Leszek Zegzda: Ja w imię interesów partyjnych nie przehandluję honoru

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas
Łukasz Winczura

Leszek Zegzda: Ja w imię interesów partyjnych nie przehandluję honoru

Łukasz Winczura

Leszek Zegzda - Członek Zarządu Województwa Małopolskiego. Od 2002 r. Radny Województwa Małopolskiego, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Małopolskiego II kadencji.

Pięknie się panu rok skończył.

A, żeby pan wiedział. A tak w ogóle, to rok 2016 w prywatnym życiu był cudowny.

Bo cieszy się pan wnukiem.

Piątym. A szósty już niedługo się urodzi.

Jak jeszcze pan powie, że wnuk ma na imię Leszek...

O, to już byłby nadmiar szczęścia. Leszków w rodzinie jest pod dostatkiem. Dwóch dziadków i jeden krewny wystarczy.

Wyobrażam sobie życie polityczne poza Platformą. Ale na pewno nigdy nie zapiszę się do PiS

Dlatego najmłodszy wnuk będzie miał na imię Adrian. Też ładnie, prawda? A po rodzicach, a nade wszystko dziadkach Leszkach, Adrian na pewno odziedziczy dobre geny i charakter (śmiech).

No dobrze, prywatnie było cudownie, a w pracy?

Całkiem, całkiem. Nie ma powodów do narzekań. Wie pan, w tej przestrzeni publicznej mnie jest siebie najtrudniej oceniać.
Tu cenzurki wystawiają wyborcy.

Poddałby się pan dziś weryfikacji?

W każdej chwili.

No to, gdyby wkrótce odbywały się wybory prezydenckie w Nowym Sączu, stanąłby pan w szranki?

Przecież pan wie, że nie funkcjonuję w polityce jako wolny elektron. Trzeba na przykład mieć rekomendacje partyjne. Ale wcale nie uchylałbym się od uczciwej rywalizacji na argumenty i na lepszą wizję Sącza od tej, która jest realizowana przez obecnego prezydenta.

Słyszałem od pańskich kolegów, że pewnie ma pan „papiery” na bycie prezydentem w Nowym Sączu, ale może pan nie wystartować, bo będzie się pan bał wizerunkowej porażki.

Bzdura. Po tylu latach działalności publicznej kalkulator mam już dawno wyłączony. Nie wstydzę się wizerunku, na który zapracowałem.

Litości... Leszek Zegzda i zawiść? Jedno wyklucza drugie, każdy, kto mnie zna, potwierdzi panu, że zawiść jest mi obca

Niektórzy działacze Platformy skarżą się, że partię w regionie zdominował jednoosobowo Andrzej Czerwiński.

Andrzej jest liderem, politykiem w skali ogólnopolskiej, byłym ministrem i naszym jedynym posłem. Ale da się z nim podyskutować. Nie jest odporny na argumenty.

Jakim gospodarzem jest prezydent Ryszard Nowak?

Gospodarzem stagnacji i niewykorzystanych szans dla rozwoju Nowego Sącza.

A jednak wyborcy ufają mu już od dziesięciu lat.

I to byłoby na tyle. Ludzie powoli przeglądają na oczy. Jestem przekonany, że to ostatnia kadencja Ryszarda Nowaka w sądeckim ratuszu.

Zawiść przez pana przemawia...

Litości... Leszek Zegzda i zawiść? Jedno wyklucza drugie, każdy, kto mnie zna, potwierdzi panu, że zawiść jest mi obca. Po prostu uważam, że Ryszard Nowak nie jest dobrym prezydentem, źle rządzi i czasami źle traktuje ludzi. Ale mogę pogratulować mu jednego. I to tak od serca.

Teraz liczy się zdobycie władzy za wszelką cenę. A sądeckie „kochajmy się” zostało już tylko pięknym cytatem z „Pana Tadeusza”.

Mianowicie?

Jest w czepku urodzony. Jego rządy, a właściwie zarządzanie Sączem zbiegły się z wielkimi funduszami europejskimi na inwestycje, będącymi w dyspozycji województwa. Aż boję się myśleć, jak wyglądałby dziś Nowy Sącz, gdyby nie wsparcie województwa.

I radnego oraz wicemarszałka Leszka Zegzdy.

Oj, nie sprowokuje mnie pan. Wszystkich radnych w sejmiku z naszego regionu. Nas samorządowców od polityków czy politykierów różni to, że najpierw mamy przed oczami naszą małą ojczyznę, a później doraźny interes partyjny. Platforma z PSL nie ma żadnych obiekcji w sejmiku, by wspomagać rządzony przez PiS Nowy Sącz wielkim zastrzykiem gotówki na inwestycje. Droga, most czy obwodnica służą przecież wszystkim. Tyle w tym temacie.

