Kiedy kobieta rządzi w firmie wbrew stereotypom i własnym lękom

Czytaj dalej
Kinga Czernichowska

Kiedy kobieta rządzi w firmie wbrew stereotypom i własnym lękom

Kinga Czernichowska

Kobiety stanowią tylko 13 proc. członków zarządów i 6 proc. prezesów największych firm w Polsce - wynika z raportu McKinsey & Company „Potęga równości. Jak i dlaczego warto wspierać kobiety w karierze zawodowej”. To mniej niż w krajach Europy Zachodniej, gdzie odsetek kobiet w zarządach sięga średnio 17 proc., a w Norwegii czy Szwecji przekracza 20 proc.

Równouprawnienie to fikcja, przynajmniej w świecie biznesu - twierdzi Agnieszka Młodzińska-Granek z fundacji BalansPL. - W oficjalnej narracji wciąż się słyszy, że mamy równouprawnienie. Realia są jednak inne. Według światowych raportów, w Polsce tylko sześć procent kobiet zajmuje stanowiska zarządcze. To mniej niż w krajach Europy Zachodniej, gdzie odsetek kobiet w zarządach sięga średnio 17 proc., a w Norwegii czy Szwecji przekracza 20 proc. Trochę lepiej jest w grupie menedżerów.

Agnieszka Młodzińska-Granek powołuje się na raport „Potęga równości. Jak i dlaczego warto wspierać kobiety w karierze zawodowej” stworzony przez firmę McKinsey & Company. Z szacunków jej analityków wynika, że dzięki zwiększeniu aktywności zawodowej kobiet oraz wzrostowi średniej wartości dodanej generowanej przez kobiety do 2025 r. skumulowany PKB Polski mógłby wzrosnąć o dodatkowe 7 proc. (1,3 bln zł). Tylko w 2025 r. z tego tytułu polska gospodarka może wypracować dodatkowe 270 mld zł.

Dlaczego brakuje kobiet na wysokich stanowiskach?

Przeszkodą w osiągnięciu przez kobiety wysokiej pozycji w firmie może być nie tylko brak równych szans, lecz także brak odwagi.

- Myślę, że są dwie strony tej sytuacji. Z jednej - syndrom klubu męskiego na pewno nie ułatwia paniom rozwoju, z drugiej - to my kobiety boimy się sięgnąć po więcej - mówi Magdalena Koźmala, redaktor naczelna „Business& Prestige”, executive coach i trener. - Pamiętam, jak zapytałam wiceprezesa pewnej spółki o to, dlaczego w zarządzie jego firmy nie ma ani jednej kobiety. Odpowiedział: żadna nie zgłosiła się na rekrutację.

Skąd ten brak wiary w siebie? - Kobiety blokuje sposób myślenia wynikający z niskiego poczucia wartości. Uważają się za mniej efektywnych liderów niż mężczyźni i gorzej się oceniają. Swoje sukcesy przypisujemy zazwyczaj zespołowi lub przypadkowi, podczas gdy panowie zagarniają je na wyłączność. Często mamy poczucie, że jesteśmy niewystarczająco wykwalifikowane, że musimy coś jeszcze przepracować, nauczyć się i rezygnujemy z wielu szans na rozwój zawodowy - twierdzi Magdalena Koźmala. I przekonuje, że niskie poczucie wartości wynosimy z dzieciństwa.

- Ogromne znaczenie ma wzorzec, który modelujemy od rodziców, szczególnie w przypadku dziewczynek ważna jest aktywna, realizująca się matka. Z drugiej strony - sposób, w jaki mówimy o naszych dzieciach i do naszych dzieci. Warto im przekazywać, że każdy ma równe szanse i że warto realizować swoje marzenia - mówi Koźmala.

