My, uzależnieni całkowicie, do końca od SŁOŃCA. Żyć bez niego nie potrafimy

Czytaj dalej
Maria Mazurek

My, uzależnieni całkowicie, do końca od SŁOŃCA. Żyć bez niego nie potrafimy

Maria Mazurek

O wpływie słońca na nasz organizm opowiada dr Grzegorz Migdałek, biolog z Uniwersytetu Pedagogicznego

Wstał Pan prawą nogą?

Dzisiaj jest w miarę słonecznie, więc tak. Ale w miarę, jak dzień będzie coraz krótszy, a słońca mniej, nasze samopoczucie będzie gorsze. Jesteśmy uzależnieni od światła słonecznego w fizjologiczny sposób. Po pierwsze, produkcja witaminy D wymaga aktywacji przez światło. W naszym organizmie zawsze znajduje się wprawdzie jej nieaktywna forma, ale dopiero dzięki Słońcu jej postać staje się funkcjonalna. Witamina D jest niezwykle ważna dla funkcjonowania układu kostnego, a jej niedobór może doprowadzić m.in. do osteoporozy, czyli ubytku masy kości, ale także do depresji.

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca jej zażywanie w okresie jesienno-zimowym, ale wiem, że niektórzy lekarze czy farmaceuci śmieją się z „mody” na tę witaminę.

Nadmiar wszystkiego szkodzi. Poza tym witamina D nie zastąpi nam całkowicie promieni słonecznych. Bo one nie tylko aktywują produkcję tej substancji, ale też synchronizują nasz rytm dobowy, konkretniej - produkcję melatoniny, tzw. hormonu snu. My odbieramy bodźce rytmu dnia i nocy. Jeśli tych bodźców nie ma albo są zaburzone - na przykład kiedy patrzymy w nocy w ekrany komputerów, tabletów czy komórek, albo przechodzimy z jednej strefy czasowej do drugiej - nasz wewnętrzny zegar biologiczny się rozregulowuje.

Jet lag, fatalna sprawa, szczególnie podczas podróży na wschód.

Organizm całkowicie „wariuje”, łącznie z tym, że pojawiają się dolegliwości psychosomatyczne, a w skrajnych wypadkach - nawet depresja. Oczywiście po kilku dniach to się wszystko powinno synchronizować, ale zmiana strefy czasowej potrafi być bardzo dolegliwa. Ten sam skutek ma zmiana czasu, która czeka nas wkrótce. Wprawdzie chodzi tylko o godzinę, i to jeszcze w weekend - kiedy jest to teoretycznie najmniej dolegliwe - ale mimo wszystko ten wpływ jest. Na jednych mniejszy, na innych większy, ale widzimy po badaniach, że nasze zegary biologiczne faktycznie trochę się rozregulowują.

Podobno podczas pierwszego tygodnia po zmianie czasu dochodzi do większej liczby wypadków.

W Polsce badań na ten temat się nie prowadzi. Natomiast w Ameryce Północnej - bo w niektórych stanach również obowiązuje czas letni i zimowy - rzeczywiście prowadzi się badania: jak zmiana czasu wpływa na liczbę wypadków, na stan psychiczny ludzi czy też na wskaźniki ekonomiczne…

I jak wyniki tych ostatnich? Bo przecież to właśnie dla zmniejszenia zużycia energii wprowadzono podział na czas letni i zimowy…

Tak, ale to zostało wymyślone w czasach, kiedy system energetyczny działał inaczej niż teraz - na przełomie XIX i początku XX w. (choć samą koncepcję, znacznie wcześniej, wymyślił Benjamin Franklin). Chodziło o zmniejszenie zużycia energii rano, na oświetlenie - stąd pomysł wprowadzenia czasu letniego. I niektóre z badań prowadzonych w USA rzeczywiście wskazują na to, że tej energii zużywa się po zmianie czasu nieco mniej, ale z innych badań wypływa przeciwna konkluzja...

Przy zmianie czasu organizm „wariuje”, pojawiają się dolegliwości psychosomatyczne, a w skrajnych wypadkach depresja

Z dalszej części wywiadu dowiesz się:

Pozostało jeszcze 53% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 18,45 zł co 5 dni.

    już od
    18,45
    /5 dni
Maria Mazurek

Jestem dziennikarzem i redaktorem Gazety Krakowskiej; odpowiadam za piątkowe, magazynowe wydanie Gazety Krakowskiej. Moją ulubioną formą jest wywiad, a tematyką: nauka, medycyna, życie społeczne. Jestem współautorką siedmiu książek, w tym czterech napisanych wspólnie z neurobiologiem, prof. Jerzym Vetulanim (m.in. "Neuroertyka" i "Sen Alicji"), kolejne powstały z informatykiem, prof. Ryszardem Tadeusiewiczem i psychiatrą, prof. Dominiką Dudek. Moją pasją jest łucznictwo konne, jestem właścicielką najfajniejszego konia na świecie.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.