Muzyka to dla nas wszystkich ważny element życia

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Rabjasz
Tomasz Rabjasz

Muzyka to dla nas wszystkich ważny element życia

Tomasz Rabjasz

Wojciech Zwierniak jest kompozytorem, ale też dyrygentem Orkiestry Dętej z Baczkowa. Grupa słynie z niestandardowego podejścia do muzyki. Jeden z teledysków nagrali w więzieniu.

Jest pan dyrygentem orkiestry dętej, która łamie wszelkie stereotypy z nią związane…

Aż tak dużo to nie łamiemy, ale rzeczywiście orkiestra, którą mam zaszczyt kierować, nie jest typową „orkiestrą dętą”. Dlatego często podczas naszych występów oprócz fletów, klarnetów, puzonów, czy trąbek do gry używamy również gitary, pianina, czy akordeonu, a lista nie jest zamknięta. W naszej orkiestrze występują również wokaliści.

Wyjątkowe jest również to, że nagraliście jeden ze swoich teledysków w więzieniu…

Klip, który zrealizowaliśmy dzięki uprzejmości dyrektora Zakładu Karnego w Nowym Wiśniczu, rzeczywiście był wyjątkowy. Było to dla nas niezwykle ciekawe doświadczenie, które przy okazji wzbudziło spore zainteresowanie. I taki też był nasz zamiar. Cover zespołu Walk The Moon pod tytułem „Shut Up and Dance”, ma kilkanaście tysięcy wyświetleń w serwisie YouTube, co bardzo nas cieszy, ponieważ pokazuje, że to, co robimy, ma sens.

Jak zrodził się w ogóle taki pomysł?

Założenia projektu, na który otrzymaliśmy wsparcie finansowe od gminy Bochnia oraz starostwa bocheńskiego, były takie, aby promować zabytki i wyjątkowe miejsca znajdujące się na terenie powiatu bocheńskiego. Wraz z Michałem Domańskim, który realizował nagranie video, długo zastanawialiśmy się, jakie miejsce wybrać na tego typu realizację. Pomysłów było bardzo dużo. Chcieliśmy, aby było to miejsce bardziej tajemnicze, które jednocześnie miałoby bogatą historię. I właśnie wtedy padł pomysł nakręcenia teledysku w wiśnickim więzieniu, które było dawniej klasztorem.

Tworzymy fajną ekipę. Staramy się razem rozwijać, inspirować i „nakręcać”

Czy jest szansa na to, że wkrótce zobaczymy orkiestrę z Baczkowa w innych tego typu teledyskach?

W sieci co jakiś pojawiają się nagrania „live” z naszym udziałem. Jest ich tam całkiem sporo. Od niedawna można np. posłuchać utworu „You shook me all night long” legendarnego zespołu AC/DC. Dla miłośników polskiej muzyki jest natomiast np. piosenka Anny Jantar pt. „Radość najpiękniejszych lat”, czy „Pójdę boso” zespołu Zakopower. Pomysłów mamy wiele, o których regularnie będziemy informować na naszym facebookowym profilu. Muzyka jest piękna, stwarza ogrom możliwości do tworzenia, interpretowania i zabawy, tylko potrzeba odrobinę wyobraźni, żebyśmy mogli wszyscy czerpać z tej studni bez dna.

Bycie szefem orkiestry, która składa się z kilkudziesięciu osób, nie jest jednak chyba prostą rzeczą?

Szefem-kierownikiem, a może nowocześniej menedżerem jest Rafał Węglarz, który odpowiedzialny jest za wszelkie sprawy organizacyjne, a jest ich naprawdę sporo. Tamburmajorem od niedawna jest Kacper Godek. Tamburmajor to osoba, która prowadzi orkiestrę w marszu. Ja odpowiadam za kwestie muzyczne na scenie. Założenie moje było takie, aby stworzyć fajną ekipę, którą będzie przyciągała i łączyła muzyka i tak w sumie teraz jest. Staramy się razem rozwijać, inspirować i „nakręcać” jak to się teraz mówi. Tak naprawdę każdy z członków orkiestry wnosi coś od siebie i pewnym sensie niezależnie od tego, kto stoi z przodu, to muzycy wprowadzają w wibracje swoje instrumenty tak, że publiczność te wibracje czuje.

Dużo grywacie koncertów?

