Pan Antoni strzelając do Caracali zatopił Opla?

Czytaj dalej
Daniel Szafruga

Pan Antoni strzelając do Caracali zatopił Opla?

Daniel Szafruga

Podobno kapitał nie ma narodowości. Może. Tylko dlaczego w obronie interesów rodzimych przedsiębiorców politycy gotowi są toczyć wojny?

Ostatnio strach padł na rządy Niemiec, Wielkiej Brytanii, Węgier, Hiszpanii i Polski. Sprawili to Francuzi informując, że koncern PSA, producent aut Peugeot, Citroen i luksusowych DS, zamierza kupić Opla.

Niby jeszcze jedno przejęcie mniejszej firmy przez większą. Tyle, że w niesprzyjającym czasie, gdy zjednoczona Europa walczy o przetrwanie, a w wielu państwach trwa przedwyborcza gorączka. Opel ma fabryki w wymienionych krajach i nie wiadomo, czy PSA nie zechce, jakiejś zlikwidować. A to rządzącym nigdy nie przysparza zwolenników.

Transakcję trudno zablokować. Opel należy bowiem do amerykańskiego koncernu GM. A ten z chęcią pozbędzie gorącego kartofla, przynoszącego mu starty. Wycofując się z Europy, GM zyskać może na notowaniach u amerykańskiego prezydenta. Ten za pognębienie Starego Kontynentu może się firmie kiedyś odwdzięczyć. Natomiast Francuzi stworzą drugi co do wielkości w Europie, po Volkswagenie, koncern samochodowy. Obojętnie kto wygra walkę o prezydenturę w tym kraju, sukces przypisze sobie.

Przejęcie Opla jest o tyle łatwe dla PSA, że nie musi zaciągać kredytu, ma wystarczająco pieniędzy. Choć jeszcze cztery lata temu, by nie zbankrutować, musiał prosić rząd Francji o pomoc. W efekcie 14 proc. akcji ma francuskie państwo, co z koncernu robi potężny polityczny oręż. W sprawnych rękach polityków bardzo skuteczny.

Jedna decyzja zarządu PSA i z rynku może zniknąć chluba angielskiej motoryzacji - Vauxhall założony w 1857 r., a przejęty przez GM. Los brytyjskich zakładów Opla będzie też argumentem w dyskusjach o zasadach wyjścia wyspiarzy z Unii Europejskie. Dalej w tle są ludzie tracący pracę.

Najmniej zagrożone są zakłady w Niemczech. Nie wydaje się, by Francuzi chcieli drażnić sąsiada. Co do nas to w tym rozdaniu mamy słabe karty. Francuzi mają okazję wziąć odwet za Mistrale i Caracale. Dwóch nowoczesnych okrętów, pod naciskiem m.in. poprzedniego polskiego rządu, Paryż nie sprzedał Rosjanom, tracąc fortunę. Po czym obecny nasz rząd zrobił z Francuzów głupków, anulując zakup śmigłowców.

Takich zniewag nad Sekwaną się nie zapomina, obojętnie kto rządzi. Powie ktoś, że w biznesie liczy się pieniądz, że o losach zakładów zadecydują wyniki finansowe, że zlikwidują najgorsze, a Gliwice są najlepsze. Może. Ale nie po to państwo francuskie ma kontrolę nad koncernem, by tego nie wykorzystać. Sześć lat temu zarząd Fiata, pod naciskiem związków zawodowych i polityków z Rzymu, przeniósł produkcję Pandy, najlepiej sprzedającego się wtedy auta, ze swojego najlepszego zakładu - Tychów do Włoch.

Jeśli Francuzi zamkną zakład w Gliwicach, to Antoni Macierewicz będzie mógł twierdzić, ze strzelając do Caracali zatopił Opla.

Daniel Szafruga

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.