Jesteśmy jak żaby w garnku…

Czytaj dalej
Daniel Szafruga

Jesteśmy jak żaby w garnku…

Daniel Szafruga

Gdy rozpalą pod nim ogień robi się przyjemnie, przyzwyczajamy się i nawet jest miło. Kucharze uspakajają co bardziej nerwowych, by nie opuścili garnka, że wzrost temperatury to naturalna kolej rzeczy i nie ma czego się obawiać.

Zacznie się, a może już zaczęło. Brak wody pierwsi odczują mieszkańcy wsi. W miastach jej cena poszybuje w górę, będą przerwy w dostawach. Ciepłe zimy, brak śniegu, a wiosną i latem susze, wpłyną na niższe zbiory, co wywoła wzrost cen artykułów spożywczych.

Zaczną wysychać krany w miastach, przyjdą wyłączenia prądu i to nie na kilka godzin, ale dni. Elektrownie potrzebują bowiem dużo wody do chłodzenia, a w korytach rzek będzie sucho.

Drzewa w lasach uschną albo spłoną. Okresy upałów będą przeplatały się z huraganami zrywającymi dachy i sieci energetyczne, gradem niszczącym resztki upraw i krótkimi ulewami. Te nie nawodnią pól, nie napełnią studni. Spłyną betonowymi i asfaltowymi korytami, które zbudowaliśmy, zalewając ulice i domy, by zniknąć w pustych korytach rzek.

Pozostało jeszcze 48% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Daniel Szafruga

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.