O dzieciakach, które pędzą po lodzie do sukcesu

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Jolanta Tęcza-Ćwierz

O dzieciakach, które pędzą po lodzie do sukcesu

Jolanta Tęcza-Ćwierz

Niektórzy z nich pierwsze kroki na łyżwach stawiali już w wieku trzech lat. Z czasem to, co było niewinną zabawą, przekształciło się w sportową pasję, w którą i dzieci, i rodzice angażują się całym sercem. Poznajcie młodych hokeistów klubu sportowego MKS Cracovia Kraków.

Rodzice niektórych z nich są sportowcami i chcieliby, aby ich pociecha kontynuowała tradycję rodzinną. Innym mamom i tatom chodzi po prostu o to, żeby oderwać dzieci od smartfonów.

- Sport jest dla dzieci niesamowitym zastrzykiem zdrowia, radości, a przede wszystkim kształci systematyczność i dyscyplinę - mówi z kolei Mateusz Iskrzycki, prezes i założyciel PCHL.

80 pasjonatów na łyżwach

Torba jest duża i pakowna. Musi pomieścić cały sprzęt. Na szczęście ma kółka i można ją ciągnąć z parkingu do szatni. Tu młodzi sportowcy zakładają ochraniacze, suspensory, rękawice, kaski i łyżwy. Bramkarze wymagają lepszej ochrony, ponieważ są bardziej narażeni na uderzenia krążkiem i kontuzje, mają więc maski oraz parkany bramkarskie - ochraniacze na nogi.

Niewysokie, szczupłe osóbki wyglądają teraz na wyższe i lepiej zbudowane. W końcu hokej to sport dla twardzieli.

- Sprzęt chroni ich w całości: głowa, barki, kolana, biodra - wszystko jest zabezpieczone - mówi Bożena Jarosz, mama Szymona. - To sport bardzo kontaktowy, co widać zwłaszcza u starszych dzieci. 5-8-latki traktują hokej na zasadzie zabawy, ale taryfy ulgowej nie ma. Wśród rodziców krąży kultowe powiedzenie jednego z trenerów: „kość nie wystaje, możesz jeździć”.

Krakowska grupa minihokeja liczy 80 dzieciaków, od pięciu do dziewięciu lat. Trenują trzy razy w tygodniu. Najstarsi są podzieleni na grupy ze względu na stopień zaawansowania. Ci, którzy trenują już długo, jeżdżą na turnieje. W sezonie zimowym zawody rozgrywane są nawet w każdy weekend. Czy nie jest to obciążające dla dzieci i rodziców?

- Absolutnie nie! - mówi Mateusz Kudasik. - Pochodzę z Nowego Targu. Hokej to u nas tradycja, sam grałem od dziecka. A dziś przyprowadzam na treningi syna Wiktora.

Chłopiec zaczął jeździć na łyżwach w wieku trzech lat. Wkładał łyżwy, pędził przed siebie i... lądował na pupie. Żadna pogadanka nie uzmysłowiłaby mu lepiej, że „jak się nie wywrócisz, to się nie nauczysz”.

Być jak Sidney Crosby

Hokej na lodzie to najszybsza dyscyplina sportowa w grach zespołowych. Krążek uderzony przez zawodnika leci czasami tak szybko, że trudno go dostrzec, osiągając prędkość nawet 100 km/godz. Gra wymaga sprytu i refleksu, zwinności i wytrzymałości. A także, oczywiście, dobrej jazdy na łyżwach.

- Po raz pierwszy zabrałam syna na lodowisko, kiedy miał cztery lata - mówi Bożena. - Koleżanka zauważyła, że Szymon ma zadatki na hokeistę. Postanowiliśmy spróbować i... już zaczęliśmy czwarty sezon hokejowy, a jego pasja nie słabnie .

Dzieci uwielbiają się bawić, a sport stanowi do tego świetną okazję. Im dłużej trenują, tym większą mają satysfakcję i tym chętniej się angażują. Co fajnego jest w hokeju?

- Dużo gram - mówi 8-letni Szymon Jarosz. - Zdarza się, że przeciwnicy są mocni, lepiej wytrenowani, a wtedy trudniej wygrać, ale trzeba walczyć do końca. Czasem gramy ze słabszą drużyną, więc strzelam dużo goli. Dla mnie hokej jest dużo fajniejszy niż granie na komputerze. Chciałbym w przyszłości zostać hokeistą i grać tak, jak mój idol Sidney Crosby, kapitan Pittsburgh Penguins - dodaje.

Kanadyjczyk uchodzi za najlepszego hokeistę na świecie. Podczas trwającej kilkanaście lat kariery wygrał wszystko, co można było zdobyć. Nic dziwnego, że młodzi chłopcy są w niego tak zapatrzeni.

Chłopaki płaczą tylko czasem

Dziecięce mecze trwają od 12 do 20 minut. Na tafli może przebywać po trzech-czterech zawodników z jednej drużyny i bramkarz. Zawodnicy zmieniają się co minutę.

- Zasady w minihokeju są zbliżone do dorosłego hokeja na lodzie - wyjaśnia Mateusz Iskrzycki. - Nie stosuje się tylko gry ciałem, bo w tym wieku dzieciaki są na to za małe.

Jednak kibice i tak mają co oglądać. Każdy mecz czy trening jest pełen walki i zaangażowania. Bywa, że pojawiają się łzy, kiedy przegrani nie mogą się pogodzić z porażką lub komuś przydarzy się szczególnie bolesny upadek.

