Jak góral z góralem, czyli Jacek Drost rozmawia z ks. Władysławem Zązlem

Czytaj dalej
Jacek Drost

Jak góral z góralem, czyli Jacek Drost rozmawia z ks. Władysławem Zązlem

Jacek Drost

O tym czy ktoś jest góralem nie decyduje góralska krew, ale zamiłowanie do gór - mówi kapelan Związku Podhalan , który rozpropagował m.in. wesela bezalkoholowe w Kamiesznicy

Powiem księdzu szczerze, że od dawna zastanawiam się czy jestem góralem, czy nie. Po pierwsze urodziłem się i mieszkam w Bielsku-Białej, czyli w dolinie. Po drugie: góralskiej gwary ani w ząb. Ciupagi i kapelusza góralskiego także nie mam. A z drugiej strony, jak spojrzę na góry, na te moje Beskidy, to mi się tak dziwnie na sercu robi. Jestem więc góralem czy nie jestem?

Gdyby pan służył w wojsku na Pomorzu to byłby pan góralem. Góralem czyni pana także to, że się panu tak dziwnie na sercu robi, kiedy spogląda pan na góry. Związek Podhalan ma swoje oddziały nawet w Międzychodzie koło Poznania, gdzie po rozmaitych perypetiach wyjechał dr Andrzej Chramiec (lekarz i społecznik z Podhala, pierwszy góral, który uzyskał wyższe wykształcenie - red). Stanowisko lekarza powiatowego dał mu tam hrabia Zamojski. Dlatego przez sympatię, pamięć, wdzięczność czego tam dokonał dr Chramiec i zakochanie się w górach powstał oddział Związku Podhalan. Ma on także swój oddział w Lublinie, tworzy się w Warszawie. Spełniło się marzenie założycieli Zwiazku Podhalan Kazimierza Przerwy Tetmajera. O tym, czy ktoś jest góralem, nie decyduje góralska krew, ale zamiłowanie, sentyment, podziw i zakochanie się w górach. Jeśli pan jest jedną z takich osób, a dałby się jeszcze sprawdzić na przestrzeni jakiegoś czasy, to myślę, że górale żywieccy chętnie mieliby takiego u siebie, by nagłaśniał ich dobre sprawy, których dzieje się bez przerwy dość.

To mnie ksiądz uspokoił. Cieszę się, że góralem nie trzeba się urodzić, a jedynie czuć góry.

Obecny senator Jaś Hamerski ze Szczawnicy, który był prezesem Związku Podhalan, na swoim plakacie wyborczym napisał, że o wielkości górala nie stanowi bliskość Giewontu. Trafne stwierdzenie.

A w ogóle to jak jest z tymi góralami? Ludzie poczuwają do bycia góralami czy raczej góralszczyzna już do nich nie przemawia?

Przyszła moda na góralszczyznę. Przyczynił się do tego Ojciec Święty Jan Paweł II. Przycznił się do tego ks. Józef Tischner swoją „Filozofią po góralsku”. Sprawił to także hołd górali złożony przez ówczesnego burmistrza Zakopanego Adama Bachledę-Curusia, po których Ojciec Święty powiedział: „Górale, na was zawsze można liczyć”.

I później, podczas pielgrzymek Ojca Świętego, gdziekolwiek się znalazł, Małe Ojczyzny chciały zaznaczyć swoją odrębność strojami regionalnymi - Kurpiowie, Kaszubi czy Górale. I górale zawsze wybierając się do Rzymu zabierali i zabierają stroje góralskie. Sam byłem w Rzymie chyba z 15 razy i zawsze brałem strój góralski. I pamiętam, że przy pierwszej pielgrzymce Ojciec Święty - pamiętając mnie jeszcze z seminarium, gdzie jako klerycy zatańczyliśmy zbójnickiego przy muzyce kleryków, co oglądał jako kardynał Karol Wojtyła - położył mi w katedrze na Wawelu rękę na ramieniu i spytał: „Jak się masz Władziu Zązel? Kiedy mi zaśpiewasz po góralsku?”. Od tego czasu wiem raz na zawsze, że Ojciec Święty dał mi pozwoleństwo i mam tytuł i prawo być góralem.

Pamiętam, że Ojciec Święty był kiedyś w Kamesznicy, gdy odwiedzał Oazę. Przejeżdżając przez wieś zwrócił uwagę na walący się dom. Niestety, na Żywiecczyźnie zatracono styl budownictwa regionalnego z bogato zdobionymi szczytami i więcej takich budynków jest na Podhalu. I wówczas Ojciec Święty powiedział, że górale mają wrodzone poczucie piękna. Więc to także czyni pana góralem.

Ojciec Święty, pochodząc z Wadowic, powiedział kiedyś, że będą z kardynałem Janem Królem, jako dwaj górale perswadowali Tatrom, co by się odsłoniły, bo się zasłoniły, a jak się nie odsłonią, to same na tym stracą. W Nowym Targu powiedział Ojciec Święty także: „Witam wszystkich, a i witam tych, co się na górali nazdali”. I przykazał Ojciec Święty Polakom z Ameryki, aby stając się Amerykanami nie przestali być Polakami, nie przestali być góralami, ani oni, ani ich dzieci i wnuki. Przestrzegał, żeby stając się bogatszymi materialnie nie zubożeli duchowo. Mówił też jak trudno być Polakiem, ale jak dobrze być Polakiem. Ja dodaję, jak trudno być góralem, ale jak dobrze być góralem.

