swego, choć często miał po górkę - przyznaje Marian Wardzała.

Przez pierwsze dwa lata chłopak dojeżdżał na treningi razem z tatą. Kiedy w końcu przesiadł się już na „dorosły” motocykl, trener zasugerował, że dobrze byłoby, gdyby przeprowadził się do Tarnowa na stałe. Nie musiał długo przekonywać, bo Tadek już sobie nie wyobrażał życia bez żużla.

Wyganiali go z toru

13-atek zamieszkał w internacie w Mościcach. - Łatwo nie miałem, byłem tam najmłodszy, bo wszyscy koledzy chodzili do liceum albo technikum. Ale dawałem radę i najważniejsze, że mogłem realizować swoją wielką pasję - zamyśla się Tadek. Niemal codziennie był na stadionie, jeździł też na minitorze, który udostępniał Marian Wardzała.

- Mój tata kupował dwa 60-litrowe baniaki paliwa, a my z chłopakami wyjeżdżaliśmy ją w kilka dni - śmieje się. - Dosłownie wyganiali nas z toru. Czasem już było ciemno, a my nie mogliśmy przestać jeździć - opowiada.

Tadek był uczniem Gimnazjum Sportowego oraz Zespołu Szkół Licealnych i Zawodowych w Mościcach. Jako 16-latek zdał egzamin na licencję żużlową. Przez regularne zawody i wyjazdy, naukę było mu coraz ciężej pogodzić ze sportem. Często musiał zwalniać się z lekcji, a potem nadrabiać zaległości. W sezonie nie było go na ważnych sprawdzianach, za to w zimie musiał wszystko zaliczać.

Tadeusz Kostro w filmie gra żużlowca. Na casting zgłosił się przypadkiem i wcale tego nie żałuje
Paulina Marcinek Tadeusz Kostro w filmie gra żużlowca. Na casting zgłosił się przypadkiem i wcale tego nie żałuje

Doskonale pamięta nieprzespane noce, kiedy wkuwał, ślęcząc nad książkami. W wolnych chwilach wybierał się do bliskich, którzy mieszkali w Szczecinie i Mielcu. Na szczęście rodzice zawsze go wspierali. - Choć mama już nie żyje, mam wciąż oparcie w tacie - mówi. W Mościcach do dziś ma trójkę przyjaciół z tamtego okresu, z którą jest w kontakcie do dziś.

Ciężki kawałek chleba

Kariera nie była usłana różami. Często przytrafiały się kontuzje. Aby móc jeździć, sam próbował zdobywać sponsorów. - Trener Wardzała zawsze powtarzał nam, że najważniejszy jest szacunek do ludzi. Nie pozwalał przeklinać na treningach i zawodach. To mnie nauczyło dużej kultury i rozmowy z innymi - wspomina.

Przygoda Tadka w Tarnowie (z roczną przerwą na Lublin, gdzie jeździł w II lidze) trwał do 2011 roku. Przerwał ja wypadek samochodowy, w którym Tadek stracił brata , a sam połamał miednicę.

- Po tym wszystkim nowy trener Marek Cieślak mnie skreślił. Nie wierzył, że po czymś takim można szybko wrócić na tor - wspomina. Nie poddał się jednak. Rozpoczął intensywną rehabilitację pod okiem trenera judo Tomasza Wojdana. Robił to dla zmarłego brata, który chciał, żeby Tadek był żużlowcem.

Panią reżyser traktujemy jak mamę, a ona bardzo się o nas troszczy

Na efekty nie trzeba było wcale długo czekać. Już kilka miesięcy po wypadku, podczas zawodów w Niemczech, Tadek zdobył puchar i stanął na drugim stopniu podium. Sukces zadedykował bratu. - Powiedziałem sobie, że motocykla nigdy nie sprzedam i dopóki będę tylko zdrowy, będę się ścigał - dodaje.

Jeździł jeszcze później w barwach klubów z Lublina i Rawicza. - Kiedy dwa lata temu w Rawiczu otrzymałem 200 złotych za punkt, pomyślałam sobie, że nie warto ryzykować życia za takie pieniądze - mówi. Postanowił definitywnie zakończyć karierę.

Marzenia o wielkim kinie

Kontaktu z „czarnym sportem” jednak nie zerwał. Pracuje w Lesznie, jako pomoc techniczna znanych zawodników Piotra i Przemysława Pawlickich. Dba o to, aby ich motocykle przed meczami działały bez zarzutu. Wspiera także w treningach 13-letniego Krzysia Sadurskiego. Razem zresztą grają teraz w filmie Doroty Kędzierzawskiej.

Tadek chciałby wkrótce podejść do egzaminu maturalnego. - W trakcie kariery zabrakło na to czasu, ale teraz chciałbym to nadrobić - zwierza się.

Coraz poważniej myśli też o aktorstwie. Tym bardziej, że znana reżyserka dostrzega w 26-latku duży potencjał. - Tadek ma talent i dobrze czuje się przed kamerą - mówi Kędzierzawska.

- Panią reżyser traktujemy jak mamę, a ona bardzo się o nas troszczy, zresztą w całej ekipie mam ogromne wsparcie - odwdzięcza się komplementami Tadek. Na planie filmowym w Mościcach spotkał starych znajomych z toru. Wśród nich choćby Jacka Rempałę.

Czy tęskni za żużlem? W wolnych chwilach wyciąga z garażu swój motocykl i trenuje. Dla siebie, dla pasji. - Nigdy nie byłem i już nie będę gwiazdą. Zawsze pozostanę sobą i to jest dla mnie najważniejsze. Tarnów wychował mnie na odważnego zawodnika i człowieka - podkreśla.

Paulina Marcinek-Kozioł

 


Swoją przygodę w Gazecie Krakowskiej zaczęłam kilka lat temu. Pracuję w tarnowskiej redakcji na stanowisku reporter. Wcześniej byłam dziennikarką i prezenterką lokalnych telewizji. Często piszę o problemach społecznych. Lubię rozmowy z ciekawymi ludźmi. Chętnie biorę na tapetę interesujące inicjatywy, które są organizowane w naszym mieście. W wolnych chwilach uwielbiam słuchać muzyki. Jeśli idziecie ulicą i akurat przejeżdża koło was samochód, słyszycie Deep Purple, nasz lokalny zespół Totentanz albo Piotra Cugowskiego możecie być prawie pewni, że to ja :)


 

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.