- Zdarzyło mi się płakać raz, jak oberwałem kijem od kolegi - mówi Szymon. - Kiedy rozpoczynałem treningi, często się wywracałem. Na szczęście podczas upadku prawie nic nie czuć, chyba że poleci się na brzuch, wtedy boli bardziej - dodaje.

Ale teraz już rozpoczyna się trening: najpierw rozjazd, czyli rozgrzewka. Zawodnicy jeżdżą wkoło lodowiska. Potem zaczynają ćwiczenia. W poniedziałki i wtorki doskonalą technikę jazdy, a w środy rozgrywane są mecze treningowe.

To ulubiony dzień młodych hokeistów.

Bez taryfy ulgowej

Dobry zawodnik musi przewidywać grę. Wbrew pozorom w hokeju decyduje nie siła, ale spryt i zwinność. Kiedy uda się zdobyć krążek, trzeba szybko podjąć decyzję i zareagować. Hokeiści, wbrew stereotypom, są szczupli. Gdyby było inaczej, trudno byłoby im się poruszać po lodzie.

Młodsi chcą dorównać starszym, to ich napędza. Na tym etapie dziewczyny rywalizują razem z chłopcami. W minihokejowej drużynie jest kilka dziewczynek. Wśród nich 5-letnia Jagódka Bukowska.

- Córka stawia na lodowisku pierwsze kroki, trenuje od września - mówi jej mama, Justyna. - W wakacje byliśmy na obozie hokejowym. Brat Jagody - Witek - aktywnie w nim uczestniczył. Córeczka była widzem. Tak jej się spodobało, że wciąż mówiła o łyżwach. Szybko nauczyła się jeździć. Trener nie stosuje żadnej taryfy ulgowej w stosunku do dziewczynek. No, może czasem. To uparta kobieta i nie zawsze słucha poleceń, ale wtedy pan Filip przymyka oko - śmieje się Justyna.

- Wizyty na lodowisku są wpisane w nasz tydzień - uzupełnia Michał, tata Jagódki. - Całą rodziną jeździmy na treningi i turnieje, kibicujemy pociechom.

Szybkość i podzielność uwagi

Nie każdy z młodych zawodników zostanie w przyszłości zawodowym sportowcem. Ale i tak warto. Gra w hokeja uczy koordynacji, samodzielnego myślenia, pracy zespołowej.

- Podczas treningów uzmysławiam dzieciakom, jak ważny jest wzajemny szacunek, przestrzeganie zasad fair play, pomoc innym i dyscyplina - mówi Marcin Cieślak, trener grup młodzieżowych hokeja na lodzie w Krakowie. - Hokej kształtuje charakter. Czasem boli, ale trzeba zacisnąć zęby. Nieraz łzy napływają do oczu, ale jeździmy dalej. Nie jestem od tego, żeby głaskać po głowach, ale robię wszystko, by młodzi zawodnicy nie przerywali treningu, nie skarżyli się mamom, ale zostali na lodowisku. Gra w hokeja uczy też podzielności uwagi: trzeba jeździć na łyżwach, poruszać kijem, prowadzić krążek i uważać na innych, by nie doszło do zderzenia. Nie jest to łatwe - stwierdza.

Gra w hokeja ma też nieoczywiste zalety.

- Pierwszy miesiąc na lodowisku skończył się zapaleniem płuc - wspomina Bożena. - Ale od tamtej pory Szymon w ogóle nie choruje. Ma kondycję, stał się bardziej zdyscyplinowany.

Hokej to przy okazji świetna zabawa.

- Przychodzimy tu trzy razy w tygodniu - dodaje Mateusz. - Wiktor nie spędza czasu nad konsolą czy z komórką, ale ma kontakt z rówieśnikami i może spożytkować energię. Nie ma dla niego gorszej kary niż opuszczenie treningu - uśmiecha się dumny ojciec.

A Wiktor dodaje:

- Najbardziej lubię strzelać gole. Przychodzę tu, bo lubię hokej. Trenuję od trzech lat.

Trening powoli dobiega końca. Dzieci zbierają się wokół trenera, który komentuje ich jazdę, technikę i grę. Ostatni gwizdek i okrzyk:

- Wszyscy przeżyli?

- Tak!

- Czy coś kogoś boli?

- Nie!

- Zatem uwaga: kto ostatni w szatni, ten się nie bawi!

Młodzi zawodnicy pędzą do rodziców, którzy, stojąc przy bandzie lodowiska, zdążyli już porządnie zmarznąć.

Hokej łączy pokolenia. Można wspólnie poszaleć, pośmiać się i powygłupiać. Dorośli stają się jacyś bardziej normalni. Kibicują dzieciom, a gdy któreś strzeli gola, głośno wyrażają entuzjazm. Ich wsparcie i doping są dla małych zawodników bardzo ważne.

A im więcej sportu w życiu rodziny, tym więcej takich dobrych doświadczeń.

Jolanta Tęcza-Ćwierz

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

miokr

Szukam mężczyzny na namiętne spotkania. Mam 24 lat i zgrabne ciało,
moje nagie zdjęcia i kontakt na stronie:
www.lexlale.eu

Wyszukaj mnie po niku: Sandra24 napisz do mnie lub
zadzwoń o każdej porze, odpisuje zazwyczaj do 5 minut, czekam.

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.