Leszek Długosz: życie tak szybko ucieka, czas zejść ze sceny

Czytaj dalej
Fot. Fot Adam Wojnar/Polskapresse Fot Adam Wojnar/Polskapresse
Maria Mazurek

Leszek Długosz: życie tak szybko ucieka, czas zejść ze sceny

Maria Mazurek

Rozmowa z Leszkiem Długoszem, krakowskim poetą, bardem, śpiewakiem.

Czy ten niedzielny koncert będzie pożegnalnym?

Może nie pożegnalnym, ale nie ukrywajmy: moje śpiewanie raczej dobiega końca. A jestem z tej kategorii artystów, którzy wolą pozostawać niedosyt niż nadmiar. Występuję na scenie od 1963 roku. Astronomia. Trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny. Zająć się innymi rzeczami, które chciałbym jeszcze w życiu zrobić.

Czyli?

Pisaniem. Napisałem już książkę o swoich latach w „Piwnicy pod Baranami”, teraz, w kolejnej , chciałbym cofnąć się do czasów dzieciństwa i młodości, pokazać, co mnie ukształtowało. To nie jest kwestia ambicji literackiej, tylko potrzeba spłacenia długu wobec tych ludzi, którym wiele zawdzięczam. Sporo lat pisałem felietony, do różnych gazet, ale ta moja działalność niby publicystyczna zawsze zamykała się w kręgu kultury, etyki. Nie odczuwałem potrzeby bycia publicystą społecznym czy politycznym…

Ale zaangażowany politycznie pan był. 12 lat temu, na przykład, kandydował pan do senatu z listy PiS-u.

Bez wsparcia żadnego komitetu zebrałem 248 tysięcy głosów. Zabrakło mi 0,4 procenta, żeby się dostać.

Żałował pan?

Każdy przegrany mecz jest nieprzyjemny. Ale w 2010 roku zrozumiałem, że chyba czuwała nade mną jakaś wyższa siła. Gdybym się dostał, jestem przekonany, że byłbym w tym samolocie do Smoleńska. Nie chcę tego eksponować, ale to moje szczere odczucie - bo po to także wybierałem się do Senatu, żeby reprezentować sprawy Polonii.

I co pan wtedy, 10 kwietnia 2010 roku, czuł?

Nie można określić tego innym słowem: szok. Takie rzeczy się przecież nie dzieją, samoloty z najważniejszymi politykami nie spadają. Do tej pory nie jest jasne, co się tam stało, ja przynajmniej nie wiem. Oficjalne tłumaczenia nie trzymają się logiki. Są jakieś „wyżej usytuowane powody”, żeby nie wyjaśnić pewnych spraw, zataić je.

Kto, według pana, je zataja? Strona rosyjska?

W dalszej części odpowiedzi na pytania: 

  • Cóż jest złego w nieposiadaniu sprecyzowanego światopoglądu, w tym, że rozumie się część argumentów jednej i drugiej strony?
  • Czy Leszek Długosz bywa jeszcze w „Piwnicy pod Baranami”? 

 

Pozostało jeszcze 76% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Maria Mazurek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.