Jak detonowałem petardy czyli nasza atawistyczna piromania

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polskapresse
Tadeusz Płatek

Jak detonowałem petardy czyli nasza atawistyczna piromania

Tadeusz Płatek

Zanim obrońcy zwierząt zaczną jojczyć, oświadczam, że strzelałem na polu, przy autostradzie. A jeśli nawet robiłbym to na środku osiedla, to co? Dla pupilów koszmar i stres? Trudno. Gatunek ludzki też ma koszmar, stres, ma czyszczenie kuwety przez cały boży rok, niech więc sobie pieski i kotki pocierpią przez dwa, trzy dni, oczywiście pocierpią chwalebnie, w imię naszej atawistycznej piromanii.

Nie wiem, dlaczego wysadzenie dwóch pudełek piratów jest tak cudownym uczuciem. Nie wiem, dlaczego im większa petarda, tym radość większa. „Piraty” inne niż kiedyś, już nie mają draski (urywały palce), tylko bezpieczny lont. Nie da się już jednocześnie biegać i miotać za siebie, na co mam teraz szczególną ochotę.

Pozostało jeszcze 55% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 18,45 zł co 5 dni.

    już od
    18,45
    /5 dni
Tadeusz Płatek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.