Mówiąc o syndromie klubu mężczyzn, można się powołać na prof. Dorotę Dobiję, teoretyka rachunkowości i finansów oraz ładu korporacyjnego. Pisze ona: „W obecnych warunkach dominuje zjawisko określane syndromem klubu mężczyzn: w grupie, w której przeważają panowie, na eksponowane stanowisko zwykle zostanie wybrany mężczyzna, chyba że z różnych względów zostanie podjęta decyzja o tym, że w zarządzie lub w radzie nadzorczej powinny pojawić się kobiety”.

- Myślę, że mamy podwójnie trudno. Z jednej strony musimy pokonać wiele barier wewnętrznych i lęków, aby osiągnąć sukces, dodatkowo łącząc rolę matki z rolą zawodową, a gdy już osiągniemy sukces - okazuje się, że doświadczamy uprzedzenia wobec kobiet, które coś osiągnęły. Z badań Heidi Howard wynika, że sukces i popularność są pozytywnie skorelowane u mężczyzn, a negatywnie u kobiet, co oznacza, że panie odnoszące sukces po prostu nie są lubiane i oceniane są jako bezwzględne w dążeniu do celu. Dodatkowo z badań wynika, że mężczyzn premiuje się za potencjał, a kobiety za osiągnięcia - mówi Magdalena Koźmala.

Zatem kobieta, która się rozwija, jest ambitna, osiąga sukces zawodowy czy trafia na stanowisko menedżera, zostaje uznana za „karierowiczkę”, nawet jeśli równie ważne, jeśli nie ważniejsze są dla niej takie wartości jak rodzina, przyjaźń, miłość.

- Warto pamiętać o jeszcze jednym aspekcie: wsparciu partnera życiowego. Z raportu „Zawód - prezeska” wynika, iż mimo że przedsiębiorcza żona jest inspiracją, często jest też rywalem - mówi Magdalena Koźmala. - Aż 38 proc. respondentek przyznało, że partner/mąż przedsiębiorczej kobiety często jest zazdrosny o jej sukcesy. Bo, choć panowie niechętnie przyznają się do tego, że nie czują się komfortowo, gdy ich żona/partnerka zajmuje wyższe stanowisko lub zarabia więcej niż oni, to jednak często tak właśnie jest.

Branże nie tylko dla kobiet

Kiedy kobieta rządzi w firmie wbrew stereotypom i własnym lękom

Agnieszka Młodzińska wraz z Martą Klimowicz, Patrycją Sosnowską-Buxton, Patrycją Radek i Katarzyną Mazurek założyły ponad rok temu fundację BalansPL, której celem jest działalność na rzecz równouprawnienia kobiet i mężczyzn w sferze zawodowej, wyrównanie szans na rynku pracy i w debatach publicznych.

Organizacja powstała najpierw jako społeczna inicjatywa, której zadaniem było stworzenie warunków, by na konferencjach biznesowych występowało więcej specjalistek z różnych dziedzin. W tym celu ułożono listę ponad 400 ekspertek dostępną dla organizatorów wydarzeń związanych z technologią czy przedsiębiorczością. Co ciekawe, w przedsięwzięcie zaangażowali się także panowie. Dziś fundacja działa już szerzej i zajmuje się również prowadzeniem warsztatów dla osób decyzyjnych w firmach oraz szkoleń dla pracowników służących wzmacnianiu kompetencji, a także wykonywaniem audytów.

Wciąż mówi się o branżach bardziej i mniej kobiecych, chociaż sami eksperci od tego określenia uciekają, twierdząc, że w każdym sektorze można się sprawdzić, wystarczy tylko się rozwijać, poszerzać horyzonty czy wzmacniać swoje kompetencje.

