Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Jest Polska, Kraków jest polski! Entuzjazm i trochę niepewności

Czytaj dalej
Anna Czocher

Jest Polska, Kraków jest polski! Entuzjazm i trochę niepewności

Anna Czocher

Kraków w 1918 r. w znacznej mierze stracił dotychczasowe znaczenie. Rósł prestiż Warszawy jako centrum polskiego życia politycznego, a po zajęciu miasta przez Niemców w 1915 r. także jako ośrodka akademickiego i kulturalnego.

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Jednocześnie, po zgonie prezydenta Krakowa Juliusza Leo w lutym 1918 r., nie było osoby, która mogłaby skutecznie oddziaływać na politykę austro-węgierską z punktu widzenia interesów mieszkańców miasta. Zresztą coraz większa część Polaków w Galicji traciła zaufanie co do dobrych intencji monarchii w sprawie polskiej.

W 1917 r. Kraków formalnie przestał być twierdzą (w 1914 r. był jedną z trzech głównych twierdz monarchii nad granicą rosyjską). Miejsce wielotysięcznego garnizonu złożonego z wysoko wykwalifikowanych żołnierzy zajęły drugorzędne oddziały marszowe, zapasowe lub jednostki intendentury. Miało to niebagatelne znaczenie w kluczowym dla odzyskania niepodległości momencie.

Ostatnie miesiące

Niemniej liczący 178,5 tysiąca mieszkańców Kraków odgrywał wciąż istotną rolę polityczną, wojskową, a nade wszystko kulturalno-naukową. Nastroje antyaustriackie przybierały w 1918 r. na sile. Gwałtowny upust znalazły w lutym po zawarciu przez państwa centralne z Ukrainą traktatu brzeskiego (zakładał oddanie Chełmszczyzny Ukrainie oraz wyodrębnienie Galicji Wschodniej i stworzenie z niej austriackiego kraju koronnego o ukraińskim charakterze). Centrum niezadowolenia zogniskowało się w Krakowie, gdzie doszło do antyniemieckich i antyaustriackich zajść.

Na trudną sytuację polityczną nałożył się trwający od końca 1917 r. poważny kryzys aprowizacyjny. Przez miasto przetaczały się demonstracje głodowe i antywojenne, przeradzające się w zamieszki i rozruchy. Niedożywienie skutkowało rozwojem chorób zakaźnych. We wrześniu do miasta dotarła epidemia grypy, zwanej hiszpanką.

W takiej atmosferze oraz w obliczu postępującego rozkładu armii austro-węgierskiej Kraków stał się jesienią 1918 r., obok Pragi, jednym z najważniejszych ośrodków konspiracji oficerskiej w chylącej się ku upadkowi monarchii. Na gruncie galicyjskim powiązana była ona przede wszystkim z Polską Organizacją Wojskową. Spiskowcy nawiązali kontakt z płk. Bolesławem Roją, byłym dowódcą 4 pułku piechoty Legionów, z niektórymi politykami galicyjskimi, którzy weszli później w skład Polskiej Komisji Likwidacyjnej oraz magistratem krakowskim.

Tymczasem wydarzenia postępowały w zawrotnym tempie. W Warszawie Rada Regencyjna 7 października proklamowała niepodległość Królestwa Polskiego.

Rozpadała się także monarchia habsburska, a kolejne narody ogłaszały niepodległość. W Krakowie 28 października w sali Rady Miejskiej zebrali się polscy posłowie do parlamentu austriackiego i uchwalili, że ziemie polskie dotychczas pozostające w cesarstwie należą do państwa polskiego i powołali Polską Komisję Likwidacyjną dla tych ziem. 30 października krakowscy urzędnicy na wiecu w „Sokole” zadeklarowali, że uważają się za funkcjonariuszy państwa polskiego. Jednak sytuacja w mieście była skomplikowana, bo o ile administracja cywilna bez wahań zdecydowała się na służbę odradzającej się Polsce, o tyle wciąż stacjonowały tu oddziały austriackie. Komisja Likwidacyjna liczyła, że przejmie władzę cywilną i wojskową z rąk austriackich w drodze negocjacji. Wypadki potoczyły się inaczej, a obalenie habsburskiego panowania w Krakowie nastąpiło w wyniku inicjatywy młodych oficerów polskich służących w armii habsburskiej, prowadzących już wcześniej działalność konspiracyjną.

