Limanowa ma swój Łyczaków

Czytaj dalej
Fot. Fot. z albumu „okruchy pamięci”
Karol Wojtas

Limanowa ma swój Łyczaków

Karol Wojtas

W grudniu 1783 r. cesarz Józef II wydał dekret nakazujący likwidację cmentarzy przykościelnych. Obecny cmentarz parafialny w Limanowej powstał za czasów księdza Szczepana Duszyńskiego.

Dobiega końca listopad, miesiąc, w którym tradycyjnie wspominamy zmarłych i odwiedzamy częściej cmentarze. Warto w tym czasie zapoznać się z historią cmentarza parafialnego w Limanowej, który istnieje już ponad 200 lat. Obecnie w granicach administracyjnych miasta Limanowa znajduje się siedem nekropolii: cmentarz parafialny, a także komunalny przy ul. Szwedzkiej, choleryczny przy ul. Kolejowej, żydowski nad stacją kolejową, wojenny nr 368 na Jabłońcu oraz cmentarze parafialne w Łososinie Górnej (stary i nowy).

Cmentarz w mieście i radykalna zmiana

Od czasów wczesnego średniowiecza do przełomu XVIII i XIX wieku cmentarze były zakładane przy świątyniach parafialnych. Znajdowały się one przeważnie w centrach miast i miejscowości, jedynie cmentarze epidemiczne, na których chowano zmarłych na choroby zakaźne, znajdowały się w pewnej odległości od terenów zamieszkałych. Poza cmentarzami parafialnymi na specjalnych cmentarzach poza murami miast chowano także skazańców i ludzi wyjętych spod prawa czy też heretyków.

Dopiero zmiana związana z zasadami sanitarnymi nastąpiła na terenach dzisiejszej Polski pod koniec XVIII i na początku XIX w. Powstały wtedy jedne z najstarszych istniejących do dziś cmentarzy, takich jak: Cmentarz Łyczakowski we Lwowie, który powstał 1786 r., Cmentarz na Powązkach w Warszawie (1790 r.), Cmentarz na Rossie w Wilnie (1801 r.) oraz Cmentarz Rakowicki w Krakowie (1803 r.)

Na terenie Galicji radykalna zmiana nastąpiła za panowania cesarza Józefa II Habsburga. 11 grudnia 1783 r. Józef II wydał dekret cesarski Kancelarii Nadwornej, nakazujący zamknięcie w całym państwie wszystkich cmentarzy przykościelnych i wyznaniowych, polecający zarazem magistratom wydzielenie poza obrębem miasta specjalnych obszarów, na których miały być lokalizowane nowe cmentarze.

Od powstania pierwszego kościoła i parafii w Limanowej na początku XVI w. istniał przy świątyni cmentarz parafialny. Z czasem wypełniał się, a stan jego był nie najlepszy, o czym można się dowiedzieć z akt wizytacyjnych limanowskiej parafii. W pewnym okresie nie posiadał ogrodzenia, a i stan grobów był zły.

W Limanowej w latach 1799 -1800 nowy cmentarz poza miastem w ramach zarządzenia władz austriackich założył ówczesny proboszcz, ks. Szczepan Duszyński. W 1799 r. wybudował nową drewnianą kaplicę cmentarną pod wezwaniem Krzyża Świętego, dla której uzyskał przywilej odprawiania w niej mszy św.

Ale cały czas funkcjonował stary cmentarz przy kościele i zapewne tak jak w innych miastach i miejscowościach, początkowo wierni nie chcieli być chowani na nowej nekropoli. Budziła ona kontrowersje, a wręcz bano się pochówku na nowym cmentarzu.

Jedną z pierwszych osób pochowanych na tym cmentarzu był sam ks. Szczepan Duszyński, który zmarł w 1803 r. W 1832 r. na cmentarzu parafialnym następny proboszcz limanowski, ks. Jan Duszyński, bratanek ks. Szczepana Duszyńskiego, wybudował nową kaplicę cmentarną pod tym samym wezwaniem co poprzednia.

W roku 1859 kolejny proboszcz limanowski, ks. Jan Warpęcha, wybudował na nowym cmentarzu ossarium.

Chowani byli na nich mieszkańcy miasta Limanowa, Starej Wsi, Mordarki, Sowlin, Lipowego, Sarysza, a także tych, które nie wchodziły w skład parafii.

Z czasem nowy cmentarz zaczął się zapełniać, a na tym przy kościele było coraz mniej nowych pochówków. W latach 60. i 70. XIX w. funkcjonowały równocześnie nadal dwa cmentarze, ten przy kościele i ten poza miastem przy dzisiejszej ul. Szwedzkiej, o czym świadczą dokumenty źródłowe.

