Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?

Czytaj dalej
Fot. Arkadiusz Gola, Polska Press
Paulina Piotrowska

Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?

Paulina Piotrowska

Od Brexitu przez Światowe Dni Młodzieży po śmierć Wajdy. Eksperci omawiają zdarzenia, które odbiły się szerokim echem

Zapytaliśmy naszych ekspertów - m.in. politologa, socjologa, ekonomistę, sportowca, księdza - co najbardziej zapamiętali w 2016 roku. Okazuje się, że był to przełomowy czas, głównie w polityce, ale także kulturze i nauce.

- To był rok pożegnań. Jeśli umiera ktoś taki jak Andrzej Wajda, to cała kultura jest osamotniona - mówi Łukasz Maciejewski, krytyk filmowy.

Pocieszająca jest za to wypowiedź ks. Roberta Nęcka, którego zdaniem Światowe Dni Młodzieży w Krakowie były najważniejszym wydarzeniem tego roku. - Poznał nas cały świat, to była wielka manifestacja wiary - podkreśla.

Dobrze działo się również w sporcie.

- Nasi reprezentacja piłkarska dała nam wiele pozytywnych emocji. Gra naszych zawodników była jak miód na serce kibiców stęsknionych za wielkimi sukcesami - powiedział Kamil Kosowski, były piłkarz.

Faktycznie, wszyscy zapamiętamy zacięte boje Polaków na mistrzostwach Europy i otarcie się reprezentacji o ćwierćfinał.

Te wydarzenia były faktycznie najważniejsze dla nas, Polaków. Nie można było jednak nie zadać sobie pytania, co ważnego wydarzyło się na świecie. A mijający rok sprawił wiele niespodzianek nie tylko na Starym Kontynencie.

Mieliśmy referendum w Wielkiej Brytanii i Brexit, o którym opowiada prof. Michał Chorośnicki, kolejna kwestia to wybór Donalda Trumpa na nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wielu zastanawia się, co z tego będzie wynikało dla Polaków, także tych na emigracji.

W kraju dominowała walka rządu z opozycją i program 500 plus oraz burza wokół trybunału.

Kultura

Łukasz Maciejewski, krytyk filmowy oraz teatralny.

Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?
Wojciech Matusik Łukasz Maciejewski, krytyk filmowy oraz teatralny

To był rok pożegnań, wielu tragicznych wydarzeń. Mam na myśli odejścia wielu mistrzów kina: Andrzej Kondratiuk, Ryszard Chmielewski i przede wszystkim Andrzej Wajda.

Jeżeli odchodzą tacy mistrzowie, to cała kultura jest osamotniona, zwłaszcza Wajda był mistrzem dla wielu pokoleń. Inne wydarzenia nie mogą się mierzyć z tą sytuacją.

Mimo że wszyscy liczyliśmy się z tym, że Andrzej Wajda nie będzie żył wiecznie, to jednak jego śmierć była zaskoczeniem. Patrząc na jego energię, pomysły, które ciągle miał, był w imponującej formie intelektualnej. Jednak zawsze, gdy umiera człowiek tak twórczy, to jest zaskakujące.

Warto pamiętać, że premiera ostatniego filmu Wajdy „Powidoki” będzie dopiero za kilka tygodni - tworzył tak naprawdę do samego końca. Wajda nakręcił około 40 filmów, pewnie drugie tyle dokumentów i spektaklów teatralnych, w tym m.in. w krakowskim Starym Teatrze. Z tego przynajmniej połowa to są dzieła bardzo ważne, a z tego powiedzmy dziesięć to największe arcydzieła polskiego kina.

To imponujący dorobek, że jeden człowiek osiągnął tak wiele, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Był spełnionym, usatysfakcjonowanym artystą, pozostawił po sobie wybitne dzieła i dzięki nim będzie żył wiecznie. Moim ulubionym filmem Wajdy są „Panny z Wilka” z 1979 roku. Zresztą sam reżyser wielokrotnie podkreślał, że jest to także jego ukochany film.

