Nowy Sącz. Były wiceprezydent pracował dla SB

Czytaj dalej
Fot. Arch. Paweł Szeliga
Alicja Fałek

Nowy Sącz. Były wiceprezydent pracował dla SB

Alicja Fałek

Sąd uznał, że były wiceprezydent Nowego Sącza złożył fałszywe oświadczenie lustracyjne. Przez 4 lata nie może startować w wyborach

Stanisław Kaim, wiceprezydent miasta w latach 2003-2006 i były szef miejskich struktur Sojuszu Lewicy Demokratycznej, został uznany przez sąd kłamcą lustracyjnym. Orzeczono, że od początku lat 80. do końca PRL Kaim miał kontakty z SB.

Decyzją sądu były wiceprezydent traci na cztery lata prawo startowania w wyborach do Sejmu, Senatu i Parlamentu Europejskiego oraz w wyborach samorządowych, a nawet osiedlowych.

- Wyrok jest nieprawomocny - podkreśla sędzia Bogdan Kijak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. - Można złożyć apelację do Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Kwity z teczek IPN-u

Instytut Pamięci Narodowej przeanalizował teczki Stanisława Kaima, gdy ten w 2010 r. ubiegał się o mandat radnego miejskiego. Złożył wówczas wymagane oświadczenie lustracyjne, w którym zaprzeczył współpracy ze służbami PRL. W teczkach jednak znalazły się materiały, które miały świadczyć o tym, że były wiceprezydent był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimach „Brzoza” i „Staszek”. Odbywając służbę wojskową w Lublinie działał w zarządzie pułkowym Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Wtedy miał opowiadać oficerowi politycznemu m.in. o nastrojach wśród żołnierzy czy o ich próbach samobójczych.

W teczkach Kaima były też odrębnie napisane zobowiązania do współpracy. Wśród nich dwa potwierdzenia pobrania wynagrodzenia za udzielenie informacji, każde na kwotę dwóch tysięcy złotych.

Udowodni niewinność

Stanisław Kaim nie chce komentować wyroku sądu.

- Składam apelację, więc dla mnie sprawa się jeszcze nie zakończyła - podkreśla. - Udowodnię, że nigdy nie pracowałem dla SB.

Kaim zaznacza, że rozmowy, które przeprowadzał jako niespełna dwudziestoletni chłopak z oficerem wojskowym, traktował jako wypełnienie obowiązków żołnierza i działacza ZSMP. Stanowczo jednak zaprzecza, żeby celowo donosił na kogokolwiek.

Przed rozpoczęciem procesu lustracyjnego, w październiku ubiegłego roku, Kaim zastanawiał się, jaki pożytek mogłyby mieć z niego służby bezpieczeństwa. - Przecież należałem do aparatu władzy. Byliśmy po tej samej stronie barykady - przypomina były wiceprezydent.

Alicja Fałek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.