- Branże, w których statystycznie wciąż jest więcej kobiet, to przykładowo: HR, edukacja czy sektor publiczny, czyli wszystkie te, w których wymagane są kompetencje miękkie i stereotypowo przypisuje się je raczej kobietom. Ale to się zmienia, panie coraz częściej rozwijają swoje kompetencje w obszarach dotąd niesłusznie uważanych za typowo męskie, zaczynają mieć po prostu do nich dostęp. Dzieje się to m.in. dzięki takim inicjatywom jak „Dziewczyny na politechniki”, czy „Women in Tech Summit”. Mężczyźni również poszerzają swoje kompetencje w obszarach wcześniej zarezerwowanych prawie wyłącznie dla kobiet, tj. przykładowo w obszarze komunikacji. Chodzi o to, żeby zarówno kobiety, jak i mężczyźni, mogli rozwijać swoje kompetencje we wszystkich obszarach, które ich interesują w kontekście budowania kariery zawodowej, niezależnie od branży - dodaje Agnieszka Młodzińska-Granek.

Według raportu „Kobiety na politechnikach 2019” udział kobiet na uczelniach technicznych rośnie. W roku 2007/2008 kobiety stanowiły tam 30,7 procent ogólnej liczby studentów, natomiast w roku akademickim 2018/2019 było ich 36 procent. Panie coraz częściej decydują się na pracę w takich branżach, jak IT czy motoryzacja, dotychczas kojarzonych z mężczyznami.

- Uważam, że taki podział na branże już dawno powinien przestać mieć znaczenie - komentuje Magdalena Koźmala. - Cieszę się, że jest coraz więcej inicjatyw promujących kobiety w branżach technologicznych, które jeszcze do niedawna uważane były za typowo męskie. Dr Hogan, światowy autorytet w dziedzinie przywództwa, w wywiadzie ze mną przyznał: „kobiety są lepszymi naturalnymi liderami, ponieważ są sprytniejsze i lepiej sobie radzą w relacjach z ludźmi”, co świadczy o tym, że panie w ogóle powinny zwiększyć swój udział w firmach, szczególnie na stanowiskach zarządzających.

Niestety, kobiety stoją na czele zaledwie 6,3 proc. zarządów firm spośród ponad 480 spółek notowanych na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Wyższy jest ich odsetek w radach nadzorczych, choć to wciąż tylko 15,2 proc.

- Kobiety w Polsce na stanowiskach kierowniczych to przede wszystkim dyrektorki ds. finansowych (46 proc. osób pracujących na tym stanowisku), dyrektorki działów HR (25 proc.) i szefowe controllingu (21 proc.). Prawie 40 proc. stanowisk menedżerskich zajmują kobiety. Jednak jest to raczej poziom szczebla średniego - przytacza dane Magdalena Koźmala.

Stereotypowy podział na branże „kobiece” i „męskie” wciąż jednak istnieje - tak przynajmniej wynika z badania przeprowadzonego przez ośrodek badawczy DELab UW na zlecenie Fundacji Przedsiębiorczości Kobiet w grudniu 2017 roku na ogólnopolskiej próbie 1000 Polaków. Ankietowani zostali poproszeni o wskazanie zawodów, które ich zdaniem są „męskie” oraz „kobiece”. Za te najbardziej „męskie” uznali takie zawody jak: kierowca (66 proc.), automatyk/robotyk (65 proc.), inżynier energetyk (64 proc.). Z kolei jako zawody najbardziej „kobiece” wskazywano głównie: projektanta wnętrz (53 proc.), farmaceutę (52 proc.) czy pracownika socjalnego (50 proc.).

Takie ugruntowane poglądy dość trudno zmienić, nawet jeśli coraz częściej można spotkać kobietę za kierownicą miejskiego autobusu. We wrocławskim Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym pracuje w tym charakterze 46 pań (5 proc. wszystkich kierowców 886), a przed rokiem było 40 na 755 zatrudnionych.

- Wystarczyłoby, żeby kobiety przyswoiły odpowiednie kompetencje. Nie dzielmy zatem branż na „kobiece” i „męskie”. To niewłaściwy podział- przekonuje Młodzińska-Granek. - W gruncie rzeczy wszyscy powinniśmy włączyć się w rozwijanie swoich kompetencji, mężczyźni także. Byłoby cudownie, gdyby panowie włączyli się również w proces wspierania kobiet w rozbijaniu przez nie „szklanych sufitów”.