To, co mnie cieszy, jeśli chodzi o ten rok, to kilka naprawdę świetnych filmów, takich jak „Zjednoczone stany miłości” Tomasza Wasilewskiego, to film, który podbija świat od jakiegoś czasu. Kolejny to „Ostatnia rodzina” Jana Matuszyńskiego. Cieszę się, że to są filmy młodych twórców.

Warto też pamiętać, że to był znakomity rok dla krakowskiego teatru. Jeżdżę po całej Polsce i mam pewność, że najciekawsze spektakle powstawały właśnie w Krakowie. Mam tutaj na myśli m.in. „Podopiecznych” w Starym Teatrze, ale także świetny start Teatru Ludowego pod dyrekcją Małgorzaty Bogajewskiej. (PP)

Polityka

Jarosław Flis, socjolog, publicysta i komentator polityczny.

Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?
Anna Kaczmarz Jarosław Flis, socjolog, publicysta i komentator polityczny

To był fatalny rok dla polskiej polityki. Z jednej strony mieliśmy różne ambitne projekty, mniej lub bardziej udane. Bez wątpienia jednak przeprowadzone w zły sposób, czego skutkiem było niepotrzebne namnażanie wrogów. Działania te w okrutny sposób obniżały standardy.

Wszystko to jest zwykle zakończone nieszczęsnymi oświadczeniami kierownictwa państwa, których nie można nawet nazwać konferencjami prasowymi, bo przecież nie padały na nich odpowiedzi na żadne pytania. Nie ma jednego wydarzenia, które można uznać za najważniejsze. Myślę, że to są dwie rzeczy: 500 plus i sprawa Trybunału Konstytucyjnego.

Ta pierwsza pokazała, że zdeterminowana większość w Polsce jest w stanie zrobić coś, w co nikt nie wierzył. Mamy realne ograniczenie zakresu biedy na wsi poprzez ten projekt. To są rzeczy, które mogłyby tworzyć jednoznacznie pozytywny obraz. Niestety, główny problem polega na tym, że w pakiecie jest wiele nieszczęsnych działań. Dlatego trudno o jednoznaczną ocenę.

Z drugiej strony zdeterminowana większość sejmowa ze swoim prezydentem na czele jest w stanie przez różne niezwykle wątpliwe, złe sztuczki, doprowadzić do tego, żeby Trybunał Konstytucyjny nie był w stanie wyłonić kandydatów w ustawowym, całkowicie legalnym terminie.

To jest żałosne. Widzieliśmy w tym roku dramatyczne obniżenie standardów, jeśli chodzi o parlamentaryzm, z finałem w postaci sposobu uchwalania budżetu i właśnie wyboru prezesa TK.

Łatwiej snuć czarne scenariusze co do przyszłego roku niż optymistyczne.

Można mieć jednak nadzieję, że ten poziom rozemocjonowania, który ewidentnie obniża racjonalność działań po obydwu stronach sceny politycznej, się obniży, a złe strategie zostaną odrzucone. (PP)

Kościół

Ks. Robert Nęcek, były rzecznik prasowy Archidiecezji Krakowskiej, doktor habilitowany nauk społecznych.

Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?
Anna Kaczmarz Ks. Robert Nęcek, były rzecznik prasowy Archidiecezji Krakowskiej, doktor habilitowany nauk społecznych

Najistotniejsze wydarzenie w Kościele w tym roku to zdecydowanie Światowe Dni Młodzieży w Krakowie z udziałem papieża Franciszka. Nic nie może się z tą uroczystością równać. Myślę, że na mój wybór składają się trzy kwestie.

Po pierwsze dlatego, że to spotkanie młodych ludzi to była wielka manifestacja wiary. Młodzi mogli wreszcie zobaczyć, że podobnie myślących na świecie są przecież miliony.

Druga sprawa - była to niezwykła, niecodzienna, promocja naszego miasta przez pryzmat naszego kraju w świecie. Dzięki środkom społecznego przekazu nawet w Puszczy Amazońskiej można było usłyszeć, że na naszym globie istnieje taki kraj jak Polska.

A ostatnia, trzecia kwestia, to niesamowite doświadczenie międzykulturowości, w Krakowie gościliśmy przecież młodych katolików z całego świata - to była wspaniała okazja do poznania innych kultur, nawiązania przyjaźni.

