Karetka pogotowia to nie taksówka

Czytaj dalej
Dorota Stec-Fus

Karetka pogotowia to nie taksówka

Dorota Stec-Fus

Niewydolność systemu opieki zdrowotnej powoduje, że ludzie - by uniknąć kolejek w przychodniach i na SOR - wzywają ambulans. Takich skrajnie nieodpowiedzialnych zachowań jest coraz więcej. - Na 8 interwencji, w których dzisiaj uczestniczyłem tylko jedna (!) dotyczyła osoby w stanie zagrożenia życia! Coś trzeba z tym zrobić! - Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego, jest wręcz wyprowadzony z równowagi.

W Małopolsce nie jest lepiej. Piotr Dymon z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego szacuje, że w ponad 70 proc. przypadków pacjenci pogotowia powinni albo skorzystać z pomocy lekarza rodzinnego albo - np. w przypadku złamania palca - zorganizować sobie transport na SOR. - Przecież karetka to nie taksówka - „przypomina” ratownik. Jego relacje o cwaniakach, którzy najpierw opowiadają dyspozytorom pogotowia o ciężkiej chorobie by potem - gdy zespół ratownictwa medycznego przyjeżdża do nich na sygnale - prosić o... podanie paracetamolu czy opatrzenie stłuczonego kolana, budzą grozę.

Bezzasadne wezwania to także rezultat bezmyślności czy lenistwa. - Kobieta zaalarmowała, że człowieka przygniótł samochód. Pędzimy na „łeb na szyję” by stwierdzić, że mężczyzna... naprawia swoje auto. Dlaczego wcześniej tego nie sprawdziła!? - ratownik nie może tego pojąć. Podobne przypadki są na porządku dziennym. Ratownicy obserwują też często u pacjentów brak elementarnej wiedzy medycznej. Nierzadko spanikowani, dorośli ludzie wzywają ambulans nie rozumiejąc, że mają objawy np. zwykłej infekcji. Jednak kluczowa, w ocenie naszych rozmówców jest narastająca niewydolność nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej a także przychodni POZ, przyjmujących chorych od 8 do 18 w dni powszednie.

- Postulujemy taką zmianę finansowania lekarzy rodzinnych, by byli zainteresowani w przyjmowaniu większej liczby pacjentów, nie zaś odsyłaniu ich do pogotowia lub na SOR - zaznacza Dymon.

Z takim stanowiskiem kategorycznie nie zgadza dr Tomasz Sobalski, przewodniczący Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Małopolsce. - Jesteśmy drastycznie przeciążeni pracą. Dzisiaj przyjąłem „tylko” 37 pacjentów a bywa, że jest ich 70 - wylicza. Główna przyczyna kolejek w gabinetach POZ to, jak podkreśla, dramatyczny brak lekarzy i żadne postulaty tego nie zmienią.

Dyspozytor boi się odmówić wysłania karetki

Z dalszej części tekstu dowiesz się m.in. dlaczego dyspozytorzy boją się odmawiać wysłania karetki.

Pozostało jeszcze 34% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Dorota Stec-Fus

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.