Paweł Chwał

Most na granicy powiatów jest jak kukułcze jajo, którego nikt nie chce

Przeprawa na granicy powiatów służy głównie tym, którzy dojeżdżają do Jasła - mówi Grzegorz Gotfryd Fot. archiwum Przeprawa na granicy powiatów służy głównie tym, którzy dojeżdżają do Jasła - mówi Grzegorz Gotfryd
Paweł Chwał

Radni powiatu tarnowskiego podjęli uchwałę o przekazaniu przeprawy w Czermnej sąsiadom. Władze powiatu jasielskiego są tym zaskoczone. Na przejęcie mostu do remontu nie mają ochoty.

Most w Czermnej na granicy z Jabłonicą jest jak przysłowiowe kukułcze jajo. Znajduje się w fatalnym stanie i pilnie wymaga remontu. Jednak zarówno władze powiatu tarnowskiego, jak i jasielskiego, które łączy sporny drewniany most, nie palą się do jego naprawy.

Jeden przyczółek mostu znajduje się po stronie jasielskiej, drugi po tarnowskiej. Potok Czermianka, nad którym przed laty przerzucono przeprawę, należy do Podkarpacia. Sam most, z chwilą przyłączenia gminy Szerzyny do Małopolski, został przekazany powiatowi tarnowskiemu, który ma go utrzymywać.

- Sytuacja prawna tego mostu jest skomplikowana, ale ludzi to specjalnie nie interesuje. Boją się, że jego stan pogorszy się w końcu tak, iż przejazd w tym miejscu zostanie zamknięty. Wtedy stracą wygodny dojazd do Jasła i, by dostać się do pracy, szpitala czy szkoły, będą musieli nadkładać drogi przez Święcany i Skołyszyn - wyjaśnia Agnieszka Rąpała-Pawluś, sołtys Czermnej.

Podczas niedawnej sesji radni powiatu tarnowskiego podjęli uchwałę o przekazaniu mostu powiatowi jasielskiemu.

Sąsiedzi z Podkarpacia robią teraz wielkie oczy. - Jak można przekazywać komuś most, nie na jego terenie, na dodatek bez pytania go o zgodę? W naszym powiecie mamy do wyremontowania 11 podobnych obiektów. Po co mielibyśmy brać na swoje barki kolejny? - dziwi się Tadeusz Gorgosz, wicestarosta jasielski.

Jego słowami zaskoczony jest z kolei Grzegorz Gotfryd, wójt gminy Szerzyny, który optował za tym, aby to właśnie jasielskie starostwo przejęło most na Czermiance. Poświęcone temu było zorganizowane przez niego dwa lata temu spotkanie zarządów obu powiatów.

- To władzom powiatu jasielskiego powinno zależeć na tym, aby kontakty z naszą gminą były jak najlepsze, również za sprawą dróg. Poprzedni starosta przychylnie ustosunkowywał się do takiego rozwiązania patowej sytuacji. Most przede wszystkim służy osobom, które jeżdżą do Jasła - mówi wójt Gotfryd.

Podczas spotkania ustalono, że powiaty tarnowski i jasielski oraz sąsiadujące z nimi gminy Szerzyny i Skołyszyn podzielą się kosztami opracowania dokumentacji przebudowy mostu.

W międzyczasie dwukrotnie zmieniły się jednak władze powiatu w Jaśle, a nowe do tego pomysłu nie podchodzą już z entuzjazmem.

- Jeżeli będzie trzeba to do remontu się dołożymy, ale mostu utrzymywać nie chcemy. Zresztą prawnie byłoby to bardzo skomplikowane. Bez zgody ministra nie można bowiem zmieniać granic powiatów - twierdzi Adam Pawluś, starosta jasielski.

Gotfryd przekonuje, że cała sprawa jest o wiele prostsza, a starostwo w Jaśle na siłę szuka dziury w całym. Jest gotowy zorganizować kolejne spotkanie, byleby tylko sprawę posunąć do przodu.

- Chodzi nie tylko o sam most, ale również o wyprostowanie zakrętu, który znajduje się zaraz za nim, ale już po stronie jasielskiej - dodaje Roman Łucarz, starosta tarnowski. Jego zdaniem, ustalenia były takie, że sąsiedzi za jednym zamachem przebudują ten kawałek drogi i most. - Podjęta przez naszych radnych uchwała to był krok w kierunku uregulowania sprawy. Nie może być tak, że zmienił się zarząd powiatu w Jaśle i uzgodnienia trafiły do kosza. Powinna być ciągłość władzy i podejmowanych przez nią decyzji - komentuje.

Paweł Chwał

Dziennikarzem jestem od ponad 20 lat. Piszę w zasadzie o wszystkim, dlatego można mnie spotkać na co dzień z nieodłącznym aparatem fotograficznym niemal wszędzie. Specjalizuję się w tematyce społecznej, chętnie opisuję problemy, z którymi muszą zmagać się na co dzień nasi Czytelnicy oraz kuriozalne i niezrozumiałe często decyzje, które uprzykrzają im życie. Lubię odkrywać historię miasta i regionu oraz ukazywać piękne i nieodkryte miejsca, których pod Tarnowem jest mnóstwo.  Każdy dzień w tej pracy jest inny i nieprzewidywalny.


Moja dewiza to: "Każdy temat można opisać w ciekawy sposób, trzeba tylko rozmawiać z ludźmi"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.