Podgórze było pierwsze

Urzędująca w krakowskim magistracie Komisja Likwidacyjna w porozumieniu z prezydentem miasta Janem Kantym Federowiczem prowadziła negocjacje z dowództwem austriackim i poszukiwała osoby, która mogłaby pełnić funkcję komendanta tworzonych polskich oddziałów.

Wobec odmowy innych kandydatów dowództwo powierzono płk. Roji. Ten wyznaczył 3 listopada jako termin zamachu i przejęcia władzy wojskowej. Jednak do polskich oficerów stacjonujących w koszarach w Podgórzu dotarł rozkaz rozpoczęcia akcji 31 października rano. W krótkim czasie polecenie to zostało odwołane, ale zainteresowani już tej informacji nie otrzymali. Jednym z głównych inicjatorów przewrotu był porucznik Antoni Stawarz i to on i jego kompani w nocy z 30 na 31 października rozpoczęli przygotowania.

Klemens Bąkowski, kronikarz tamtych wydarzeń, zanotował: „W willi pp. Wisłockich w Podgórzu zebrał por. Ludwik Iwaszko i Stawarz kilku oficerów i przedstawił im konieczność zajęcia koszar i objektów wojskowych i przyaresztowania komendantów. Obecni zgodzili się na to, objęli swe role, a p. Wisłocka z zaproszonemi paniami i panienkami robiły całą noc kokardki narodowe dla żołnierzy. Stawarz porozumiał się z kolejarzami (…), a po północy poszedł z Iwaszką do koszar, gdzie wezwali do czynu zaufanych żołnierzy i rozdawszy im kokardki narodowe wydali stosowne dyspozycje. (…) Czesi przyłączyli się do Polaków i pomagali im”.

Antoni Stawarz, który 31 października w godzinach porannych bez jednego wystrzału opanował koszary artyleryjskie przy ul. Kalwaryjskiej w Podgórzu, tak wspominał reakcję mieszkańców dzielnicy: „Zaczął się budzić ruch uliczny. Skuleni od zimna przechodnie szybko przemykali ulicami do swoich zajęć. Nie zwracając na nic uwagi. Ten i ów potknął się o podeptanego orła austriackiego. Odruchowo podnosi głowę i nad koszarami widzi biało-czerwoną flagę. Sen, czy jawa? Przeciera oczy. Przecież chorągiew wisi! Kieruje wzrok na żołnierzy. Stoją spokojnie, ozdobieni kokardami narodowymi! A więc to prawda? Nie sen? Powstała Polska! Biegiem zawracają do domów! Trzeba ze swoimi podzielić się radosną nowiną. Lotem błyskawicy wieść obiega Podgórze. Przed koszarami gromadzą się cywile. Każdy chce na własne oczy stwierdzić radosną prawdę!”.

Klemens Bąkowski odnotował: „Następnie rozesłano pojedyncze oddziałki po Podgórzu z poleceniem zrywania orłów austriackich i »bączków« (rozety na czapce z inicjałami cesarza) oficerom, co się okazało wkrótce skutecznym środkiem, bo sterroryzowało niemieckich oficerów. Do oddziałów, zrywających orły z koszar, urzędów wnet przyłączył się radośnie tłum, który pomagał w tej zbożnej pracy i na własną rękę rozpuścił zagony w polowaniu za orłami, roznosząc wszędzie przyjmowaną z entuzjazmem wieść o końcu panowania austriackiego”.

Rewolucja na polską skalę

Po zajęciu obiektów w Podgórzu sformowane z Polaków i Czechów oddziały wraz z napływającą ludnością cywilną ruszyły w kierunku centrum Krakowa. Przed południem żołnierze austriaccy pełniący wartę na odwachu przy Wieży Ratuszowej w Rynku Głównym przekazali służbę, nie stawiając oporu. Na ratuszu wywieszono polski sztandar narodowy.

Bąkowski zanotował:

„Zajęcie odwachu odbyło się prędko i wcześnie wobec niewielkiej liczby obecnych, ale wkrótce widok narodowych chorągwi zaczął ściągać tłumy. Teraz dopiero zaczęto sobie zdawać sprawę, że nadeszła godzina niepodległości. Ożywiły się wszystkie twarze, pieśń narodowa potężnym akordem buchnęła z piersi, a łzy radości płynęły z oczu”.

