Moja bohaterka to kobieta szpieg, która tylko gra w grę towarzyską

Czytaj dalej
Fot. Anna Kaczmarz
Paweł Gzyl

Moja bohaterka to kobieta szpieg, która tylko gra w grę towarzyską

Paweł Gzyl

Co u Pani słychać? Rozmawiamy z Magdą Cielecką.

Coraz częściej oglądamy Panią w serialach. Najpierw „Belfer”, teraz „Belle Epoque”. Zmieniła Pani zdanie o serialach, czy seriale się zmieniły?

(śmiech) W ostatnim roku nakręciłam trzy filmy, więc tego tak nie czuję. „Belfer” był emitowany w minionym sezonie, ale zdjęcia robiliśmy dwa lata temu. Dlatego ja tego tak nie odbieram. Ale to prawda, że seriale się zmieniły. Nigdy zresztą nie mówiłam, że nie gram w serialach, bo to gorszy gatunek. Zawsze zależało mi, żeby to były seriale interesujące i filmowe, czyli tworzące zamkniętą całość od pierwszego do ostatniego odcinka. „Belle Epoque” jest właśnie taki - i zbliża się do zagranicznych seriali, które rozpalają obecnie naszą wyobraźnię. Poczytuję to więc jako dar, że mogę w takiej produkcji wziąć udział.

Co Panią najbardziej zaciekawiło w przypadku „Belle Epoque”?

Przede wszystkim fakt, że jest to serial kostiumowy. Mnóstwo mamy bowiem współczesnych seriali, dlatego trochę się nam już nużą i zlewają w jedno. Pomysł osadzenia historii bohaterów na początku XX wieku w Krakowie był dla mnie po prostu niedoodrzucenia. Przeczytanie scenariusza było już więc dla mnie tylko formalnością.

Pani postać w dwóch pierwszych odcinkach pojawia się dosyć sporadycznie.

To prawda. Kiedy zaczęłam czytać scenariusz, w pewnym momencie pomyślałam: „Gdzie ta moja Konstancja”? I nagle na końcu pojawia się w jednej scenie - gdzieś w drzwiach albo w dorożce. „To jest fantastyczne!” - stwierdziłam wtedy. Bo można zbudować jakąś obietnicę widzowi i zaostrzyć jego apetyt, tworząc tę postać w niejednoznaczny sposób.

Grając postać sprzed prawie stu lat, trzeba przestawić swój sposób myślenia, zachowania czy poruszania się?

Bardzo dużo podpowiedział mi tutaj kostium. Determinował on gesty, ruchy, sposób funkcjonowania w towarzyskich sytuacjach. Bo nie sposób w takiej sukni było siedzieć tak wygodnie, jak dzisiaj można to zrobić w dżinsach. Inaczej podaje się też rękę w długiej rękawiczce niż gołą dłoń. Mimo tego chcieliśmy opowiedzieć o prawdziwych ludziach, kierujących się takimi samymi emocjami jak ludzie dzisiaj. Dlatego próbowaliśmy nie być niewolnikami epoki.

Współcześni twórcy seriali historycznych, wykorzystują kostiumowe historie, aby nam opowiedzieć coś ważnego o współczesności. W „Belle Epoque” też tak będzie?

Jest tu postać, którą gra Ania Próchniak - to sufrażystka, ktoś, kto nie nosi gorsetu, pracuje w laboratorium sądowym, ma odwagę chodzić w spodniach i jeździć na rowerze. To jaskółka zmian, które dopiero nadejdą. Bo dopiero lata 20. przyniosły pierwszą falę wyzwolenia kobiet. Moja postać jest inna - to wygodna kobieta, która jest niezależna, bo urodziła się arystokratką i ma pieniądze. Nie musi więc walczyć o swoje. Gra tylko w grę towarzyską, to swego rodzaju kobieta szpieg.

Producent serialu powiedział kilka dni temu, że chciałby opowiadać o historii Polski, ale bez popadania w tony patriotyczne i narodowe. Odpowiada Pani takie podejście do tej materii?

Jeśli chcemy mówić o historii, to tylko przez pryzmat konkretnego człowieka. Bo opowiedzenie pewnej prawdy historycznej przez same fakty lub idee nie byłoby interesujące. To się musi pokazać przez konkretny przypadek - ludzkie wybory, zagubienie czy heroizm. Tylko opowiada się w taki sposób, który zapada w pamięć widza i wpływa na jego emocje. Tylko takie przełożenie mikroświata na makroświat ma sens. Inaczej powstanie historyczny bryk, który widzów nie przejmie.

„Belle Epoque” i „Belfer” będą miały swoje kontynuacje. Pojawi się w nich Pani?

W „Belfrze” nie, bo to będzie już zupełnie odrębna historia. W „Belle Epoque” - mam nadzieję, że tak. Bo pierwszy sezon kończy się bez odpowiedzi.

Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.