Magdalena Huzarska-Szumiec

Konik na biegunach pana Serwatki wciąż nas buja

Konik na biegunach pana Serwatki wciąż nas buja Fot. Anna Gronczewska
Magdalena Huzarska-Szumiec

Piosenkę „Konik na biegunach” w wykonaniu Urszuli wciąż można usłyszeć w radiu. Polacy chętnie bawią się też przy niej na weselach. Napisał ją krakowski stomatolog, Franciszek Serwatka.

Miał pan w dzieciństwie konika na biegunach?

A kto nie miał? Mój ojciec był stolarzem, ale to nie on wystrugał mi tę zabawkę. Musiałem ją od kogoś dostać. Nie mam pojęcia, co się z nią stało.

Pewnie była dla pana ważna, bo jako dorosły człowiek napisał pan o niej piosenkę. Kiedy powstała?

To musiała być jesień 1961 roku. Byłem studentem stomatologii krakowskiej Akademii Medycznej. Z kolegami założyliśmy kabaret medyków o nazwie „Cyrulik”. Wykonywaliśmy tam kilka moich piosenek. Występowała z nami Ewa Demarczyk, zanim Skrzynecki i Konieczny porwali ją do „Piwnicy pod Baranami”. Kiedyś nasze występy trochę się przeciągnęły, była późna noc i ostatni tramwaj jadący z Rynku w stronę mojego domu w Prokocimiu zdążył odjechać. Nie miałem innego wyjścia: musiałem ruszyć dziarskim krokiem, wiedząc, że mam przed sobą jakąś godzinę marszu. Szło mi się dobrze, bo w głowie wciąż kołatała mi melodia, którą usłyszałem podczas wakacji.

Kto ją skomponował?

Mój przyjaciel Jacek Dybek. Zagrał mi ją, gdy siedzieliśmy przy ognisku. Tak się wieczorami zdarzało, że razem z Jackiem graliśmy kolegom do tańca. Ale zawsze po pewnym czasie pary rozbiegały się po okolicznych lasach, a my zostawaliśmy sami. I właśnie wtedy Jacek powiedział mi, że napisał coś nowego. Od czasu, kiedy to usłyszałem, utwór nie chciał się ode mnie odczepić.

I wtedy, idąc nocą przez uśpiony Kraków, zaczął pan wymyślać do niego słowa. Dalej nie rozumiem, skąd jednak ten konik na biegunach?

To były takie rozkołysane nuty, więc skojarzyły się mi z kołyską, w której huśta się maluchy. Ale za chwilę przyszło mi do głowy, że o wiele sympatyczniejszy, a też rozbujany, jest konik na biegunach, którego pamiętałem z dzieciństwa. I tak gdzieś na przecięciu krakowskich ulic, narodziły się pierwsze wersy refrenu: „Konik - z drzewa koń na biegunach/ Zwykła zabawka, mała huśtawka/ A rozkołysze, rozbawi”. Gdy doszedłem do domu, przelałem słowa na papier, a następnego wieczoru przyniosłem je do „Cyrulika”. Koledzy usłyszeli piosenkę i od razu postanowili włączyć ją do programu. Nie mieliśmy wtedy zbyt dużo utworów, więc każdy pomysł był na wagę złota.

Kto pierwszy zaśpiewał „Konika”?

W dalszej części artykułu przeczytasz o:

  • Stomatologu, który tworzy przebój
  • Jakie były losy autora "Konika na biegunach"?
  • Co jest powodem, że "Konik" jest nadal popularny?
Pozostało jeszcze 61% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Magdalena Huzarska-Szumiec

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.