Ponadpartyjny sojusz w sejmiku to resztki legendarnego niegdysiejszego „lobby sądeckiego” w parlamencie?

Można tak powiedzieć. Żal, że na poziomie Warszawy gdzieś to się rozsypało...

Legendarne debaty Józefa Oleksego i Andrzeja Chronowskiego o Sączu...

Choćby. Niestety, jak partie weszły we wszystko z butami, to się musiało popsuć. Z kadencji na kadencję jest coraz gorzej. Teraz liczy się zdobycie władzy za wszelką cenę. A sądeckie „kochajmy się” zostało już tylko pięknym cytatem z „Pana Tadeusza”. Prawdziwa kultura polityczna jest w sejmiku i gdyby sejm uczył się od nas, bylibyśmy w przedsionkach raju społeczno-politycznego.

No właśnie, ogarnia pan to, co dzieje się w dzisiejszej polityce?

Z trudem. Mamy na pewno do czynienia z wielkim demontażem tego, co wypracowano przez 26 lat. To coś niebywałego, co wyprawia PiS. Zamach na samorządy, sądownictwo, Trybunał Konstytucyjny. Wieje zgrozą.

PiS demontuje w rok to, co wypracowano przez 26 lat?! Chyba przecenia pan zdolności Jarosława Kaczyńskiego.

Ależ nie! Proszę posłuchać retoryki, poczytać o nowych mechanizmach kontroli i w ogóle spojrzeć na trend w stylu sprawowania władzy. Mnie osobiście to poraża.

Nie dokręci pan śrubek w londyńskiej mennicy, gdzie drukują nasze banknoty, żeby rola szła szybciej. Nie dokręci pan, bo już nie ma gdzie.

A może to opozycja jest taka miałka? PiS-owi w sondażach nie spada poparcie, a Nowoczesna strzela sobie w kolano wyprawą Ryszarda Petru z koleżanką na Maderę. Pomieszkiwania w sali plenarnej Sejmu społeczeństwo też nie kupiło...

Zna pan mechanizmy polityki i wie również, że przez pierwszy rok rządzący mają kredyt zaufania od wyborców. Na pewno PiS-owi pomógł program 500 plus. Ale skądś trzeba wziąć na wszystko pieniądze. Nie dokręci pan śrubek w londyńskiej mennicy, gdzie drukują nasze banknoty, żeby rola szła szybciej. Nie dokręci pan, bo już nie ma gdzie.

A jest jeszcze entuzjazm w Platformie Obywatelskiej? W sondażach wyprzedza was Nowoczesna, a mocny polityk, jakim jest Marek Sowa mówi kolegom „cześć” i idzie robić karierę u Ryszarda Petru.

Marek rzeczywiście mnie rozczarował. To była według mnie pochopna decyzja. Zaś, co do osądzania Platformy, zalecam cierpliwość i rozsądek. Pogłoski o naszym złym samopoczuciu są mocno przesadzone.

Nie drażni pana takie lawirowanie między konserwatyzmem a liberalizmem?

Jestem z przekonań konserwatystą, szczególnie w sprawach obyczajowych, choć poglądy gospodarcze mam już bardziej liberalne.

A wyobraża pan sobie swoje życie polityczne poza PO?

Oczywiście, że tak. Ślubu nie braliśmy.

W Kościele istnieje instytucja unieważnienia.

Pod warunkiem, że ślub był od początku zawarty nieważnie. W imię interesów partyjnych nie przehandluję na przykład swego honoru. Ale uprzedzę ewentualne pytanie. Na pewno nigdy nie zapiszę się do Prawa i Sprawiedliwości.

Oj, zaleźli panu za skórę...

Nie ludzie, ale powtórzę raz jeszcze. Mierzi mnie styl uprawiania polityki i stygmatyzowanie ludzi według zasady: Kto nie z nami, ten przeciwko nam. Ale żeby tak nie narzekać, to mogę coś miłego powiedzieć o ludziach Prawa i Sprawiedliwości choćby w Nowym Sączu.

Poważnie?

Z ręką na sercu. Lubię szczerze Ryśka Nowaka i Arka Mularczyka. To prywatnie bardzo fajni ludzie.

Aż zaniemówiłem.

A ja nie dokończyłem. Nie wiem tylko, co w nich wstępuje, gdy stają przed kamerami. Wtedy to już jacyś inni ludzie, niestety. a

Łukasz Winczura

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.