Duże wrażenie zrobił na mnie chociażby wywiad z młodą dziewczyną, chrześcijanką z Aleppo, która gościła właśnie na Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie.

Była to bardzo krótka, ale zarazem mocna rozmowa.

Jednak najbardziej z całego wydarzenia zafascynowało mnie to, co wydawałoby się najbardziej przyziemne, ale zarazem jest wzniosłe, to, czego brakuje nam na co dzień - mianowicie poruszenie przez papieża Franciszka problematyki trzech magicznych słów: proszę, przepraszam i dziękuję.

Jeżeli głowa Kościoła rzymskiego przypomina o tak podstawowych słowach, to znaczy, że jest ich w życiu codziennym deficyt. A przecież te trzy słowa są najskuteczniejszymi kluczami do ludzkiego serca. Otwierają każde serce i w wielu przypadkach też kieszenie.

Światowe Dni Młodzieży to zdecydowanie było dla Kościoła najważniejsze wydarzenie tego roku z punktu widzenia wiary, a to właśnie w Kościele jest najważniejsze - pielęgnowanie wiary. (PP)

Gospodarka

Prof. Stanisław Gomułka, ekonomista, w 2008 roku podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów.

Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?
Bartek Syta Prof. Stanisław Gomułka, ekonomista, w 2008 roku podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów

Niewątpliwie ważne było wycofanie się rządu z dwóch obietnic wyborczych: jedno dotyczyło pomocy dla frankowiczów, a drugie kwoty wolnej od podatku. Gdyby to próbowano zrealizować, to negatywne skutki byłyby bardzo poważne. Inna kwestia, która jest również istotna, ujawniła się w trzecim kwartale roku i będzie mieć konsekwencje nawet w połowie przyszłego roku - to silne spowolnienie inwestycji.

Dane NBP publikowane w grudniu o przedsiębiorstwach średnich i dużych pokazują, że największe spowolnienie dotyczy przedsiębiorstw z głównym udziałem skarbu państwa. Te inwestycje w trzecim kwartale tego roku są aż o 40 procent niższe niż rok temu. Inwestycje w przedsiębiorstwach z udziałem kapitału zagranicznego też nieco spadły, ale niewiele, bo o niecałe 3 procent.

Natomiast inwestycje w sektorze prywatnym były na podobnym poziomie co w ubiegłym roku. W sumie mamy spadek inwestycji o 7,7 procent - a to poważna sprawa. W dodatku prawdopodobnie się to nasili. Jest to głównie związane z załamaniem się inwestycji współfinansowanych z funduszy unijnych.

Projekty inwestycyjne nie były przygotowane. Rząd po objęciu władzy nie był w stanie ich przygotować. To załamanie urasta do rangi ważnego wydarzenia, oznacza silne spowolnienie tempa rozwoju gospodarczego w tym roku.

Wśród przyczyn wskazałbym także zaburzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego, a także konfrontacje między większością parlamentarną a sądownictwem, ale też pewne zmiany przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości, mające związek z uszczelnieniem systemu podatkowego.

To wszystko znacznie zwiększyło ryzyko inwestycyjne, a co za tym idzie, przedsiębiorstwa zaczynają rewidować swoje plany inwestycyjne, aż sprawy się wyjaśnią. To dopiero początek, szczególnie jeśli chodzi o sektor prywatny. Przed nami jest jeszcze spadek tych inwestycji, myślę, że w najbliższych trzech kwartałach roku. (PP)

Zjawisko

Prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z UJ.

Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?
Anna Kaczmarz Prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z UJ

To, co najlepiej charakteryzuje specyfikę tego roku, to moim zdaniem pojawianie się silnego nurtu społecznego, który w stosunku do tego, z czym mieliśmy wcześniej do czynienia, można nazwać regresją. Chodzi o swego rodzaju bardzo silny powrót do średniowiecza. To wcale nie żart, ten nurt przewija się zarówno na poziomie ogólnopolitycznym, ale i lokalnym.