Także według Ewy Jarczewskiej-Gerc, psycholog biznesu z SWPS, podział na świat kobiet i mężczyzn jest niewłaściwy i to z wielu względów. - Pierwsza moja recepta jest taka, żeby nie dzielić świata na świat kobiet i mężczyzn. Kobiety są ludźmi i mężczyźni są ludźmi, i mają takie same szanse na osiągnięcie sukcesu, decydują o tym odpowiednie kompetencje - mówi Ewa Jarczewska-Gerc.

Kobietom łatwiej w biznesie?

Kompetencje miękkie, będące zazwyczaj domeną kobiet, są często bardzo przydatne w biznesie. Dlaczego?

- W biznesie kluczowa jest komunikacja - podkreśla Agnieszka Młodzińska- Granek.

Ale nie tylko. - O sukcesie w biznesie decydują takie kompetencje jak kultura osobista, elastyczność, umiejętność sprawowania samokontroli, zaangażowanie czy efektywne zarządzanie swoimi emocjami - mówi Ewa Jarczewska-Gerc. - Rzeczywiście, mówi się, że to kobiety mają lepszy dostęp do swoich emocji, a półkule mózgu kobiet lepiej się ze sobą komunikują. To właśnie dlatego jesteśmy bardziej świadome swoich emocji, empatyczne, a to można wykorzystać w pracy. Dlatego też kobiety sprawdzają się czasem nawet lepiej niż mężczyźni, ponieważ pracownik w kontakcie z szefową pomyśli, że ona widzi w nim człowieka, a nie robota mającego wykonać określone zadanie. Tymczasem bardzo często mężczyźni nie potrafią kontrolować swoich emocji i okazują pracownikom swoje negatywne emocje.

To właśnie kompetencje miękkie są dziś najbardziej cenione w biznesie, a to oznacza, że kobiety nie są wcale na straconej pozycji. Wręcz przeciwnie.

- Kobiety mają silnie rozwiniętą empatię i intuicję. Podczas gdy mężczyzna jest nastawiony na hierarchiczność, dla kobiety liczy się partnerskie traktowanie. Mężczyźni mają większą tendencję do konkurowania, kobiety natomiast do współpracy. Panie liderki i menedżerki wykonują swoje obowiązki poprzez indywidualne traktowanie i budowanie relacji. Organizacje, w których jest przewaga kobiet na stanowiskach kierowniczych, w porównaniu do normy społecznej, zarabiają więcej - dodaje Magdalena Koźmala. - Powinnyśmy w sobie wykształcić wiarę w siebie, umiejętność szukania rozwiązań i konsekwencję, bez względu na wszystko. Reszty można się nauczyć.

Jaka więc może być recepta dla kobiet, pragnących założyć własny biznes albo rozwijać się w jakiejś firmie?

- Mam tylko jedną radę. Cudowne kobiety, wszystko, czego potrzebujecie, aby się rozwijać, sięgać po więcej i odnosić sukcesy, macie w sobie. Jedyne, czego potrzebujecie, to uwierzyć w siebie i zrobić pierwszy krok. Mężczyzna mający 60 proc. kompetencji na dane stanowisko weźmie udział w rekrutacji w przekonaniu, że doskonale się sprawdzi, natomiast kobieta mając blisko 100 proc. wycofa się, przeświadczona o swoich zbyt słabych umiejętnościach - mówi Magdalena Koźmala.

Panowie wciąż lepiej zarabiają

Mimo że kobiety mają coraz wyższe kompetencje, to wciąż zarabiają znacznie mniej niż mężczyźni.