Jest ich całkiem sporo. Najwięcej z nich grywamy na terenie naszej gminy, która sprawuje nad nami pieczę. Dzięki gminie Bochnia mamy miejsce do ćwiczeń, zaplecze sprzętowe oraz wsparcie finansowe - wszystkie te czynniki pozwalają nam rozwijać się i realizować nasze pomysły. Tym samym dajemy odrobinę radości tym, którzy nas słuchają oraz samym sobie. Głównie występujemy na terenie gminy podczas ważnych uroczystości lokalnych i narodowych. Każdego roku w styczniu gramy Koncert Noworoczny, skąd właśnie pochodzą materiały na YouTube, gdzie można też znaleźć nasz wspólny występ ze Zbigniewem Wodeckim. Był on zorganizowany z okazji 20-lecia orkiestry w 2014 roku. Często również ubogacamy liturgię podczas uroczystości kościelnych. Oczywiście zdarzają się nam również koncerty po innych rejonach Polski, a nawet Europy.

Gdzie był pan z orkiestrą najdalej?

We Włoszech. Na Sycylii. Była to fajna przygoda, która pozwoliła nam nie tylko wystąpić w ciekawym miejscu, przed liczną publicznością, ale wpłynęła również pozytywnie na integrację grupy. Poznaliśmy trochę sycylijskiej kultury, muzyki, nawiązaliśmy nowe znajomości, przy okazji zwiedziliśmy Rzym oraz zaglądnęliśmy w krater Wezuwiusza, ale nie wybuchł.

Z tego, co wiem, średnia wieku w orkiestrze jest dość niska…

Skład naszej orkiestry cały czas ulega rotacji.

Tworzą go jednak w zdecydowanej większości osoby, które jeszcze się uczą. Dlatego najliczniej reprezentowaną grupą są 17 i 18-latkowie.

Nie oznacza to jednak, że nie ma u nas osób bardziej doświadczonych, które tworzą tzw. trzon orkiestry.

Czy właśnie ta mieszanka młodzieńczego polotu z doświadczeniem sprawia, że zdobywacie liczne nagrody muzyczne?

Na pewno stanowi to bardzo ważny element. To, że posiadamy kilka pucharów, nagród i dyplomów przywiezionych m.in. z Małopolskiego Festiwalu Orkiestr Dętych „Echo Trombity” w Nowym Sączu, czy Małopolskiego Konkursu Orkiestr Dętych w Niepołomicach to jednak przede wszystkim zasługa ciężkiej pracy całego zespołu. Mamy w planach również innego rodzaju konkursy, ale to jeszcze kwestia przyszłości.

Dużo trenujecie?

Spotykamy się przeważnie dwa razy w tygodniu, aby poćwiczyć. Oczywiście jesteśmy podzieleni na grupy, czasem dzielimy się wedle stopnia zaawansowania, czasem ćwiczymy w sekcjach. W piątki zawsze mamy próby całościowe. Przy orkiestrze działa „ognisko muzyczne”, w którym młodzież uczy się na lekcjach indywidualnych grać na tubie, waltorni, czy eufonium, czyli instrumentach, które są w orkiestrze bardzo ważne, a nie uczy się już gry na nich w większości szkół muzycznych.

Treningi treningami. Talent chyba też jest jednak potrzebny, aby odnieść sukces?

Mówi się, że praca to 80 procent sukcesu, jedni potrzebują więcej jej włożyć, innym to przychodzi trudniej. Zwykle jest tak, że ci, którym nie przychodzi to łatwo, są bardziej pracowici i osiągają więcej. Przez naszą orkiestrę zawsze jednak „przewijały” się utalentowane osoby. Wystarczy tutaj wymienić, chociażby postać świętej pamięci Erwina Sobasa, pierwszego kapelmistrza orkiestry, która powstała w 1994 roku z inicjatywy księdza Tadeusza Górki, ówczesnego wikariusza parafii św. Jana Chrzciciela w Mikluszowicach.

Jakie plany na najbliższą przyszłość ma orkiestra dęta z Baczkowa?

Przede wszystkim cały czas się rozwijać i podążać za swoimi marzeniami. Muzyka zarówno dla mnie, jak i myślę dla wielu moich koleżanek i kolegów to bardzo istotny element życia.

Tomasz Rabjasz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.