Wycofujemy się z trudów tworzenia świata wspólnoty na rzecz tworzenia różnych lokalnych dobrobytów. Wśród ludzi pojawia się zwątpienie w dotychczasowy system myślenia. Na przykład wcześniej myśleliśmy, że postęp oznacza racjonalne, ekonomiczne działania, a teraz mówimy „nie ma nic takiego”.

Uważamy, że nowy sposób myślenia, oparty na wierze uratuje nas. Chodzi również o rozczarowanie, co do rozumu jako źródła szczęścia i pomyślności na rzecz wiary, intuicji i uproszczonych, populistycznych sloganów. Hasła populistów pozornie wyjaśniają rzeczywistość i wiele osób w nie wierzy.

Przypomina mi to koncepcję bardzo prostą i znaną poprzednim pokoleniom. Pioruny spadają na Ziemię, bo Bóg jest zły - to wyjaśnia, skąd się bierze piorun, ze złej woli Boga. Ludzie znów wierzą w takie prostackie wyjaśnienia, to, że spotyka nas coś złego, bo na przykład Bóg ma zły nastrój.

Problemem jest to, że prostackie wyjaśnienia prowadzą do prostackich rozstrzygnięć. Na szali wyżej niż dobro wspólnoty, chociażby tej europejskiej, stawiamy dobro lokalne. Objawiło się to chociażby w przypadku Brexitu. To zjawisko pokazało, jak popularna wśród ludzi jest uproszczona wizja świata.

Jak bardzo społeczności chcą wrócić do starego porządku. Istotne jest to, że ludzie mają coraz większe oczekiwania wobec poziomu życia, choć i tak społeczeństwo może sobie pozwolić na więcej niż kiedyś. Oczekiwania są wysokie, a przecież cieszy nas ich realizacja, a nie to, co mamy.

Poczucie względnej frustracji jest obecne właściwie wszędzie, choć przecież ludzie żyją dłużej, jeżdżą lepszymi samochodami, realizują swoje pasje. Chcą jednak żyć na wyższym poziomie ekonomicznym, a niezrealizowanie swoich aspiracji powoduje frustrację. (NM)

Społeczeństwo w Polsce

Dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, jest pracownikiem naukowym Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.

Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?
Piotr Smoliński Dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, jest pracownikiem naukowym Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego

Trudno wybrać jedno najważniejsze wydarzenie. Z perspektywy społecznej było to na pewno „500+”. Ludzie rzeczywiście dostali pieniądze do ręki. To ustabilizowało wskaźniki poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości, wzmocniło zaufanie dla kolejnych propozycji. To pierwszy rząd, który coś wymiernie dał. Spełnił obietnicę wyborczą.

Kolejna spełniona obietnica - obniżenie wieku emerytalnego - odbije nam się czkawką, ale dopiero za jakiś czas. Na razie ludzie o tym nie myślą, wielu Polakom się to podoba. Nie zdają sobie sprawy, że ich emerytury będą byle jakie. Jeśli nie będzie skoku demograficznego, a na to się nie zanosi, społeczeństwo będzie się starzeć.

I będzie wymagać emerytur. A te, co wiadomo już z dzisiejszych obliczeń, będą na poziomie jednej trzeciej tego, co zarabiamy. Przy obecnej średniej krajowej to naprawdę mało.

Spora część społeczeństwa zapytana o najważniejsze wydarzenie, wskazałaby zapewne Światowe Dni Młodzieży i wizytę papieża.

W sferze politycznej dużą rangę ma spór o Trybunał Konstytucyjny. A raczej cała seria wydarzeń, które przejdą do historii pod hasłem wojna polsko-polska. W ich wyniku na pewno spadły nasze notowania w Unii Europejskiej. Ale Polacy tego nie odczuwają. W dłuższej perspektywie może się okazać, że unijne pieniądze nie będą już tak chętnie angażowane.

Albo że nie ma się gdzie zwrócić po sprawiedliwość, bo TK jest sparaliżowany. Ale na razie „500+” jest blisko krwiobiegu, to konkret, pieniądze w ręku. Trybunał Konstytucyjny jest postrzegany przez spory gdzieś na szczytach władzy, które nas nie dotyczą. Jego rola jest dla społeczeństwa niejasna.

