Kraków, banał, chaos i ciasnota

Czytaj dalej
Fot. Adam Wojnar / Polskapress
Paulina Padzik

Kraków, banał, chaos i ciasnota

Paulina Padzik

Kraków figuruje na liście światowego dziedzictwa UNESCO ze względu na wyjątkową architekturę. Tylko co z tego, skoro samowola budowlana zaszła tak daleko, że eksperci mówią już o kryzysie planistycznym? Do czego to prowadzi opowiada nam Michał Wiśniewski, historyk architektury, współzałożyciel Fundacji Instytut Architektury.

Witamy w Krakowie, mieście królów. I deweloperów?

Z pewnością jest to grupa, która ma dzisiaj silne karty w rękach i ogromny wpływ na to, jak kształtowana jest przyszłość Krakowa. Deweloperzy narzucają rozwiązania, które z punktu widzenia interesu publicznego są niekorzystne.

Czy przez chaotyczną zabudowę Kraków robi się brzydki?

Problem estetyki nie jest tutaj najważniejszy. Problemem są procesy urbanistyczne, których nie będzie się już dało odwrócić. Nie da się poszerzyć ulicy, kiedy tuż obok niej znajdują się budynki. Trzeba by taki budynek zburzyć, wykupić go. Pomijam już kwestie środowiskowe, bo wybudowanie drogi to zajęcie terenu, gdzie kiedyś rosła trawa, drzewa itd.

Zacznijmy więc od początku. Kiedy w Krakowie nastąpił boom budowlany?

Po naszym wejściu do Unii Europejskiej pojawiły się nowe możliwości ekonomiczne, zaczął napływać zagraniczny kapitał, wcześniej rozpoczął się boom w turystyce. Do Krakowa przeniosły się centra biznesowe i informatyczne - to spowodowało presję, związaną z budowaniem centrów handlowych, hoteli i mieszkań. Dokładnie w tym samym czasie w Polsce zmieniły się zasady dotyczące planowania przestrzennego.

Weszła nowa ustawa o planowaniu przestrzennym.

Dotychczasowy system, funkcjonujący w PRL-u, został zlikwidowany, a w to miejsce próbowano stworzyć nowy, który okazał się całkowicie nieskuteczny. Wręcz niebezpieczny dla rozwoju polskich miast i to dotyczy nie tylko Krakowa, ale całej Polski. Nowy system jest oparty o dwa elementy: studium kierunków i uwarunkowań rozwoju przestrzennego - dokument, mający być substytutem planu ogólnego, ale niemający przełożenia na prawo lokalne.

Czyli na wydawanie zezwoleń na zabudowę.

W Krakowie, w ostatnich kilku latach, wydano ponad 400 zezwoleń na budowę niezgodnych z zapisami studium. Ten dokument powinien działać w perspektywie kilkudziesięcioletniej, a u nas już po 15 latach dyskutuje się o trzecim studium, nie o aktualizacji, ale o nowym dokumencie! A na jego przygotowanie wydaje się miliony złotych, to długa dyskusja, szereg analiz, ustaleń. Studium w polskim prawie ma być podstawą dla przygotowania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, tymczasem Kraków objęty jest nimi w około 60 procentach. Wiele fragmentów miasta do dzisiaj planu nie posiada i to te tereny są najbardziej narażone na agresywną akcję deweloperską.

W dalszej części artykułu przeczytasz o tym, że:

  • Kraków stał się ofiarą swojego własnego sukcesu
  • Nowe budownictwo nie zawsze oznacza wyższy standard życia
  • W centrum miasta jest pełno ludzi, ale coraz mniej krakowian.
Pozostało jeszcze 77% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Paulina Padzik

Dziennikarka "Gazety Krakowskiej", laureatka konkursu Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Bartka Zdunka. Zajmuje się tematami społecznymi i interwencyjnymi - nie tylko lokalnie. Pisze też o ciekawych ludziach i miejcach. Prowadzi programy wideo: "Zakaz wstępu" i "Dzieci mówią jak jest". Znasz sprawę, którą warto opisać lub chcesz coś zgłosić? Napisz do mnie.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.