Kolejne cmentarze i likwidacja starego

W latach 70. XIX w. Limanową nawiedziła epidemia cholery. Zmarłych mieszkańców miasta pochowano w zbiorowej mogile, daleko jak na tamte czasy od miasta, dokładnie przy dzisiejszej ul. Kolejowej. Wtedy jeszcze nie istniała linia kolejowa i stacja. Po wybudowaniu linii w latach 1882 - 1884 mogiła ta znajduję się tuż nad torami. W XIX w. powstał także w Limanowej cmentarz żydowski nad dzisiejszą stacją kolejową.

Ale wróćmy do dziejów cmentarza parafialnego w Limanowej. Po objęciu probostwa przez ks. Kazimierza Łazarskiego w 1890 r. zaszły zmiany w parafii. Ks. Łazarski zaczął myśleć o budowie nowego murowanego kościoła. Najpierw jednak na cmentarzu parafialnym wzniósł nową murowaną kaplicę w stylu neogotyckim. Powstała w 1894 r. i posiada krypty. W kaplicy tej spoczęli członkowie rodziny Marsów oraz rodzin z nimi spokrewnionymi, a także np. proboszcz limanowski, ks. Antoni Zapała.

Jak wyglądał cmentarz na przełomie XIX i XX w.? Teren jego był mniejszy od dzisiejszych granic. Duża część to były groby ziemne, ale w drugiej połowie XIX w. pojawiły się na nim grobowce i nagrobki kamienne, w tym część szczególnie pięknych, wykonanych z piaskowca, granitu i marmuru. Część nagrobków wykonana została przez znanych kamieniarzy i wybitnych rzeźbiarzy, jak np. Edwarda Stehlika z Krakowa.

W 1894 r. ks. Kazimierz Łazarski na cmentarzu wzniósł murowaną kaplicę

Stary cmentarz przy kościele został ostatecznie zlikwidowany podczas budowy obecnej bazyliki. Zapewne w latach 1909 - 1910 podczas prac przygotowawczych do budowy nowej świątyni, musiano zlikwidować nekropolię, ale na pewno nie ekshumowano wszystkich grobów, ponieważ w czasie prowadzenia prac ziemnych przy obecnej świątyni w ostatnich kilkudziesięciu latach robotnicy natrafiali często na duże ilości ludzkich kości.

Ciekawym jest też fakt, że podczas budowy obecnej bazyliki w latach 1911 - 1918 na terenie tuż przy cmentarzu parafialnym przy dzisiejszej ul. Szwedzkiej wzniesiono tymczasową kaplicę drewnianą, aby parafianie mogli uczestniczyć w liturgii. Jej wygląd można zobaczyć na archiwalnych zdjęciach.

Podczas I wojny światowej na cmentarzu parafialnym pochowano także żołnierzy poległych w walkach w operacji limanowsko - łapanowskiej. Najpierw spoczywali oni w tymczasowych mogiłach, a następnie wybudowano cmentarz wojenny nr 366, który do dziś istnieje po środku cmentarza parafialnego w nieco zmienionej i okrojonej formie. W momencie budowy teren ten znajdował się już poza obrębem cmentarza parafialnego.

Zapomniana historia, a także ginące zabytki

Niestety dziś na cmentarzu parafialnym ostatnio ubywa starych nagrobków. Są one zastępowane nowymi lub też dokonywane są w tych miejscach nowe pochówki. Ale wiele tych starych grobowców i nagrobków jest cennych ze względu na wartość artystyczną i historyczną. Szkoda, że wielu Limanowian nie jest tego świadoma i chcąc zrobić dobrze według ich mniemania, robią bardzo źle, niszcząc oryginalne, ponad stuletnie lub kilkudziesięcioletnie pomniki, wykonane ręcznie, często w dobrym stylu, zastępując je nowymi, bezstylowymi.

Może warto pomyśleć nad komitetem opiekującym się tym cmentarzem i zbierającym pieniądze podczas kwest na wzór innych miast w Polsce i naszym regionie. O takim komitecie już przed laty myślał śp. ks. bp Piotr Bednarczyk. Sam, będąc młodym człowiekiem, zauważyłem, że w ostatnich latach zniknęły z cmentarza bardzo stare i cenne nagrobki. Historia zapisana w inskrypcjach na grobach i same stare nagrobki są tym bardziej cenne w naszym mieście z tego powodu, że nie zachowało się w nim zbyt wiele zabytków.

Karol Wojtas

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.