- Nawet na tych samych stanowiskach - zaznacza Agnieszka Młodzińska-Granek. - Mają również mniejszy dostęp do stanowisk zarządczych. Jedno wiąże się z drugim, ponieważ wysokość wynagrodzeń zależy od decyzji osób będących w zarządzie. Warto jednak dodać, że nierówność płac to problem globalny, występujący na całym świecie.

Co zatem możemy zrobić, by zmienić tę sytuację? Agnieszka Młodzińska-Granek wskazuje na propozycje rozwiązania problemu. Oczywiście, będzie to długi proces, zmiana nie nastąpi od razu.

- Są organizacje, które podejmują decyzję o jawności płac. To dobre rozwiązanie, bo wtedy każdy wie, ile zarabiają osoby na tym samym stanowisku i najprawdopodobniej w takich sytuacjach częściej zarobki będą wyrównane, biorąc pod uwagę obie płci - mówi Młodzińska-Granek. - Druga istotna rzecz to przejrzystość warunków awansu. A trzecia? Po prostu trzeba o tym mówić, a nie zamiatać problem pod dywan.

Przedstawicielki fundacji BalansPL stworzyły również narzędzie, dzięki któremu firmy mogą przyjrzeć się różnym aspektom zatrudniania i środowiska pracy - tak by zarówno kobiety, jak mężczyźni, czuli się w pracy komfortowo.

Można zacząć już od języka stosowanego w ogłoszeniach o pracę (czy jest równościowy?), a skończyć nawet na temperaturze pomieszczeń, bo okazuje się, że kobiety i mężczyźni w innej temperaturze pokojowej czują się dobrze. Według naukowców z Maastricht Boris Kigma kobiety potrzebują cieplejszych pomieszczeń. Dla pań odpowiednia temperatura to 25 st. C, tymczasem mężczyznom wystarczy 22 st. C (wyniki tych badań zostały opublikowane w miesięczniku „Nature Climate Change”).

Największe wyzwaniedla pań: macierzyństwo

Wyobraźmy sobie sytuację, w której kobieta ma szansę na awans lub lepsze stanowisko w innej firmie, ale boi się zaryzykować ze względu na możliwość zajścia w ciążę. Jeśli bowiem w nowej firmie dostanie umowę na czas określony, a zajdzie w ciążę, taka umowa może nie być przedłużona. Czy to przesada, czy może rzeczywiście kobiety wciąż nie znajdują w sobie odwagi na zmiany ze względu na to, że mogą, a niektóre nawet chcą zostać matkami?

- Ten problem istnieje - zauważa Agnieszka Młodzińska-Granek. - Oczywiście, pytania o ciążę czy planowanie rodziny w czasie rozmowy rekrutacyjnej są niedopuszczalne, ale to nie znaczy, że się nie zdarzają. Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem byłyby obowiązkowe urlopy rodzicielskie dla matek i ojców. Wówczas ten problem dotyczyłby obu płci. Niestety, kobiety nadal mają takie obawy, czy to przed zmianą pracy, czy przed podejmowaniem nowych zawodowych wyzwań. Nie trzeba czekać stu lat, by coś się w tej kwestii zmieniło. Po prostu trzeba działać.

Natomiast psycholog biznesu Ewa Jarczewska-Gerc ma inne zdanie. Uważa wręcz, że problem jest wydumany. - To, że kobiety mają macicę, w żaden sposób ich nie ogranicza. Jeżeli kobieta chce się rozwijać, zmieniać, to będzie inaczej postrzegać różne sprawy, bez względu na to, czy w przyszłości może zostać matką, czy też nie. Bardzo często zresztą macierzyństwo staje się dla kobiet impulsem dla otworzenia własnego biznesu.

Ewa Jarczewska-Gerc dodaje, że to nie samo macierzyństwo jest dla wielu kobiet problemem.

- Mnie niepokoi to, że coraz mniej kobiet pracuje. To źle, bo wówczas stają się zależne od kogoś innego. Zresztą praca daje nam możliwości rozwoju. Kobiety, które świadomie rezygnują z pracy, same odbierają sobie tę szansę - podkreśla Ewa Jarczewska-Gerc.