Dlaczego trudno być góralem? Czy bycie góralem do czegoś zobowiązuje?

Zobowiązuje, bo trzeba się wysoko i honorowo nosić. Jako licealista widziałem w Nowym Targu jak kierowca autobusu, w czapce na głowie z orzełkiem, był tak pijany, że ta czapka mu upadła na ziemię. Podeszło trzech innych kolegów kierowców i tę czapkę mu zabrali. To był na naszych oczach gest obrony honoru tego kierowcy. Myślę więc, że też trzeba bronić honoru prawego górala i robi to Związek Podhalan, który w swoim statucie ma zapisane troskę o trzeźwość i walkę z pijaństwem. I będąc kapelanem Związku Podhalan już 34 lata mogę powiedzieć, że nie ma już dyskusji czy na opłatku, na święconym, na zjeździe ma być alkohol czy nie. Nie ma takiej mowy i dzisiaj już nikt o tym nie dyskutuje. A kiedyś dość trudno było im to przełknąć. I pamiętam, że jak piętnowałem ten alkohol, to nawet ukłuli sobie takie powiedzenie: „Będzie Zązlowanie”. Ale ono przeszło i dziś nikt nie ma już wątpiliwści, że nie będziemy się licytować, kto ile postawi, kto jaki alkohol przyniesie, bo po prostu go nie ma.

Dlaczego ksiądz postanowił wypowiedzieć taką ostrą walkę alkoholowi?

Bo Polskę nękają dwie klęski żywiołowe: bezrobocie i pijaństwo - wszechobecne okazje, na każdym kroku. Widziawszy też bolesne przypadki, że ktoś po pijanemu zabił się na traktorze, ktoś po pijanemu opiekł się na ognisku, po pijanemu dzieją się straszne rzeczy, postanowiłem z nimi walczyć wszędzie i zawsze. Wyniosłem z domu taką przestrogę - choćby wszyćka pili to wy nie pijcie. Nie można patrzeć przez palce na alkohol.

A jeśli ktoś powie, że pije tylko tak na humorek, dla odprężenia, tylko od święta?

To zależy, kto pije. Jedna piąta ludzkości ma alergię na alkohol i jest zbrodnią jej podpowiedzieć, żeby wypiła na humorek, od święta, jednego. Bo ten jeden uruchomi zespół choroby alkoholowej i potem jeden jest za dużo, a cysterna za mało. Z alkoholem się nie igra! Świętej Pamięci ksiądz ojciec Jan Góra po mojej prelekcji na Lednicy powiedział do 150-tysięcznej grupy młodzieży: „Kochani, słyszeliście - z alkoholem się nie flirtuje”, bo nie wiadomo kiedy ktoś może załapać i uruchomić zespół alkoholowy. Nawet może o tym nie wiedzieć, że go ma. Tak jak może nie wiedzieć, że ma cukrzycę. Tymczasem ta choroba jak znajdzie sposobne warunki, to może się rozwinąć. I co najgorsze - ta choroba się nie cofnie. I kto już raz ją złapał, to musi z nią żyć aż do śmierci.

Wyczytałem, że jak ksiądz przyjechał na Żywiecczyznę, to musiał się poświecić, żeby odtworzyć na tym terenie Związek Podhalan. To znaczy, że nie było z tą góralszczyzną dobrze na Żywiecczyźnie?

To najwspanialsza organizacja na świecie, która łączy całymi rodzinami - od dzieciństwa do późnej starości. We wsiach działają strażacy, ale skupiają głównie chłopów. Są także koła gospodyń wiejskich, ale to są babskie organizacje. Natomiast Związek Podhalan jednoczy całymi rodzinami. Można go porównać do lasu, w którym są wysokie drzewa, ale jest także runo leśne. I to wszystko razem tworzy atmosferę. Tak samo jest w Związku Podhalan - jest w nim miejsce dla każdego.

A na Żywiecczyźnie też zapanowała moda na góralszczyznę. Fundacja Braci Golców zrobiła wielką robotę i nadal robi, bo uczy młodych grać na instrumentach ludowych, powstają zespoły góralskie i nie tylko. Sam współpracuję już bardzo długo z zespołem Grocowianie prowadzonym przez Jadzię Jurasz, która stworzyła pracownię strojów regionalnych. Z kolei Brygida Murańska uczy grać na skrzypcach. Wiele się dzieje...

Czy góralszczyzna może być taką odtrutką na problemy współczesnego świata?

To najwspanialsza odtrutka i na alkohol, i na globalizację, i wszystko. Dlaczego? Bo z góralszczyzną wiąże się góralska duma. Góral szanuje każdego, ale byle komu się nie kłania. Cechuje go pewna doza nieufności do innych. Nie zbliża się od razu, najpierw musi człowiek poznać, ale jak już go pozna, to jest to przyjaźń na wieki.

Jeśli jesteś zainteresowany ofertą kliknij w ten link

W3Schools

Jacek Drost

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.