„Na układy nie ma rady”, czyli nowicjusz w wielkiej polityce

Czytaj dalej
Fot. Sylvia Dabrowa
Paweł Gzyl

„Na układy nie ma rady”, czyli nowicjusz w wielkiej polityce

Paweł Gzyl

Grzegorz Małecki, Katarzyna Glinka, Michał Milowicz i Piotr Polk to gwiazdy komedii „Na układy nie ma rady”, która trafi do kin w ten piątek.

Drobny przedsiębiorca Marek Niewiadomski ledwo wiąże koniec z końcem, usiłując spłacić kredyty zaciągnięte na nowy biznes. Kiedy, ku rozpaczy Marka i jego małżonki, wszystkie życiowe plany zaczynają się sypać, mężczyzna otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Jest nią stanowisko wiceministra w jednym z państwowych resortów.

Wraz z nową posadą przychodzą duże pieniądze, a także niezliczone propozycje korupcyjne i… matrymonialne. Czy stawiający pierwsze kroki w wielkiej polityki Marek okaże się uczciwym obywatelem, czy też swoimi wyborami potwierdzi, że na układy nie ma rady?

Nie jest to typowa komedia. Filmowi bliżej do satyry obyczajowej, za którą kryje się analiza świata polityki i biznesu. - Nie nawiązujemy w nim do żadnych bieżących spraw, pokazujemy ogólne postawy i mechanizmy, takie jak konformizm czy konsumpcjonizm. Oczywiście z przymrużeniem oka - deklaruje reżyser, Krzysztof Rurka.

Początkowo scenariusz „Na układy nie ma rady” miał być podstawą sztuki teatralnej. Liczący ponad 160 stron tekst, reżyser skrócił do 90. Prace nad nim trwały do ostatniej chwili. Kilka razy zmieniano dialogi tuż przed zdjęciami.

- Film składa się w większości z dialogów wypowiadanych przez bohaterów w kilku zaledwie wnętrzach, bo takie jest założenie fabularne. Trudno w takich warunkach inscenizować sceny w sposób ciekawy. Było ryzyko, że film będzie wyglądał jak serial. Z pomocą Jarka Żamojdy udało się nam tego na szczęście uniknąć - podkreśla reżyser pracę swojego operatora.

Głównego bohatera zagrał w filmie Grzegorz Małecki. Ten aktor, znany z komedii „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach” i „Po prostu przyjaźń”, po raz pierwszy w swej karierze wystąpił w roli głównej.

- Aktualne wydarzenia rozgrzewają kraj do czerwoności, ale w filmie staraliśmy się unikać jakichkolwiek aluzji do współczesności. Nie zajmujemy stanowiska politycznego, dlatego nasz film powinien spodobać się widzom niezależnie od ich poglądów politycznych - deklaruje.

Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

świąteczna obniżka o 50%

Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej na pół roku!

54,50 109,00

Wyjątkowa świąteczna okazja! Tylko do 30 grudnia prenumerata cyfrowa na pół roku kosztuje aż o połowę mniej. Skorzystaj i ciesz się pełnym dostępem!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.