Z czego to wynika? - Najprawdopodobniej stąd, że mamy do czynienia z narracją społeczną, idącą w kierunku tradycjonalistycznym, a nie nowoczesnym. A to oznacza, że jako społeczeństwo się cofamy - kwituje Ewa Jarczewska-Gerc.

Niewątpliwie na macierzyństwo i związane z nim ograniczenia zawodowe można patrzeć z różnych stron. Jaka jest rola odwagi czy niskiego poczucia własnej wartości?

- Chcę podkreślić jedną ważną rzecz: strach jest niestety tą emocją, która ogranicza nas przed wieloma rzeczami - zauważa Magdalena Koźmala. - Z tego powodu większość ludzi nie realizuje swoich marzeń i celów zawodowych. Emocje są bardzo ważne. Polegając tylko na projekcjach umysłu, który kreuje czarne scenariusze, nie uda nam się nic w życiu osiągnąć.

I dodaje: Warto pamiętać, że odwaga to nie jest działanie bez lęku, lecz pomimo niego. Z całą pewnością warto się odważyć na śmiałe posunięcia. Dobrze jest pozostawić z boku powszechne wymówki w rodzaju: to nie ten moment, nie jestem gotowa, nie mam na to czasu. Te właśnie wymówki sprawiają, że pozostajemy wciąż w tym samym miejscu. Prawda jest taka, że nigdy nie ma i nie będzie idealnego momentu na zmianę. Taki po prostu nie istnieje.

Postulat: więcej kobiet w debacie publicznej

Jednym z założeń fundacji BalansPL jest zwiększenie udziału kobiet w debacie publicznej, bo zdaniem Agnieszki Młodzińskiej-Granek wciąż jest ich zbyt mało. I nie zmienia tego fakt, że istnieją takie programy telewizyjne jak „Babilon”, w którym wypowiadają się same kobiety, a mężczyzna tylko prowadzi dyskusję.

- Tak, są też takie programy. Ale tu w ogóle nie chodzi o to, aby debata była zdominowana przez jedną z płci. Chodzi o wyrównany udział kobiet i mężczyzn w debacie publicznej, w biznesie czy innych obszarach życia społecznego. Dziś jest tak, że niestety w większości debat wypowiadają się mężczyźni. Coraz więcej pań pojawia się w debacie publicznej, co świadczy o tym, że ta zmiana następuje i to jest dobre. Coraz częściej zarówno kobiety, jak i mężczyźni głośno protestują przeciwko wydarzeniom, w których występują wyłącznie mężczyźni. To pokazuje, że pewna presja społeczna, którą obserwujemy w tym obszarze, przynosi pozytywny efekt - mówi Młodzińska-Granek.

A co o tym sądzi przedstawiciel płci przeciwnej: - Miałem szczęście pracować dla różnych firm i muszę przyznać, że kobiety w biznesie radzą sobie znakomicie, a to najprawdopodobniej dzięki większej empatii. To także powód, dla którego mają potencjał na stanowiskach menedżerskich. Oprócz empatii liczy się również odwaga, a tej kobietom nie brakuje - mówi Piotr Drozdowski, psycholog biznesu z zespołu 4GROW. - Ponadto doskonale umieją pogodzić życie zawodowe i rodzinne, w tym rolę matki. Piotr Drozdowski nie ukrywa, że obawy o przyszłość i możliwość rozwoju w danej firmie w przypadku kobiety, która planuje być matką, w ogóle nie powinny się pojawić. I wcale nie jest to wina kobiety. - Jeżeli kobieta nie ma pewności, że będzie mogła wrócić do pracy w firmie ze względu na to, że planuje być matką, to świadczy to m.in. o braku dojrzałości danej firmy - dodaje Drozdowski.

Kinga Czernichowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.