Artur Drożdżak

Kłamała, by przejąć kamienicę. Usłyszała wyrok

To właśnie ta kamienica w centrum Krakowa. Spór kto jest jej właścicielem - i w jakiej części - jeszcze się nie skończył Fot. Artur Drożdżak To właśnie ta kamienica w centrum Krakowa. Spór kto jest jej właścicielem - i w jakiej części - jeszcze się nie skończył
Artur Drożdżak

Halina N. sprzedała kamienicę w centrum Krakowa małżeństwu T. i zainkasowała 310 tys. złotych. Okazało się, że kłamała w postępowaniu spadkowym, by przejąć nieruchomość. Usłyszała wyrok

Halina N. zaplątała się w sieci własnych kłamstw i źle to się dla niej skończyło przed krakowskim sądem. Za składanie fałszywych zeznań usłyszała właśnie prawomocny wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu na cztery lata.

Zapomniana darowizna

Tę historię właściwie można rozpocząć pół wieku temu, gdy w 1967 r. zmarła majętna Maria T. Była bezdzietna i nie zostawiła po sobie testamentu, który mógłby pomóc w podziale jej materialnego dorobku życia. Miała czterech braci i córką jednego z nich jest właśnie opisywana tu Halina N., którą potocznie nazywać będziemy „panią Halinką”. Z racji koligacji rodzinnych zmarła Maria T. była po prostu jej ciotką.

W 1972 r., gdy Halina N. była jeszcze studentką, na mocy rodzinnych uzgodnień otrzymała jako darowiznę kamienicę w Wadowicach. Z czasem w niej zamieszkała i na co dzień funkcjonuje tam do dziś.

Co ważne w tej opowieści, w odstępie kilku miesięcy była osobiście obecna - i to dwa razy - u notariusza, gdy czworo jej kuzynów zrzekło się prawa do tej wadowickiej nieruchomości i darowało ją pani Halince. Podpisano stosowne papiery, które dokładnie przejrzał i po części przygotował ojciec pani Halinki, czyli Ludwik L., doświadczony i szanowany sędzia.

Oświadczenie u notariusza

Mijały lata i co naturalne zaczęli żegnać się z życiem kolejni członkowie rodziny pani Halinki, w tym i jej ojciec. W jej głowie zaświtała taka myśl, by zdobyć większą sumkę za kamienicę w centrum Krakowa, która była częścią spadku po zmarłej przed laty ciotce, czyli Marii T.

25 września 2009 r. pani Halinka po poszukiwaniach znalazła kupców i zawarła notarialnie umowę przedwstępną z małżonkami T., dotyczącą sprzedaży im udziałów w tej kamienicy w centrum Krakowa. Strony dogadały się, że transakcja będzie opiewała na kwotę 310 tys. zł.

W dalszej części tekstu dowiesz się, ilu kłamstw w zeznaniach dopuściła się pani Halinka i jaki związek ze zdemaskowaniem jej oszustwa miało małe dziecko, które... wpadło do zbiornika z gnojówką. 

Pozostało jeszcze 77% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 18,45 zł co 5 dni.

    już od
    18,45
    /5 dni
Artur Drożdżak

Dziennikarz zajmujący się sprawami sądowymi i prawnymi specjalizujący się w zagadnieniach karnych. Częsty uczestnik rozpraw w sądach na terenie całej Małopolski, głównie w Krakowie, Tarnowie i Nowym Sączu. Były wykładowca dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Pedagogicznym i Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.