Katarzyna Warnke: Nie jestem na planie bardzo towarzyska

Czytaj dalej
Fot. Sylwia Dąbrowa
Paweł Gzyl

Katarzyna Warnke: Nie jestem na planie bardzo towarzyska

Paweł Gzyl

Dziś swoją premierę ma nowy film Patryka Vegi – „Pętla”. Jedną z głównych ról gra w nim Katarzyna Warnke. Rozmawialiśmy z aktorką o tym, jak od grania w awangardowym teatrze przeszła do świata celebrytów.

- „Pętla” to kolejny pani film z Patrykiem Vegą. Co sprawia, że chętnie pani współpracuje z tym reżyserem?
- Propozycje, które dostaję od Patryka, to główne role, a wiadomo, że takich ról dla kobiet jest wciąż mniej, choć zaczyna się to zmieniać. Dla aktorki z moim doświadczeniem i możliwościami jest ważne, by móc się sprawdzać w takiej przestrzeni. I mimo, że filmy Vegi są traktowane jako mniej ambitne, propozycje, które dostawałam od niego, były zawsze bardzo wymagające aktorsko i różnorodne stylistycznie.

- Poznaliście się państwo na planie „Botoksu”. Jak wypadło to pierwsze spotkanie?
- Patryk po obejrzeniu filmu „W spirali” zainteresował się moją osobą. Powierzył mi bardzo wymagającą rolę - zarówno technicznie, jak i emocjonalnie. Miałam do przeżycia całą paletę trudnych emocji, właściwie każdy dzień wiązał się z przeżywaniem wysokiego napięcia, rozpaczy, smutku. Uczyliśmy się siebie. Bardzo mi się podobała jego uważność i to, że trzymał napięcie na planie i dyscyplinę, co pomagało szczególnie w scenach porodów. Poprosiłam o szkolenie w szpitalu i wiele nauczyłam się o tej rzeczywistości. Można nawet powiedzieć, że było to dla mnie przeżycie graniczne.

- Potem zagrała pani w dwóch częściach „Kobiet mafii”. Tam miała pani okazję wcielić się w zabawną postać Spuchniętej Anki. Jak się pani odnalazła w komediowej konwencji?
- Ankę po prostu kocham. I bardzo się cieszę z popularności tej postaci. Praca nad nią była prawdziwą przyjemnością, choć też wiązała się z napięciem - bałam się, że przekroczę pewną granicę. Chciałam, żeby ta postać przy całym tym abstrakcyjnym poczuciu humoru, pozostała wiarygodna psychologicznie, żeby była z krwi i kości, pomimo komiksowego rysu. Mam doświadczenie w graniu klasycznych komedii, na przykład Moliera i myślę, że mi to pomogło.

Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Paweł Gzyl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2025 Polska Press Sp. z o.o.

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z niniejszej strony internetowej, w tym ze znajdujących się na niej publikacji, przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody Polska Press Sp. z o.o. w Warszawie jest niedozwolone. Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są tutaj.