Jest budowa, a dom pęka

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Piotr Ogórek

Jest budowa, a dom pęka

Piotr Ogórek

Przy ul. Kilińskiego powstaje apartamentowiec. Budowa uszkodziła dom jednego z mieszkańców. Urzędnicy w końcu nakazali naprawić szkody. Wybrana metoda może jednak... zniszczyć drzewa.

Z początkiem 2015 roku ruszyła budowa apartamentowca z podziemnym garażem na wąskiej działce przy ulicy Kilińskiego. Szybko okazało się, że budowa wpływa na okoliczne domy, które zaczynają niszczeć - ściany pękają, ziemia odchodzi od budynku. Najbardziej poszkodowani są państwo Stupkowie, którzy mieszkają w stuletnim domu sąsiadującym z inwestycja.

Maciej Stupka zawiadamia Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Urzędnicy uważają jednak, że wszystko jest w porządku, bo inwestycja miała niezbędne pozwolenie. Tymczasem uszkodzenia postępują. Pan Maciej zleca własne ekspertyzy. Te potwierdzają, że odpowiada za nie pobliska budowa.

Refleksja nachodzi PINB dopiero po 1,5 roku. Budowa zostaje wstrzymana. Inwestor musi zapobiec dalszym zniszczeniom. I tu rodzi się nowy problem. W wyniku wybranej metody naprawczej... uschnąć może kilkanaście okolicznych drzew.

Maciej Stupka mieszka wraz z żoną w blisko stuletnim domu przy ul. Kilińskiego w Krakowie. Na początku 2015 roku na sąsiedniej działce rozpoczęła się budowa apartamentowca z dwupoziomowym garażem. Niedługo potem dom Stupków zaczął ulegać zniszczeniu - pękały ściany w środku i na zewnątrz, ziemia odsuwała się od budynku.

Zniszczenia, choć w mniejszym stopniu, pojawiły się też na innych okolicznych budynkach. Przez wiele miesięcy urzędnicy nie widzieli żadnego problemu, bo inwestycja miała pozwolenia na budowę. Dopiero po ekspertyzach zleconych przez Macieja Stupkę, Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego nakazał wstrzymać budowę i naprawić powstałe szkody. Tyle, że w wyniku wybranej metody „naprawczej” prawdopodobnie... uschną okoliczne drzewa.

Dom zaczął osiadać

Państwo Stupkowie po raz pierwszy zgłosili sprawę do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego (PINB), kiedy doszło do pierwszych uszkodzeń i pęknięć na ścianach. Po tym jak inspektorzy z Nadzoru pojawili się na budowie w kwietniu 2015 roku, usłyszeli zapewnienie pomocy.

- Uspokajali nas, że to drobna sprawa i takie rzeczy się zdarzają - mówi pan Maciej. Tyle, że PINB ostatecznie nic nie zrobił. A tymczasem było coraz gorzej.

Podczas powstawania głębokich wykopów z terenów budowy odprowadzano ogromne ilości wody do najbliższej studzienki kanalizacyjnej. Okoliczni mieszkańcy (w sumie 18 osób) w lipcu 2015 r. podpisali oświadczenie, że woda była odprowadzana do studzienki 24 godziny na dobę, nawet jak prace się nie toczyły. Trwało to trzy miesiące. To wypompowana woda mogła spowodować, że dom państwa Stupków zaczął osiadać.

Ekspertyzy z własnej kasy

Ponieważ PINB nie reagował, pan Maciej z własnych pieniędzy zapłacił za ekspertyzy budowlane - 3 tys. zł za jedną, 8 tys. zł za drugą. Jako przyczynę zniszczeń w domu państwa Stupków wskazały one lej depresji, który powstaje po wypompowaniu wód gruntowych.

Właściciel domu ekspertyzy wysłał do PINB, gdzie przez wiele miesięcy nikt się nimi nie zainteresował.

Nadzór budowlany nie widział problemu, bo inwestycja dostała od miejskich urzędników pozwolenie na budowę w 2014 r. Co prawda wpłynęły odwołania, ale pozwolenie zostało podtrzymane przez wojewodę małopolskiego.