Na tym polega słabość opozycji, że nie potrafi wyjaśnić, o co chodzi, przy czym się upieramy. Finału tej potyczki nie doczekamy już w tym roku. Gorzej, że jak na razie żadna ze stron konfliktu nie ma pomysłu na sensowne rozwiązanie. (KJ)

Europa

Prof. Michał Chorośnicki, kierownik Katedry Teorii i Strategii Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?
Andrzej Banaś Prof. Michał Chorośnicki, kierownik Katedry Teorii i Strategii Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego

Z całą pewnością Brexit i nasilające się incydenty terrorystyczne - to dwie najważniejsze sprawy, które położyły się cieniem na Europie.

W tej chwili sytuacja Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej jest niejasna. Obie strony muszą się ze sobą dogadać. Czy teraz Wielka Brytania ma zwrócić nakłady finansowe, czy ona będzie żądać rekompensaty - to wielka niewiadoma. Wielu Brytyjczyków żyje i pracuje na terenie Wspólnoty. Z kolei w Wlk. Brytanii mieszkają 3 mln ludzi z państw UE. Co z nimi?

Jaki będzie ich status prawny? To skomplikowane kwestie, wątpliwe, by udało się je rozstrzygnąć w 2017 r. Nie sądzę, by Unia się rozpadła, w przyszłym roku skończy 60 lat, to dojrzały twór. Ale z pewnością jakieś zmiany, korekty są niezbędne. Będziemy świadkami transformacji UE. Silniejsze, bogatsze państwa zwierają szyki. Ale my należymy niestety do tej słabszej grupy.

Co do terroryzmu, niepokojące jest to, że praca kontrwywiadu - kluczowa dla jego zwalczania - jest tak słaba. Nie ma odpowiednich procedur. Niemcy, Belgia dały się po prostu zaskoczyć. To również zła wiadomość dla nas, bo graniczymy z Niemcami. A im silniejszy jest nasz sąsiad, tym samym my jesteśmy bezpieczniejsi.

Równie niepokojące jest to, że dziś, by przeprowadzić udany zamach terrorystyczny, niepotrzebna jest bomba ani nawet broń palna. Wystarczy ciężarówka, nóż. Państwo Islamskie jest groźne, ale otoczone wrogami, więc prędzej czy później upadnie. To tylko kwestia czasu.

Problem w tym, że wtedy ci wszyscy fanatycy owładnięci obsesją religijną będą wracać do Europy. Bardzo prawdopodobne, że zechcą kontynuować walkę. Odegrać się na zamożnych krajach Europy. A takie samotne wilki, jak pokazało ostatnio życie, są niebezpieczne. (KJ)

Świat

Dr Radosław Rybkowski z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego

Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?
Andrzej Banaś Dr Radosław Rybkowski z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego

Demokracja jest dziś w poważnym kryzysie. Wyborcy nie rozumieją, że ich wybór będzie miał konsekwencje dla następnych pokoleń. Wskazuje na to choćby zwycięstwo Donalda Trumpa, kompletnego politycznego outsidera. Już teraz widać problemy. Kiedy wskazuje on osoby do pracy w administracji, to wiele z tych kandydatur zaskakuje.

A mówiąc mniej dyplomatyczne, są one dziwaczne, budzące niepokój. Amerykanie wybrali nieobliczalnego człowieka na najważniejsze, najbardziej eksponowane stanowisko w państwie. Nikt nie wie, czego się po nim spodziewać. Czy będzie zacieśniał współpracę z Rosją, czy przeciwnie? Jak zachowa się w kwestii Bliskiego Wschodu, czy będzie umacniał Izrael?

A przecież polityka Ameryki, jej sytuacja ekonomiczna, gospodarcza, militarna ma wpływ na resztę świata.Do tej pory kandydaci na prezydenta startowali z mniej czy bardziej mądrym zapleczem politycznym, które mogło im podpowiadać. Trump nie ma go wcale.

Zachowuje się, jakby cały czas trwała kampania wyborcza. Nie ma świadomości, że każde jego słowo, czy to wypowiedziane w wywiadzie, czy opublikowane na Twitterze, ma swoje poważne następstwa.

