Krystyna Trzupek

Najlepszy tokarz wśród tenorów i najlepszy tenor wśród tokarzy

Bogusław Morka uważany jest przez znawców tej sztuki za najlepszego tenora śpiewającego w tradycji włoskiego bel canta Fot. Archiwum prywatne / S. Śmierciak Bogusław Morka uważany jest przez znawców tej sztuki za najlepszego tenora śpiewającego w tradycji włoskiego bel canta
Krystyna Trzupek

Bogusław Morka jest obdarzony niezwykłym głosem o aksamitnym brzmieniu. Jego nazwisko na afiszu gwarantuje dziś komplet na widowni największych sal koncertowych w kraju i za granicą

Mówią o Panu pierwszy tenor Rzeczpospolitej…

To, że tak mówią, jest bardzo miłe i świadczy o tym, że moi fani pamiętają koncerty, na których byli i wysoko oceniają mój kunszt wokalno-aktorski.

Z zawodu jest Pan tokarzem. Śpiewanie operowe to mniejszy wysiłek fizyczny niż prace tokarskie?

Tak, mój pierwszy wyuczony zawód to tokarstwo. Nawet miałem okazję, będąc na stażu w fabryce, która produkowała części do małego fiata, toczyć wałki do skrzyni biegów. Wtedy utarło się powiedzenie: ,,Najlepszy tokarz wśród tenorów, najlepszy tenor wśród tokarzy”. Co do wysiłku fizycznego to zdziwicie się Państwo, ale jest on znacznie większy na scenie niż przy toczeniu wałków do malucha. Ludzie widząc na koncercie pięknie ubranego faceta, myślą: ,,o, ten to ma klawe życie. Nie dość, że ubrany, pięknie śpiewa, to jeszcze bogaty”. Stety i niestety, ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Dar, który dostaje się od Boga, trzeba często okupić wieloma trudami. I to jest ta prawdziwa strona sztuki, nie ma lekko!

Najwyższy głos męski jest w Polsce rzadkością. Jeszcze trudniej znaleźć tenora o urodzie amanta, postawnego i szczupłego. Pan zgarnął te wszystkie cechy w pakiecie. Potrafi Pan zaczarować publiczność?

Rozpieszcza mnie Pani tymi miłymi określeniami, które łechcą co nieco moją artystyczną i męską próżność, ale rzeczywiście Pan Bóg obdarzył mnie hojnie. To prawda, te cechy są u tenora dość rzadkie. A jednak w historii sceny operowej pojawiło się kilku wielkich tenorów - wielkich sztuką, ale i wzrostem. Nawet miałem z nimi styczność, chociażby Placido Domingo (dobrze ponad 180 cm) i Jose Cura (190 cm). Dzięki tym cechom melomani mogą naprawdę przeżywać romantyczne sceny operowe, operetkowe czy musicalowe, a partnerki sceniczne lubią się wspierać na wysokim partnerze.

W dalszej części wywiadu: 

  • Morka - bohater operetkowy
  • jak żona tenora reaguje na jego codzienny śpiew
  • gdzie jest Sorento artysty
Pozostało jeszcze 76% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Krystyna Trzupek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.