Obcęgi w walce z religią

Czytaj dalej
Fot. archiwum IPN w Katowicach
Łucja Marek - historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Obcęgi w walce z religią

Łucja Marek - historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

9, 10 listopada 1957. Przed sześćdziesięciu laty obradował I Krajowy Zjazd Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli Zakończył się trwający od stycznia proces formowania struktur ruchu ateistycznego, a jednocześnie umocnił etap przygotowawczy do ofensywy Gomułki.

W następstwie wydarzeń Października’56 władze zdecydowały się na szereg ustępstw w odniesieniu do instytucjonalnej i duszpasterskiej działalności Kościoła w przestrzeni publicznej. Symbolem tych zmian stał się czasowy powrót nauki religii do szkół.

Owe ustępstwa były elementem strategii politycznej, a nie rzeczywistą zmianą celu i kierunku działań wobec Kościoła i religii.

Chodziło o opanowanie sytuacji politycznej i wykorzystanie autorytetu Kościoła do uspokojenia nastrojów społecznych. Względna i de facto pozorna normalizacja na dobre zakończyła się w połowie 1958 r., a jej zwiastuny widoczne były już na wiele miesięcy wcześniej, po legitymizacji władzy w wyniku wyborów ze stycznia 1957 r. Cel polityki wyznaniowej pozostał ten sam, ale pojawiły się nowe metody i narzędzia.

Krytyka religii

Analizując skutki działań okresu „błędów i wypaczeń” i obserwując popaździernikowe ożywienie życia religijnego, partyjni decydenci uznali, że należy przesunąć akcent z represyjnego i administracyjnego usuwania religii na przebudowę, laicyzację świadomości.

Politykę wyznaniową poprzedniego okresu oceniano jako błędną i niewłaściwą, bo nie odniosła zamierzonych skutków w zmianie stosunku obywateli do religii, a prześladowanie prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego, biskupów i osób duchownych wzmocniło pozycję męczeńskiego Kościoła. Za cel wytyczono teraz pełną laicyzację społeczeństwa. Do jego osiągnięcia postanowiono wykorzystać nowe narzędzia, wśród nich ruch ateistyczny.

Stowarzyszenie Ateistów i Wolnomyślicieli (SAiW) stawiało sobie za cel propagowanie ruchu ateistycznego i światopoglądu materialistycznego, „działalność na rzecz przebudowy postaw światopoglądowych społeczeństwa”. W październiku 1958 r. w Krakowie odbyła się konferencja poświęcona zagadnieniom krytyki religii. Andrzej Nowicki - czołowy przedstawiciel ruchu - podkreślał, że „władzy ludowej nie przeszkadza religijna forma, tylko reakcyjna polityczna treść katolicyzmu”.

Twierdził, że „zamiast wysuwać negatywny program zobojętnienia, należy skoncentrować się na budowaniu i rozkrzewianiu pozytywnych treści, ideałów, wartości, norm i zasad”, bo jak głosił „chodzi o to, żeby świeckie treści i ideały racjonalizmu, humanizmu zajęły w ich [ludzi] świadomości miejsce religii”.

Krakowski zjazd SAiW odbył się w trzy miesiące po ogłoszeniu przez PZPR końca odwilży popaździernikowej i przejścia do walki z „ofensywą wojującego klerykalizmu” - chodziło głównie o program duszpasterski związany z przygotowaniami do milenium chrztu Polski. Nowicki powielał argumenty i język partyjnej propagandy.

Droga do ateizmu

W czerwcu 1958 r. redakcja „Myśli Wolnej” - pisma Oddziału SAiW w Katowicach - ogłosiła konkurs „Jak stałem się ateistą”. Na podstawie nadesłanych zwierzeń chciano wysondować: co skłoniło osoby obecnie deklarujące się jako ateiści do porzucenia wiary, jak przebiegał proces od pierwszych wątpliwości po postawę świadomego ateisty, jakie trudności napotykali, co było dla nich pomocne. Konkurs nie cieszył się takim zainteresowaniem, jakiego organizatorzy się spodziewali. W pierwszych trzech miesiącach napłynęło zaledwie dwadzieścia prac.

W przypadku połowy nadesłanych wspomnień decydującym bodźcem, który popchnął daną osobę na drogę ateizmu były przypadki negatywnej postawy moralnej duchowieństwa. Drugie miejsce wśród przyczyn zajmowała wojna. Na nielicznych oddziaływała postawa innego ateisty, doświadczenia z pobytu we Francji itp. „Nie ma natomiast ani jednego wspomnienia, które mówiłoby, że pierwszym ciosem, pod którym zachwiała się religijność autora były referaty lub broszury wolnomyślicielskie” - skonkludował Naum Chmielnicki, członek redakcji „Wolnej Myśli”.

Uzyskany przez redakcję materiał był mało reprezentatywny, niemniej na jego podstawie wyciągnięto wnioski, które miały wpływ na kierunek działań SAiW. Po pierwsze, że w środowisku robotniczym człowiek wierzący zaczyna wątpić w religię pod wpływem wstrząsu emocjonalnego. Po drugie, że nastroje antyklerykalne wpływają dodatkowo na umocnienie postawy ateistycznej. Po trzecie, że dla wielu ludzi wojna byłą traumą, który zachwiał wiarą.