Słowa kronikarza o niesamowitej atmosferze panującej wówczas w Krakowie potwierdza w swych wspomnieniach prof. Fryderyk Zoll młodszy: „około godz. 10 rano ze strażnicy pod ratuszową wieżą w rynku głównym wymaszerował oddział wojska austriackiego, a wmaszerował pluton wojska polskiego przy dźwiękach »Jeszcze Polska nie zginęła«. Orkiestrę zdaje się sprowadzono z Wieliczki. Potem zaintonowano »Boże coś Polskę«, a ludzie około strażnicy zebrani uklękli na bruku i modlitwę śpiewali”.

Następnie dodaje: „Wrażenie tej chwili nie zatrze się nigdy w mej pamięci. Mało kto z obecnych zdołał opanować wzruszenie. Wielu z radości i ze wzruszenia płakało”.

W tym czasie w budynku magistratu toczyły się pertraktacje pomiędzy austriackim komendantem miasta generałem Benignim i przybyłymi z nim oficerami a przedstawicielami Polskiej Komisji Likwidacyjnej. Austriacy oddali władzę w mieście na ręce zaprzysiężonego w międzyczasie Roji.

Jan Dąbrowski, historyk i ówczesny działacz polityczny, zapisał w swoim dzienniku:

„Przeżywamy dzisiaj przewrót, rewolucję na małą, a raczej polską skalę. Dokonano dziś rodzaju zamachu stanu i nie czekając na pertraktacje definitywne z wojskiem, odebrano od komendanta wojskowego Benigniego wojsko, pomógłszy mu w tym internowaniem go z sali obrad w magistracie wraz z jego referentami”. Na ulicach rozlepiono afisze informujące o przejęciu władzy przez Komisję, a komendy wojskowej przez Roję. Wezwano „żołnierzy do poddania się rozkazom tego dowódcy, ludności zaś do ścisłego przestrzegania spokoju, godnego chwili, jaką przeżywamy”. Roja przesłał raport do Rady Regencyjnej w Warszawie o usunięciu Austriaków z Krakowa i otrzymał od niej stopień generała brygady.

Niełatwe początki

Najpilniejszym zadaniem polskich władz w mieście było opanowanie zamętu, który powstał w wyniku zmieniających się rządów i rozprzężenia armii.

Bąkowski zauważył: „tłum w przekonaniu, że przyjdzie do rozprawy z wojskiem, poszedł się zbroić, broń i amunicję bez kontroli żadnej rozdawano, poczem w niektórych fortach i magazynach rozpoczęły się kradzieże. (…) W chwili takiego chaosu nie było rzeczą możliwą zabezpieczyć od razu wszystkich tak licznych wojskowych koszar, zakładów, szpitali, magazynów itd., brakowało do tego na razie ludzi i karności”.

Chcąc uporządkować sytuację w wojsku, komendant Roja opublikował rozkaz datowany na 1 listopada, w którym zarządzał: „Najstarsi rangą oficerowie narodowości polskiej mają przy oddziałach, zakładach itd. natychmiast objąć komendę i odpowiadają osobiście za utrzymanie karności i porządku. W braku oficerów polskiej narodowości, obejmują komendę oficerowie innej narodowości słowiańskiej. Oficerowie nie polskiej narodowości, którzy nie chcą przy armji polskiej pozostać, mają przedłożyć wypełnione dokumenty podróżne (…) skoro tylko stosunki komunikacyjne na to pozwolą, będą natychmiast do swoich komend uzupełniających odesłani”.

Utrzymanie karności i wprowadzenie porządku w szeregach wojska nie było łatwe. Żołnierze byłej armii austriackiej polskiej narodowości zmęczeni długoletnią wojną porzucali służbę i wracali do swoich domów. Z trudem utrzymywano stany liczbowe jednostek niezbędnych do służby wartowniczej.

Sytuację ratowała młodzież w wieku przedpoborowym licznie zgłaszająca się do służby. Studenci utworzyli Straż Akademicką, która już 6 listopada liczyła około 400 osób. 5 listopada powstała również Organizacja Słuchaczek Uniwersytetu Jagiellońskiego do pełnienia wojskowej służby pomocniczej. Aby umożliwić studentom służbę, władze uniwersyteckie zawiesiły wykłady do Bożego Narodzenia. Do wojska zgłaszali się także gimnazjaliści, m.in. cała klasa VIII gimnazjum Sobieskiego.