Kolejna sprawa: Brexit. Anglicy wyszli z UE z niezrozumiałych powodów. Ani sytuacja ekonomiczna, ani polityczna za tym nie przemawiały. Coś się zmieniło w rozumieniu świata, demokracje bezpieczne, z długą historią, które miały wskazywać drogę, okazują się nie tak stabilne. Sytuacja w Syrii, istnienie Państwa Islamskiego również pokazuje klęskę demokracji liberalnej.

Mijają lata, a demokratyczne państwa należące do międzynarodowych sojuszy nie potrafią sobie poradzić z nasilającym się radykalizmem na tle religijnym. Nie wiadomo, co z tym zrobić. Demokracja jest w kryzysie, ale kryzys jest szansą. Wymusza podjęcie niekonwencjonalnych działań. Może więc zakończy się czymś pozytywnym? (KJ)

Nauka i technika

Prof. Ryszard Tadeusiewicz, wykładowca AGH w Krakowie.

Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?
Anna Kaczmarz Prof. Ryszard Tadeusiewicz, wykładowca AGH w Krakowie

Osiągnięcie naukowe i techniczne, które chcę wskazać jako najdonioślejsze w 2016 roku, dokonało się w obszarze biocybernetyki i inżynierii biomedycznej. Przedstawiam je tu z całym przekonaniem, gdyż chodzi o sukces, który może mieć doniosłe skutki dla wielu ludzi, a które z naukowego i z technicznego punktu widzenia jest także prawdziwym majstersztykiem.

Chodzi o zbudowany w USA i przebadany z sukcesem na małpach elektroniczny system, który może uwolnić od paraliżu tysiące ludzi, którzy obecnie są przykuci do wózków inwalidzkich, a którzy poprzez to osiągnięcie nauki i techniki być może odzyskają możliwość samodzielnego poruszania się.

Nadzieja ta wynika z faktu, że badaczom z USA udało się doprowadzić do tego, że sparaliżowana małpa zaczęła normalnie chodzić. Udało się u niej pobrać (za pomocą wyrafinowanej elektronicznej aparatury) sygnały z tej części mózgu, która odpowiedzialna jest za sterowanie ruchem.

Normalnie sygnały te trafiają do rdzenia kręgowego i tam wywołują sterowanie mięśni nóg. Niestety, przy paraliżu spowodowanym uszkodzeniem kręgosłupa, ta droga jest zablokowana. Ale gdy się te sygnały wykryje elektronicznie jeszcze w mózgu - to można je przesłać do zablokowanej części rdzenia kręgowego także na drodze elektronicznej przy pomocy stymulatora podobnego nieco do rozrusznika serca.

Niestety, pomiędzy sygnałem zrodzonym w mózgu a sygnałami pobudzającymi aktywność rdzenia jest cały szereg struktur nerwowych zlokalizowanych w pniu mózgu, które przy tym elektronicznym złączu mózgu z rdzeniem są nieczynne. Ale badaczom amerykańskim udało się zastąpić te brakujące neuronowe elementy pośredniczące - odpowiednio zaprogramowanym komputerem.

I sparaliżowana małpa zaczęła chodzić. Teraz czekać tylko trzeba, kiedy tą techniką zaczniemy uzdrawiać sparaliżowanych ludzi!

Show-biznes

Krzysztof Piasecki, satyryk, artysta kabaretowy.

Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?
archiwum prywatne Krzysztof Piasecki, satyryk, artysta kabaretowy

Patrząc na wszystko, co się w światku estradowo-showbiznesowym działo, wyboru wielkiego nie ma. Nie rozmawiajmy znowu o polityce, o tym, co się dzieje w mediach, szczególnie publicznych, o ogólnym braku poczucia humoru i trakowaniu go jedynie jako źródła szyderstw. Chyba jednym z takich wydarzeń, które spuściły trochę powietrza z tego napompowanego balonu, była sytuacja z gali jubileuszu „Super Expressu” z udziałem prezydenta Dudy i Dody.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - to pokazało wyższość naszego prezydenta nad prezydentem Stanów Zjednoczonych. Przecież w USA Kennedy zobaczył tylko przód Marilyn Monroe. Andrzej Duda widział nie tylko przód, ale i tył Dody w całej okazałości. Mamy dzięki temu, powiedzmy, dwie strony medalu!