Za cel wytyczono teraz pełną laicyzację społeczeństwa. Do jego osiągnięcia postanowiono wykorzystać nowe narzędzia, wśród nich ruch ateistyczny

Propaganda laicka

Ponad połowa osób, które nadesłały prace na konkurs „Myśli Wolnej” wskazywała, jak kręte były ich drogi do postawy świadomego ateisty. Niektórzy szukali rozeznania i odpowiedzi na targające nimi wątpliwości w sektach, inni zetknęli się z Polskim Narodowym Kościołem Katolickim, jeszcze inni sięgali po Nostradamusa, różnego rodzaju księgi religijne i mistyczne.

Na tym etapie decydującą rolę w ich życiu odegrała literatura ateistyczna: „Freidenker”, przedwojenna „Myśl Wolna”, broszury z dziedziny astronomii, biologii itp. Organizatorzy konkursu zreasumowali, że po etapie wstrząsu emocjonalnego, który odwodzi człowieka od religii, niezbędne jest poszerzanie jego świadomości, propagowanie wiedzy religioznawczej i przyrodniczej, by „nie zabłądził on na bezdrożach mistyki i różnego rodzaju »ulepszonych religii«”.

Zastanawiano się nawet czy gwałtowny wzrost liczebności Świadków Jehowy w okresie powojennym nie był efektem owego „błądzenia” i braku aktywności środowisk ateistycznych wobec „poszukujących prawdy”. W efekcie postulowano rozszerzenie i uaktywnienie działalności propagandowej i oświatowej.

Na łamach organów prasowych SAiW, takich jak ogólnopolski (dwu)tygodnik „Argumenty”, bydgoski dwutygodnik „Fakty i Myśli” czy katowicki miesięcznik „Myśl Wolna”, publikowano artykuły, które odpowiadały dwóm wskazanym powyżej etapom kształtowania postawy ateistycznej.

Z jednej strony uderzano w autorytet Kościoła, imputując mu polityczne aspiracje, działalność na szkodę narodu, wręcz zdradę. Próbowano kompromitować duchownych pomawiając ich o niemoralność, nietolerancję, traktowanie religii jako dochodowego interesu, żerowanie na pobożności maluczkich, czy eksponując przykłady konfliktów z hierarchami i parafianami. Zamieszczano refleksje byłych seminarzystów i duchownych.

Z drugiej strony publikowano artykuły promujące racjonalizm, humanizm, ateizm, materializm, świeckie zasady moralności, sekularyzację przestrzeni publicznej, laicyzację więzi społecznych. Pojawiały się teksty podważające zasady i dogmaty wiary chrześcijańskiej, deprecjonujące sakralny charakter miejsc pielgrzymkowych, zjawisk nadprzyrodzonych. Zgodnie z wytycznymi partyjnymi „krytycznie ale w spokojnym tonie” przedstawiano inne religie jako nienaukowe ideologie, by doprowadzić do traktowania chrześcijaństwa - czy Kościoła rzymskokatolickiego - jako jednej z wielu religii.

Soft power w walce

Działalność SAiW, zarówno prasowa jak i odczytowa, wpisywała się w postulowaną przez partię racjonalną krytykę koncepcji kościelnych, swoiste światopoglądowe oswajanie zamiast nieskutecznej agresywnej ateizacji i prześladowania. Dopełniała gamę narzędzi i środków wykorzystywanych w walce z religią, laicyzacji życia społecznego i desakralizacji przestrzeni publicznej.

Od 1969 r., po fuzji z Towarzystwem Szkoły Świeckiej, ateiści i wolnomyśliciele prowadzili działalność pod szyldem Towarzystwa Krzewienia Kultury Świeckiej. Zgodnie z partyjnymi oczekiwaniami współtworzyli i upowszechniali świecką kulturę socjalistyczną oraz świeckie obrzędy, które miały zastąpić chrześcijańską kulturę i obrzędowość.

Anatolij Łuczarski, działacz i publicysta bolszewicki, ludowy komisarz oświaty (1917-1929) porównał walkę z religią do obchodzenia się z gwoździem. W dziele pt. „Religia i socjalizm” stwierdził: „Religia jest jak gwóźdź: jeśli w nią uderzysz, wbijesz tylko jeszcze głębiej… Tu trzeba obcęgów. Religię trzeba chwycić, ścisnąć od dołu: nie uderza się jej, ale wyciąga, wyciąga z korzeniami. A to można osiągnąć tylko naukową propagandą, moralną i kulturalną edukacją mas”. Myśl jednego z twórców systemu kształcenia w Związku Sowieckim doskonale ilustruje metody stosowane przez polskie władze komunistyczne po październiku`56 w walce z religią oraz rolę wyznaczoną ateistom i wolnomyślicielom.

Łucja Marek - historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.