Ważną rolę w utrzymaniu ładu w mieście odegrała miejska Straż Obywatelska utworzona1 listopada. Powołano do niej mężczyzn niepodlegających służbie wojskowej w wieku od dwudziestu do pięćdziesięciu lat. Wielu się uchylało, ale masowo stawili się uczniowie gimnazjalni i starsi obywatele. Straż pełniła służbę patrolową i interwencyjną. Pracę na rzecz tworzącego się państwa polskiego podjęli urzędnicy miejscy na czele z prezydentem Federowiczem.

Niepewność

Entuzjazm związany z obaleniem władzy habsburskiej i nadzieją na powstanie suwerennej Polski łączył się z niepewnością, co do dalszego biegu wypadków.

3 listopada urządzono w mieście manifestację patriotyczną na rzecz jedności państwa polskiego i rządu w Warszawie, a następnego dnia odbyło się pierwsze posiedzenie Polskiej Komisji Likwidacyjnej. Pomimo współpracy władze krakowskie formalnie nie podporządkowały się Radzie Regencyjnej w Warszawie. Część środowisk politycznych Krakowa popierała Radę, część nie godziła się na jej rozwiązania personalne.

Socjaliści z krakowianinem Ignacym Daszyńskim utworzyli w Lublinie w nocy z 7 na 8 listopada Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej, który stawiał się w opozycji do Rady Regencyjnej. 11 listopada dotarła do Krakowa informacja o powrocie Józefa Piłsudskiego do Warszawy i oddaniu się Daszyńskiego do jego dyspozycji. Wkrótce rządowi stworzonemu przez Piłsudskiego podporządkowała się Polska Komisja Likwidacyjna, choć personalny skład rządu budził w kręgach zachowawczych niechęć. Komisja działała w Krakowie jeszcze do stycznia 1919 r., stopniowo przekazując władzę do Warszawy.

Nowe państwo, stare problemy

Wraz z przejęciem władzy nie zniknęły dotychczasowe problemy. W mieście borykano się z trudnymi warunkami aprowizacyjnymi. Starano się zwalczać spekulację i nielegalny wywóz żywności, utrzymano reglamentację podstawowych artykułów spożywczych, ale działania te początkowo nie przynosiły rezultatów.

Tłumy krakowian pod udekorowanym polskimi flagami odwachem
Przejęcie odwachu na Rynku Głównym

Nie udało się zapobiec podwyżkom cen żywności. Brakowało opału i lekarstw. Ludność nękały choroby zakaźne. W grudniu nastąpił kolejny rzut „hiszpanki”, stwierdzono także epidemię tyfusu plamistego, zwłaszcza w rejonie Kazimierza i Podgórza. Rada Miejska zarządziła przymusową dezynfekcję, organizowała odwszalnie i szczepienia ochronne. W wyniku wojennego zamętu szerzył się bandytyzm i wzrastała liczba napadów rabunkowych, zwłaszcza na Grzegórzkach i Dębnikach.

Na rozwiązanie czekały też kwestie społeczne. Demokratyzacji wymagał ustrój miasta, gdyż obowiązujący system kurialny utrzymywał dysproporcje w reprezentacji różnych warstw ludności. Dopuszczenia do władz miejskich domagali się robotnicy, pozbawione praw wyborczych były kobiety. O swoje prawa i formalne uznanie ich narodowości upomnieli się krakowscy Żydzi. W związku z tym prezydent zapowiedział podjęcie prac nad gruntowną zmianą ordynacji wyborczej dostosowanej do przyszłej ustawy o samorządzie miejskim.

Niepodległość w Krakowie

Klemens Bąkowski w prowadzonym dzienniku odręczną notatkę pod datą 31 października 1918 r. rozpoczął od słów: „Polska jest naprawdę! Kraków jest polski”.

Zapis z tego dnia różni się od innych nie tylko podniosłością słów. Autor dla podkreślenia wagi wydarzeń użył czerwonego, a nie jak zwykle czarnego, atramentu. Również inni krakowianie opisujący ówczesne wydarzenia podają tę datę jako moment odzyskania przez miasto wolności. 11 listopada obchodzony dziś jako Narodowe Święto Niepodległości był dla nich kolejnym dniem w już polskim Krakowie.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Gazety Krakowskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Gazety Krakowskiej
  • codzienne e-wydanie Gazety Krakowskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Anna Czocher

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

świąteczna obniżka o 50%

Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej na pół roku!

54,50 109,00

Wyjątkowa świąteczna okazja! Tylko do 27 grudnia prenumerata cyfrowa na pół roku kosztuje aż o połowę mniej. Skorzystaj i ciesz się pełnym dostępem!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.