Jak Georg Trakl wpisał się w Kraków

Czytaj dalej
Janusz Mika

Jak Georg Trakl wpisał się w Kraków

Janusz Mika

Tablica jest szara i skromna. Może ktoś z Państwa zauważył ją, przechodząc obok muru Wojskowego Szpitala Klinicznego przy ulicy Wrocławskiej. Wygrawerowana na niej inskrypcja, w tłumaczeniu Zbigniewa Herberta, pochodzi z wiersza zmarłego tu 107 lat temu austriackiego poety Georga Trakla. W ten smutny, a nawet tragiczny sposób wpisał się on w historię Krakowa. 3 listopada pod tablicą - jak co roku - pojawi się biało-czerwona wiązanka kwiatów.

Urodzony 3 lutego 1887 roku w Salzburgu zdobył wykształcenie farmaceutyczne. W tym zawodzie pracował w Innsbrucku, gdzie zastał go wybuch I wojny światowej. Wcielony do c.k. armii Austro-Węgier i wysłany na front, służył w stopniu porucznika. Maszerował z oddziałem między Galicją Wschodnią a Limanową, potem, przez parę tygodni pływał na statku „Goplana” między Szczucinem, Baranowem, Tarnobrzegiem, Zawichostem i Sandomierzem. Wtedy też powstał jeden z jego najbardziej znanych i rozpoznawalnych wierszy „Grodek” („Gródek”).

Pod wieczór rozbrzmiewają jesienne lasy
Odgłosem zabójczej broni, złote równiny
I modre jeziora, nad nimi słońce
Żałobnie się starcza; noc przygarnia
Konających wojowników, rozszalałą skargę
Ich potrzaskanych ust.
Ale na pastwiskach ciszy gromadzą się
Czerwone obłoki, gdzie gniewny Bóg mieszka,
Lśni krew przelana, księżycowe chłody.
Wszystkie drogi prowadzą w czarną zgniliznę.
Pod złotą gałęzią nocy i gwiazd
Cień siostry przemyka przez zamilkły gaj,
Kłania się duchom bohaterów, krwawiącym głowom;
I cicho dźwięczą w szuwarach ciemne flety jesieni.
O, wyniosły smutku, o spiżowe ołtarze.
Straszliwy ból podsyca dzisiaj gorący płomień ducha,
Nienarodzonych wnuków.

Depresja

Przydzielony do kolumny sanitarnej, poniekąd z racji wykształcenia, oglądał z bliska okrucieństwa wojny opatrując rannych, ratując konających, żegnając zabitych. Wrodzona wrażliwość doprowadziła go do głębokiej depresji. Został skierowany na Wrocławską, na oddział psychiatryczny, gdzie pojawił się 7 października 1914 r. Podczas niespełna miesięcznego pobytu w zbudowanym trzy lata wcześniej szpitalu Georg Trakl prowadził korespondencję. M.in. wysłał kartkę pocztową do Ludwiga von Wittgensteina z prośbą, aby ten go odwiedził. Mimo że nie znali się osobiście, poeta odczuwał wdzięczność dla filozofa za przekazanie mu, na wniosek Ludwiga von Fickera, redaktora czasopisma „Der Brenner” i przyjaciela ich obu, pokaźnej sumy 20 tysięcy koron ze spadku, jaki von Wittgenstein otrzymał po śmierci ojca. Zresztą, większość tegoż spadku przeznaczył na stypendia i pomoc dla młodych artystów i literatów, z czego korzystał m.in. Rainer Maria Rilke.

Przebywając w szpitalu Trakl przeżywał okresowo stany depresji i lepszego samopoczucia. Czekał niecierpliwie na swój najważniejszy tom poetycki, który mógł nadejść lada dzień i mimo nienormalnych warunków odbioru był ciekaw, jak zostanie przyjęty. Zależało mu na sprawdzeniu, czy zostały wniesione wszystkie poprawki. Dzięki dotacji von Wittgensteina był uwolniony na długi czas od trosk materialnych. Czekał na zapowiedziane listem odwiedziny filozofa.

