Model darwinistyczny. Lockdown nasz powszedni

Czytaj dalej
Fot. Dreamset/Pixabay 
Przemysław Franczak

Model darwinistyczny. Lockdown nasz powszedni

Przemysław Franczak

Była, bodajże w maju ubiegłego roku, taka bardzo przebojowa konferencja prasowa premiera Mateusza Morawieckiego i ówczesnego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Pytani o szwedzką strategię walki z pandemią koronawirusa ochoczo ją recenzowali, nie unikając przy tym ostrych sądów i górnolotnych metafor. Było krytycznie: o modelu darwinistycznym, selekcji pacjentów, pojawiły się nawet odwołania do Solidarności, w roli szach-mat argumentu, że w kraju, w którym powstała, „staramy się ratować każde życie”. Innymi słowy padły pod adresem Szwedów takie zarzuty, że gdyby ktoś podobne sformułował pod adresem Polski, to w najwyższy stan gotowości zostałyby postawione służby dyplomatyczne i Reduta Dobrego Imienia.

Oczywiście nikt nie chciał wtedy świadomie obrażać Szwedów, ot, to jedynie jak zwykle nasi politycy posunęli się zbyt daleko w krasomówczym zapale, by przekonać rodaków do słuszności taktyki lockdownów. Potem, wiecie, gdyby premier Szwecji pytał o co kaman, to by mu się powiedziało, że źle przetłumaczyli, taki chochlik drukarski.

No ale rok pandemii minął, a wskaźniki zakażeń na milion mieszkańców mamy już identyczne jak Szwedzi, a w covidowych zgonach ich wyprzedziliśmy. I będzie tylko gorzej. Oni swoje osiągnęli bez zamykania gospodarki, szkół i restauracji, bez maseczek na ulicach i innych dokuczliwych restrykcji, bez zarżnięcia służby zdrowia. My doszliśmy po dwunastu miesiącach do takich samych covidowych wyników zamykając w pewnym momencie nawet lasy, wygaszając na miesiące całe gałęzie biznesu, zarzynając służbę zdrowia i uznając lockdown za lekarstwo na wszystko. Oni społeczne i edukacyjne koszty ponieśli znacznie mniejsze, nam będą się one odbijać czkawką przez lata. Do tego dochodzi najważniejsza kwestia: w 2020 roku oni wyszli z tego z niską liczbą nadmiarowych zgonów, a my z rekordową w całej Europie.

Hmm, to który model tak naprawdę jest modelem darwinistycznym?

Bo łatwo go na przykład odnaleźć w wypowiedzi wicemarszałka Senatu Marka Pęka o „poświęcaniu dóbr w sytuacjach ekstremalnych”, gdy tłumaczył konieczność przerzucania onkologów do szpitali covidowych. Co jest, umówmy się, decyzją złą, absurdalną i szkodliwą. Podobnie jak odwoływanie przez NFZ planowanych zabiegów.

Nie chodzi o to, by przekonywać, że szwedzka strategia jest najlepsza – niekoniecznie, inne kraje skandynawskie z pandemią radzą sobie lepiej, przynajmniej w liczbach. Zresztą ze względu na różnice, społeczne zwłaszcza (zaufanie do instytucji publicznych, itd.), była być może nie do przeprowadzenia u nas. Najwyższy czas jednak przyznać, że polska strategia jest jedną z najgorszych. Miotanie się od ściany do ściany, decyzyjny chaos, paraliż służby zdrowia, totalne zmęczenie społeczeństwa, przy jednoczesnym ostentacyjnym olewaniu obostrzeń i reżimu sanitarnego (będących w dużej mierze bezpośrednim skutkiem niespójnych działań rządu) – to obraz trzeciej fali koronawirusa, na którą znamy tylko jeden sposób. Lockdown. Bo wciąż i wciąż doprowadzamy do sytuacji, w której innego wyjścia już nie ma. A przynajmniej żadnego innego nie znalazł przez ostatnie dwanaście miesięcy polski rząd.

Przemysław Franczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.