W końcu jednak PINB się zreflektował i wszczął postępowanie ws. budowy. W jego wyniku wydano decyzję o wstrzymaniu robót. Stało się to we wrześniu.

- Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Krakowie nałożył na inwestora obowiązek wykonania robót budowlanych wskazanych w ekspertyzie technicznej, mających na celu stabilizację gruntu - czytamy w odpowiedzi PINB na nasze pytania.

Zalecenia te dotyczą terenu budowy. Postępowanie co do uszkodzeń domu państwa Stupków nie jest zakończone. Jednocześnie inspektorzy PINB nie stwierdzili konieczności odpompowywania wód z terenu budowy.

Zagrożone drzewa

Po tym, jak PINB nakazał prace naprawcze, pojawił się nowy problem. Inwestor wybrał bowiem metodę (tzw. iniekcja niskociśnieniowa cementowa lub chemiczna), która może doprowadzić do obumarcia okolicznych drzew.

- Tak wynika z zamówionej przez nas ekspertyzy prof. Wojciecha Zabęckiego z Uniwersytetu Rolniczego - mówi Maciej Stupka. Są inne możliwości, ale droższe. - Złożyliśmy skargę na tę metodę do małopolskiego nadzoru budowlanego. Czekamy na jej rozpatrzenie - dodaje .

Prace naprawcze są jednak konieczne zarówno ze względów bezpieczeństwa powstającego apartamentowca, jak i domu państwa Stupków. Inwestor nie ma sobie jednak nic do zarzucenia. Przypomina, że przed startem budowy uzyskał wszelkie pozwolenia. - Nigdzie nie stwierdzono jakichkolwiek naruszeń prawa po naszej stronie - mówi Łukasz Górnisiewicz, wiceprezes zarządu Sport Investment Group, firmy, która buduje apartamentowiec.

Zdaniem Górnisiewicza, ich firma nie miała obowiązku uzyskania tzw. pozwolenia wodno-prawnego. Wydaje się je przy działaniach wpływających na stan wód. - Ten argument był badany m.in. przez Wojewódzki Sąd Administracyjny, który nie przychylił się do argumentacji przedstawionej przez Macieja Stupkę - dodaje.

Inwestor broni się także tłumacząc, że przed rozpoczęciem budowy zlecił przeprowadzenie inwentaryzacji uszkodzeń okolicznych budynków. Ta miała wykazać szereg uszkodzeń domu państw Stupków.

Na koniec przedstawiciel firmy dodaje, że „wszelkie pomówienia oraz nieprawdziwe informacje będziemy wyjaśniać wyłącznie na drodze sądowej”.

- Oczywiście, że były uszkodzenia. Tyle, że przed budową pęknięcia miały milimetr, a teraz mają po 12 mm - mówi oburzony pan Maciej i dodaje, że różnice widać gołym okiem, gdy porówna się zdjęcia z inwentaryzacji ze stanem obecnym. - Inwestor straszy mnie sądami. Niewykluczone, że to ja w końcu sam pójdę do sądu. Choć jak widzę, gdy na drodze mieszkańca Krakowa stanie deweloper, to nie ma on szans - wzdycha pan Maciej.

Nasz dom niszczeje. Jeśli do tego uschną drzewa, to niczym nie będziemy odgrodzeni od  betonowej ściany - mówi pan Maciej. Jego dom znajduje się na działce
Andrzej Banaś Budowa apartamentowca niszczyła dom państwa Stupków przez 1,5 roku.
Piotr Ogórek

Redaktor i dziennikarz od blisko 12 lat. Od 2013 roku piszę przede wszystkim o Krakowie. Najczęściej zajmuję się kwestiami związanymi z planowaniem przestrzennym, urbanistyką, zabudową Krakowa i wielu aspektach powiązanych z tymi zagadnieniami. Piszę także o lokalnej polityce i sprawach związanych z ochroną środowiska.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.