Za późno

Do odwiedzin nie doszło, gdyż adresat otrzymał przesyłkę 30 października. „Myślę, że dziś w nocy wyruszymy. Słyszymy huk armat i widzimy błyski wybuchających pocisków” - pisał w swoim dzienniku von Wittgenstein. „4 listopada. Noc spokojna. Rano płyniemy dalej. Bardzo dużo pracowałem. Jutro powinniśmy być w Krakowie. Słyszałem, że, być może, należy się spodziewać oblężenia Krakowa”. 5 listopada: „Rano płyniemy dalej do Krakowa, gdzie powinniśmy być późnym wieczorem. Ogarnia mnie niecierpliwość, czy zastanę Trakla? Mam wielką nadzieję. Tak bardzo brakuje mi człowieka, z którym mógłbym szczerze porozmawiać (…)”. I dzień później: „W Krakowie. Dziś już zbyt późno, aby odwiedzić Trakla. (…) Modlę się, aby Bóg dał mi siłę”. 6 listopada: „Rano wybrałem się do miasta, do szpitala garnizonowego. Tam dowiedziałem się, że Trakl umarł trzy dni temu. Bardzo silnie mnie to poruszyło. Jak smutno, jak smutno!!! (…) Biedny Trakl (…) Niech się dzieje wola Twoja”. Los zrządził, że był to dzień pogrzebu poety na cmentarzu Rakowickim. Notabene, pochowany w Krakowie we wspólnym grobie z innym austriackim żołnierzem, został w 1925 r. - z inicjatywy Wittgensteina i Fickera - ekshumowany i przeniesiony do Innsbucka.

Poezja Trakla wpisała się w nurt ekspresjonistyczno-symboliczny i wywarła ogromny wpływ na kolejne pokolenia artystów, głównie ze świata muzycznego (powstały liczne kompozycje ilustrujące utwory austriackiego twórcy). Jeszcze za życia jego wiersze i proza były zauważone i docenione. Po przeczytaniu wierszy Trakla „Pieśń Kaspara Hausera” i „Helian” von Wittgenstein napisał: „Nie rozumiem ich, ale ich ton mnie uszczęśliwia. To jest ton prawdziwie genialnego człowieka”.
Wittgenstein doszedł po latach rozmyślań do słynnej formuły „Etyka i estetyka są jednym” i zapewne miała w tym udział zanotowana w lecie 1914 r. myśl Trakla, którą von Ficker otworzył wojenny rocznik 1915 „Brennera”: „Uczucie w chwilach bytu podobnego śmierci: Wszyscy ludzie są godni miłości. Budząc się, czujesz gorycz świata; jest w tym twoja niewyrównana wina; twój wiersz niedoskonałą pokutą”.

Również Rilke zachwycał się poezją Trakla. Po otrzymaniu jego „Sebastiana we śnie” napisał: „…sporo już przeczytałem: przejęty, zdumiony, zamyślony i bezradny; widać bowiem od razu, że warunki inicjacji i finalnego brzmienia tych utworów były jedyne i niepowtarzalne, jak okoliczności, z których rodzi się sen. Wyobrażam sobie, że nawet ktoś blisko stojący wciąż jeszcze doświadcza tych obrazów i wejrzeń, jakby były odciśnięte na szybie, podobnie jak widziałby to ktoś postronny: albowiem przeżywanie Trakla rozwija się jakby w odbiciach zwierciadlanych i wypełnia całą swoją przestrzeń, do której nie można wejść, jak do przestrzeni w lustrze”. Trakl także znał twórczość Rilkego. Na liście książek, które zmuszony ciężką sytuacją finansową, sprzedał w 1911 r. znalazły się wśród nich „Poezje nowe” niemieckiego poety.
Twórczością Trakla interesował się także Martin Heidegger, jeden z najwybitniejszych filozofów XX wieku. Na życiorysie tego myśliciela cieniem kładzie się członkowstwo w hitlerowskiej NSDAP w latach 1933-1945. Filozof poświęcił pracę „Die Sprache im Gedicht. Eine Erörterung von Georg Trakls Gedicht (Język w wierszu. Omówienie wiersza Georga Trakla)” równie kontrowersyjnemu poecie.

