Okiem Jerzego Stuhra. O giętkim języku i giętkiej manipulacji

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polska Press
Jerzy Stuhr

Okiem Jerzego Stuhra. O giętkim języku i giętkiej manipulacji

Jerzy Stuhr

Nie mogę już znieść tego, co się stało z naszym językiem! Dzięki politykom pokracznie spełniło się marzenie Norwida, żeby język wyrażał to, „co pomyśli głowa”. Ale to nie tylko słowa, to całe pojęcia, to publiczne stosowanie słów wyłącznie negatywnych w sferze społecznej, ale i w rozmowach prywatnych, to stworzenie całego słownika słów i pojęć postponujących przeciwnika politycznego, co się rozlewa na cały kraj. Dlaczego tego nie udaje się zatrzymać? Dlaczego normalni ludzie to przyjmują?

Ja też się nie mogę pogodzić, chociaż jestem zahartowany, bo w tym zawodzie, który uprawiam od wielu lat, jest się nieustannie poddawanym wielu krytykom, często przekraczającym meritum sprawy, dotykających nieraz spraw bardzo osobistych.

Bo jak mi ktoś mówi, że moja myśl jest banalna, to sugeruje, że to ja jestem banalny, a nie chcę taki być. Jak krytyk mówi, że coś płasko odczytuję, a mam takie recenzje, zwłaszcza teraz, przy okazji Wałęsy w Kolonos, wystarczy byle jaką prawicową krytykę wziąć do ręki i natychmiast się o sobie dowiesz… najgorszego! Z pewną satysfakcją powtarzam więc to, co mówi moja postać w sztuce Tadeusza Różewicza „Na czworakach”: „różni recenzenci, po gazetach nazwisko me hańbią, Zasrańcy.”

A druga jej odpowiada, że wszystko można robić, ale nigdy z Zasrańcami! Tak, że ja jestem zaprawiony w takich bojach. Ale dlaczego ja jako obywatel też muszę być ciągle obrażany? A druga strona, mi wroga, jest strasznie uczulona, wszędzie widzi obrazę, ba, prześladowanie wręcz!

To prawda, że barwnie nazwani byli niegdyś moherowymi beretami, ale natychmiast odpowiedź poszła , że ja „jestem kanalią”, że „stałem tam, gdzie stało ZOMO”, że „jestem komunistą i złodziejem i cała Polska się ze mnie śmieje”, że jestem „zdradziecką mordą”, „drugim sortem”… i ja to muszę znosić, a im, jeśli się tylko napomknie, że są niedouczeni, to jest awantura, że Polaka się obraża.

Dlaczego jednej stronie wolno, a druga nie ma prawa: do krytyki, do uwag nawet niechby kąśliwych? Czy dlatego, że tamta strona głośno krzyczy i natychmiast Polskę wzywa na świadka „przestępstwa”? Polityk powinien być przyzwyczajony, powinien mieć trochę wygarbowaną skórę, bo jak się bierze za taki zawód, to powinien być przygotowany. Tak, jak ja byłem przygotowany, zaczynając drogę, jako aktor, że krytyka będzie. I była. Czasem bardzo groźna, jak ta w „Trybunie Ludu”, gdzie napisano, że nie trzeba nam w naszym kraju Wodzirejów. Klasą człowieka jest umiejętność przyjęcia czasem kąśliwej uwagi.

W dalszej części artykułu przeczytasz co najbardziej przeszkadza autorowi i jak jako aktor znosił upokorzenie.

Pozostało jeszcze 51% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 12,30 zł co 5 dni.

    już od
    12,30
    /5 dni
Jerzy Stuhr

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Izabela Kielar

Nie wiem, czy Pani, która notowała, czy sam Autor wypowiedzi, ale ktoś się chyba pomylił, wszak cytat o języku giętkim, który powie to, co pomyśli głowa pochodzi ze Słowackiego. Może to banał, ale w tekście, w którym się zarzuca niedouczenie i nieczytanie i w ogóle brak ogarnięcia kulturalnego, nie wypada takich błędów popełniać.
Zastanawiam się też jak to jest, że Polacy (ci z gorszego sportu i ci z moherowymi beretami na głowach - wszyscy, bez wyjątku) tak łatwo się obrażają i obrażają innych. Szanowny Panie Jerzy, którego cenię za niewyobrażalny talent (Talent!) aktorski, czy naprawdę nie pamięta Pan wypowiedzi polityków oraz zwolenników Koalicji Europejskiej po przegranych wyborach do PE? Naprawdę przeoczył Pan te obraźliwe epitety kierowane do wyborców PiSu?... Obrażacie się wzajemnie i wzajemnie udajecie pokrzywdzonych. Hipokryzja!
A ludzie tacy jak Pan, władający sprawnie słowem, (po jednej i po drugiej stronie barykady!) manipulują opinią publiczną - ludźmi, którzy trochę mniej rozgarnięci, niedouczeni, niedowartościowani, ale kierowani silnymi emocjami i sympatiami względem swoich idoli, coraz bardziej podzieleni fuczą na siebie nawet przy rodzinnym stole.
Ludzie kultury, ludzie słowa powinni dbać o swój język, poprzez ważenie emocji i odpowiedni dobór słów - poprzez dążenie do prawdy i pokoju. Pozdrawiam życząc wiekszego obiektywizmu. Zdegustowana obserwatoria sceny PO-PiSu.

plus.gazetakrakowska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.