Norbert Lippoczy - Węgier, który ukochał sobie Tarnów

Czytaj dalej
Łukasz Winczura

Norbert Lippoczy - Węgier, który ukochał sobie Tarnów

Łukasz Winczura

Największą przykrością, jakiej doznał w Tarnowie jako znany producent win, było zrobienie go po wojnie szefem fabryki octu.

Dokładnie ćwierć wieku temu, ówczesny przewodniczący Rady Miejskiej Zdzisław Janik zwołuje do ratusza rajców na uroczystą sesję. Podczas niej 90-letni Norbert Lippoczy otrzymuje tytuł Honorowego Obywatela Tarnowa. Wraz z dyplomem odbiera również Krzyż Republiki Węgierskiej, który nadał mu prezydent kraju, z którego pochodził.

Norbert Lippoczy związał się z Tarnowem w 1929 roku. Miał zająć się rodzinnym interesem, którym był handel winami. O wyborze lokalizacji rodzinnego interesu zdecydowało, jak mawiał, korzystne położenie miasta. Do rodzinnej Tallyi koło Tokaju miał tylko 262 km. Względnie niedaleko było też do Warszawy, no i Tarnów był świetnie skomunikowany z Krakowem i Lwowem. Wynajmuje mieszkanie u wdowy po burmistrzu Tadeuszu Tertilu - Amalii, zaś na rogu Placu Kazimierza i ulicy Katedralnej uruchamia skład win, w którym jednorazowo można było przechowywać 300 hektolitrów tego szlachetnego trunku.

W krótkim czasie Lippoczy niemal zmonopolizował handel winami mszalnymi w kilku polskich diecezjach. Konkurencję żydowską przebił... cenami i jakością. Wcześniej musiał jednak podpisać specjalny dokument. „Pod prawdziwą świętą przysięgą obiecuję, że w moim składzie win w Tarnowie będę miał tylko czyste, naturalne, niezepsute, niesfałszowane wina, wyciśnięte z winnych jagód (winogron) i że tylko takie wina do Mszy św. sprzedawać będę”.

Oprócz pasji winiarskiej, która była jego rodzinna tradycją, datowaną od 1768 roku, Norbert Lippoczy był zapalonym kolekcjonerem. Bakcyla zbieractwa połknął w 1925 roku, podczas pobytu w Finlandii, dokąd trafił na praktykę jako świeżo upieczony inżynier rolnictwa. Tam zaprzyjaźnił się z artystą rzeźbiarzem Alpo Sailo, który na odjezdne podarował mu bibliofilskie wydanie fińskiej epopei narodowej - „Kalevali”.

Lippoczy zaczął poszukiwać wydań tego dzieła także w innych językach. Z czasem udało mu się zgromadzić 55 egzemplarzy. Tę kolekcję podarował w 1991 roku ówczesnej Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Tarnowie. Dziś stanowi ona jeden z cenniejszych zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej przy ul. Krakowskiej.

Rzecz jasna część z tych pasji kolekcjonerskich musiało mieć związek z winiarstwem. Od lat pięćdziesiątych zaczął kolekcjonować ex librisy. Pierwszy wykonał specjalnie dla niego tarnowski malarz Józef Szuszkiewicz - oczywiście z motywem winnej latorośli.

Z czasem kolekcja rozrosła się do kilkudziesięciu tysięcy eksponatów. Ex librisy Lippoczyego pokazywano na 64 wystawach w Polsce, Czechosłowacji, RFN, Bułgarii czy na Węgrzech. Uzupełnieniem tej kolekcji była fachowa literatura poświęcona tej dziedzinie sztuki. Lwia część - bo 20 tysięcy sztuk - trafiła do tarnowskiego Muzeum Okręgowego z także do Muzeum Rolnictwa w Budapeszcie czy Muzeum Winiarstwa w Warszawie.

Jego ulubionym winem był riesling. Dla przyjaciół odkładał rocznie 600 litrów trunku

Najcenniejszą kolekcją, którą Lippoczy pozostawił w Tarnowie jest trzysta obrazów malowanych na szkle, które dziś można oglądać w Muzeum Diecezjalnym. Był to wyraz jego wdzięczności za pomoc, jaką Kościół tarnowski okazał jego bratankim podczas antykomunistycznego powstania w 1956 roku. A zbieranie tej unikatowej formy sztuki zaczęło się od przypadku. Otóż w czasie pierwszej podróży do Tarnowa Norbert Lippoczy odwiedził na Orawie ks. Karola Machaya, który podarował młodzieńcowi malowany na szkle obraz świętej Anny nauczającej Matkę Bożą.

Traf zrządził, że Norbert Lippoczy uruchomił swój tarnowski skład win trzy dni po sprowadzeniu do Tarnowa prochów Józefa Bema, dokładnie 3 lipca 1929 roku. Postać bohatera Polski i Węgier była kolejna dziedziną, w której postanowił realizować swoje pasje kolekcjonerskie. Zresztą Lippoczy podkreślał w wywiadach, że jest Węgrem z duszą Polaka, stąd postać pochodzącego z Tarnowa generała Wiosny Ludów naturalnie go pasjonowała. Te zbiory również pozostały w Tarnowie - najpierw jako depozyt w Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, które Lippoczy zakładał w 1956 roku, a następnie przeniesiono je do miejscowego muzeum.

- Przekazywanie zbiorów do muzeów jest wyrazem mojej wdzięczności za piękne lata, które przeżyłem w Tarnowie - tak Norbert Lippoczy tłumaczył pozostawienie swoich kolekcji w mieście, w którym z spędził większość 94-letniego życia. Ze swej strony miasto - oprócz tytułu honorowego obywatela - zrewanżowało się nazwaniem jego imienia jednej z ulic w dzielnicy Piaskówka oraz tablicą na domu przy ul. Mickiewicza, gdzie spędził ostatnie lata życia.

Łukasz Winczura

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.