Trakl, jako poeta-katastrofista jest poddawany zazwyczaj podwójnemu kryterium oceny. Opiewany przez krytyków genialny twórca posiadał przecież życie prywatne. Niejednoznaczne relacje z siostrą Gretą, huśtawka emocjonalna, wreszcie śmierć w wyniku domniemanego, acz prawdopodobnego samobójstwa (przedawkowanie narkotyków), stawia go w szeregu tzw. „poetów przeklętych, a jednocześnie wśród najwybitniejszych twórców literatury obszaru niemieckojęzycznego I połowy XX stulecia.

Na początku lat 90. z inicjatywy ówczesnego konsula Austrii w Krakowie dr. Emila Brixa zorganizowano cztery edycje konkursu poetyckiego im. Georga Trakla. W jury zasiadła m.in. przyszła noblistka Wisława Szymborska, a laureatami byli m.in. Julia Hartwig i Marcin Świetlicki.

Po 20 latach Fundacja Promocji Kultury „Urwany Film” wraz z byłym konsulem Austrii w Krakowie Andrzejem Tombińskim wskrzesiła ideę konkursu. Organizatorzy poszli znacznie dalej. W 100-lecie śmierci Trakla odbył się I Festiwal Literacko-Artystyczny Trakl-Tat, a rok później ruszyła pierwsza edycja konkursu poetyckiego. W jury zasiedli poeci Ryszard Krynicki i Marcin Baran oraz - jako przewodniczący - prof. Marek Karwala z Uniwersytetu Pedagogicznego. Po roku Ryszarda Krynickiego zastąpił Wojciech Bonowicz, a od 2020 miejsce zmarłego prof. Karwali zajęła dr Dorota Kozicka z UJ.
Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Georga Trakla cieszy się niesłabnącym powodzeniem. Co roku komisja wyłania zwycięzców spośród niemal 200 uczestników z całego kraju i zagranicy. Nie inaczej było w październiku 2021. Laureatami siódmej edycji Traklowskich zmagań zostali: Natalia Warzyniak, Piotr Podlipniak, Kamil Plich i Piotr Tomczak. Wręczenie nagród nastąpi w sobotę, 6 listopada na gali Trakl-Tatu organizowanej w Żydowskim Muzeum Galicja. W części artystycznej wystąpi duet gdańskich poetów-performerów Dariusz „Brzóska” Brzóskiewicz i Paweł „Paulus” Mazur.

3 listopada

VIII Trakl-Tat rozpocznie się 3 listopada złożeniem kwiatów pod tablicą Georga Trakla. Wieczorem w Artetece WBP w Krakowie odbędzie się spotkanie z historykiem UJ prof. Andrzejem Chwalbą. 4 listopada, także w Artetece, będzie miał miejsce wieczór wspomnień o prof. Marku Karwali z udziałem najbliższej rodziny i przyjaciół (naukowców i poetów). O muzyczny klimat zadba Jazz Sextet prowadzony przez Kazimierza Chludka. 5 listopada (również Arteteka) będziemy świadkami krakowskiej premiery filmu animowanego Andrzeja Wojtasika i Pawła Mazura „L. i M. reaktywacja”, będącym graficzno-muzyczną interpretacją korespondencji Stanisława Lema i Sławomira Mrożka, a także slalomu poetyckiego, w którym zmierzą się poeci Marcin Baran i Wojciech Bonowicz, arbitrem będzie dr Dorota Kozicka.

Szczegółowe informacje na www.fundacjaurwanyfilm.pl oraz profilu facebookowym Fundacji.

Janusz Mika

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.