To jedna rzecz. Ale druga jest taka, że Marilyn dla prezydenta tylko śpiewała, ale niczym nie częstowała. A u nas, proszę, nie dość, że śpiew, to jeszcze tort! I gastronomia, i zabawa. Czy to jest oburzające, że wmanewrowano prezydenta w taką sytuację? Nie przesadzajmy. Doda była ubrana, jak chciała i nikt nie planował tutaj wywoływać żadnego skandalu. A zobaczyliśmy, jak mówię, dwie strony medalu. Albo księżyca. A może prezydent interesuje się astronomią?

To takie lekkie wydarzenie, nieoburzające, a raczej zabawne.

Potrzeba zdrowego dystansu, nawet jeśli jest się prezydentem Polski. Na przykład pierwsza dama się nim wykazała, podarowując na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy zdjęcie, jak się przewraca czy podskakuje przy duchownych.

I co nam to mówi? Że prezydent, angażując się w WOŚP, pokazuje dystans do tych, którzy mówią, że Orkiestra jest be. A prezydentowa pokazuje, że ma dystans do prezydenta i potrafi zażartować.

No i nawet w wydarzenie showbiznesowe roku wmieszała się polityka, choć w delikatny sposób. Ale nie zapominajmy, że humor jest nam potrzebny. Nie szyderczy, tylko taki zwykły, prawdziwy. (KOJ)

Sport

Kamil Kosowski (były piłkarz reprezentacji Polski i Wisły Kraków):

Jakie były najważniejsze wydarzenia mijającego roku?
Andrzej Banaś Kamil Kosowski (były piłkarz reprezentacji Polski i Wisły Kraków

- To był bardzo dobry rok dla polskiego futbolu. Wielka w tym zasługa naszej reprezentacji. Może ona konkurować z najmocniejszymi ekipami na świecie. W mistrzostwach Europy nasza drużyna bliżej odpadnięcia z turnieju była w meczu ze Szwajcarią niż w ćwierćfinale z Portugalią.

Do Ligi Mistrzów awansowała Legia. Jej występy w tych rozgrywkach powinniśmy oceniać bardzo dobrze. Oczywiście, było wiele straconych bramek, pobite niechlubne rekordy. Trzeba jednak zaznaczyć, że im dalej w las, tym było lepiej, o czym świadczy remis z Realem Madryt i pokonanie Sportingu Lizbona.

Jesienią niespodzianką była postawa Bruk-Betu Termaliki, która jest wśród zespołów walczących o europejskie puchary. Nikt pewnie tego nie zakładał. Zapewne celem była gra w pierwszej ósemce i powinien być on osiągnięty. Mecze Termaliki oglądało się ciężko, ale cel uświęca środki.

Trener Czesław Michniewicz wykonał świetną pracę i pewnie nikt nie zastanawiałby się, aby zmienić styl, a kosztem tego mieć mniej punktów.

W przypadku Wisły ten rok będzie przesłonięty przejęciem klubu przez nowych ludzi w atmosferze skandalu. Ostatecznie wszystko zakończyło się dość szczęśliwie. Ale docelowo Wisła zasługuje na dużego, możnego sponsora, aby konkurować z Legią, Lechią czy Lechem. Wisła grała falami, to był rollercoaster, co było odzwierciedleniem tego, co się działo w klubie.

Cracovia jesienią nadal dobrze grała w piłkę, ale bardzo nieskutecznie, oddała kilka punktów w juniorski sposób. Dużo więc pracy przed zespołem, ale „Pasy” powinny się podnieść, bo mają naprawdę dobry skład. Brawo dla prof. Janusza Filipiaka, że pozostawił trenera Jacka Zielińskiego, który pokazał, że potrafi świetnie dobrać i ustawić zespół.

Trzeba pamiętać, że prowadzona przez niego Cracovia przez moment była najlepiej grającą drużyną w ekstraklasie. (TYM)

Paulina Piotrowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.